Terapia...
Relacja młodego człowieka z ostatniego dnia pobytu w ośrodku terapeutycznym. Myśli i wyobrażenia człowieka chorego.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Godzina była wczesna. Coś koło czwartej dwadzieścia. Panująca wokół cisza przyprawiała mnie o mdłości. Już dawno nie czułem się taki pusty w środku. To gwar i krzątanina ludzi zawsze tłumiły mój ból istnienia. Wojna, którą toczyłem zarówno z samym sobą jak i przeciw sobie nasilała się. Zaczęło się od ataku chorych wyobrażeń, których myślą przewodnią była śmierć. Wciąż białe niczym nieskażone ściany zacieśniały się coraz bardziej a w środku byłem ja. Proces ich zacieśniania się był bardzo powolny. Zaczęło brakować mi powietrza. Oddech miałem płytki i szybki. Tylko serce wciąż biło tak samo. Myślałem tylko o jednym. Chciałem przetrwać, choć wiedziałem, że śmierć jest nieuchronna. I znowu zasnąłem. Znowu przegrałem kolejna bitwę. Długo rozważałem możliwość pozostania w ośrodku. W przeciwieństwie do białych ścian godzina piętnasta zbliżała się nieuchronnie. Wiedziałem, ze już za trochę zapomnę o zapachu cedrowej szafy, którego tak nie znosiłem. Dziś jednak pomyślałem, że zapach ten towarzyszył mi będzie zawsze i nie pozwoli mi zapomnieć. Woń cedru intensywnie się nasilała. Zaczęło drapać mnie w nozdrzach a ostrość zapachu powodowała pieczenie w gardle. I kolejny raz dałem się ponieść wiatrom mojej własnej wojny. Wrogiem był zapach. Zapach, który jednych doprowadza na szczyt uniesienia drugim jest obojętny a dla mnie jest wrogiem. Jedyne, czego w tej chwili pragnąłem to nic nie czuć. Im częściej o tym myślałem tym bardziej mi to przeszkadzało. Pieczenie w gardle było nie do zniesienia. Zaciskałem zęby i czekałem. Chciałem z nim przegrać, ale nie bardzo wiedziałem, jak więc czekałem aż uzna ze wygrał. Czekałem a on wciąż nie odpuszczał. Nic nie robił po prostu był i triumfował. Bałem się przełknąć ślinę. Ślina była by atakiem na podrażnione zapachem gardło a ja nie chciałem walczyć. Chciałem przegrać, więc nie robiłem nic. Czekałem ze ślina w ustach aż stwierdzi, że jestem za słaby by z nim walczyć. Nie podejmowałem żadnych działań, ale on był cierpliwy. Wciąż trwał i trwał. Poczułem przypływ gorąca. Miałem spocone czoło i dłonie. Czoło spocone miałem bardziej. Zawsze pierwsze poci mi się czoło. Kropla potu z czoła drążyła koryto w moim policzku. A ukojeniem na piekące gardło okazał się zapach potu. To wcale nie znaczyło ze wygrałem. Ktoś przyszedł mi z pomocą. Przestałem myśleć o przegranej, kiedy usłyszałem dźwięk dzwonka mojego telefonu. Piętnasta. Musiałem opuścić schron. Dla mnie była to pewna śmierć, ale chciałem stanąć z nią twarzą w twarz. Już niedługo poczuje na swoim ciele dotyk otchłani. Zanim jednak pójdę na pożarcie czekała mnie wizyta z Bogiem w białym fartuchu. Najtrudniej będzie udawać. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że terapia nie skutkuje. Jak przekonać człowieka ze to, co robi nie przynosi żadnych efektów? Mogłem się tylko cieszyć ze to, co zwane jest terapia nie pogarsza sprawy. Nie było gorzej, ale nie było tez lepiej. Człowiek ma poczucie czegoś w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ona_czyli_ja
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…