Wróć do katalogu

teraz jestem pewna.

taki krótki tekst o przyjaźni....

Karla, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Tym razem przesadziłam. Wiem o tym. Tylko nie rozumiem twojej postawy. Wyrozumiałość to twoje drugie imię, dlaczego ja mam jej w sobie tak niewiele? Zapewnie, dlatego nie jestem w stanie pojąć twoich motywów. Za coś takiego powinnam dostać solidny opieprz. Chociaż jakieś jedno słowo, które dałoby mi do zrozumienia, że źle zrobiłam. Jednak nie – ty postępujesz inaczej. Często po prostu unikasz tematu, innym razem, kiedy cię już do tego zmuszę mówisz, że nic się nie stało, i że mam się tym nie przejmować, a ja nadal to robię. Inaczej nie potrafię, potrzebuje bodźca, który zapewniłby mnie, że już nie muszę tak postępować, ale ty nie chcesz mi go dać. Dlaczego?

Dlatego postanawiam jakoś zadziałać – sama chcę się ukarać. Może to głupie, ale czuję, że właśnie to mi jest potrzebne. Odrobina bólu nigdy nie zaszkodzi. Przecież jest on przyjacielem – dzięki niemu wiesz, że nadal żyjesz. Poszłam do łazienki i wzięłam żyletkę. Przez chwilę patrzyłam na nią i zastanawiałam się, czy naprawdę warto, może jednak nie powinnam tego robić. Miałam już tyle blizn, jedna więcej nie robiła różnicy. Nikt nie zwrócił uwagi na te wcześniejsze, wiec i tym razem nikt nie zauważy. „ramię, czy biodro?” – zaczęłam się zastanawiać. Wybrałam to pierwsze, podciągnęłam rękaw i odsłaniałam skórę. Było już na niej kilka blizn – wszystkie świeże. A teraz miała dołączyć do nich kolejna. Powoli przysuwałam ostrze do ręki. Czułam jego chłód na rozgrzanej skórze. Docisnęłam je i przesunęłam nim po moim ciele. Wbijało się w nie spokojnie, ale zdecydowanie. Najpierw przecięło naskórek, następnie weszło głębiej. Ciepła i lepka ciecz powoli zaczęła spływać po moim bicepsie – to krew. Wydawałam się być zaskoczona. Odłożyłam żyletkę i patrzyłam jak czerwone stróżki pomału i spokojnie płynęły w dół. Zaczęłam się zastanawiać… Przez moją głowę przesuwało się jedno wspomnienie – ostatnia noc, moja próba zrobienia sobie krzywdy.

Niewiele z tego pamiętałam. Wiedziałam, że zabierałam się do tego trzy razy. Chciałam to zrobić kawałkiem szkła ze zbitego kieliszka po szampanie. Na początku wydawało ci się, że tylko żartuję. Nie wierzyłaś, że mogłabym to zrobić, a ja byłam zdeterminowana – nic nie czułam, a chciałam tego, potrzebowałam – ból był najłatwiejszy do osiągnięcia. Przy pierwszym podejściu kazałaś mi oddać ten kawałek, zrobiłam to bez najmniejszego sprzeciwu. Jednak po kilku minutach doszłam do wniosku, że nie powinnam była ci ulegać. Dobrze, że nie zebrałyśmy wszystkiego z podłogi – mogłam spróbować jeszcze raz. Zrobiłam to, a ty patrzyłaś. Tym razem sama zabrałaś mi szkło, nawet mnie o to nie prosząc. Dlaczego to zrobiłaś? Nie mogłaś mi pozwolić sobie ulżyć? Dlaczego tak bardzo ci na mnie zależało? Czemu teraz ci tak zależy, co? Jakie masz powody, nikt inny ich nie ma, a ty tak. Zaczynało mnie to denerwować. Trzecie podejście było chyba najgorsze. Kiedy tylko złapałam za szkło ty wstałaś i powiedziałaś, że nie będziesz na to patrzeć. Sama oddałam ci przedmiot, który miał mi zapewnić wybawienie. Obiecałam, że już nie będę próbować, ani tej nocy, ani nigdy więcej – jednak nie dotrzymałam danego ci słowa. Teraz tego żałowałam. Nie chciałam być słaba. Nie chciałam oszukiwać. Przepraszam, że tak bardzo się w tym wszystkim pogubiłam.

Stałam bosa na zimnych kafelkach w łazience. Czułam się brudna. Zamknęłam drzwi na klucz. Zaczęłam się rozbierać. Krew nadal spływała z rozcięcia. Bałam się, że poplami podłogę, dlatego jak najszybciej mogłam odkręciłam wodę i weszłam pod prysznic. Wielkie i gorące krople rozbijały się o moje ciało. Spojrzałam w dół. Woda była różowa – mieszała się z krwią. Czułam, że z moich oczy płynął łzy. Nie z powodu bólu, ale z poczucia bezsilności i żalu. Do ciebie i do siebie samej. Dlaczego musiało tak być miedzy nami. Czemu nie udało nam się podołać przeciwnościom? Dlaczego czułam, że to moja wina – kolejna porażka? Tak dobrze nam było razem. Rozmowy, zabawy, wzajemne przekomarzanie się, śmiech, żarty – po prostu szczęście. Dzika radość, szał i doskonały humor. Ale teraz ty jesteś daleko. Stałam pod prysznicem. Czułam jak woda stawała się coraz chłodniejsza. Tak na to właśnie czekałam. Rzuciłam okiem na skaleczone ramię – krew nadal swobodnie z niego spływała. Przecięłam je głęboko – to dobrze, blizna będzie większa i dłużej będę o tym pamiętać.

I po, co ja się oszukuję? Tyle razy miałam przestać to robić. Obiecałam to nawet tobie, i co, i nie mogę dotrzymać słowa. Nie radze sobie z samą sobą. Nie potrafię inaczej. Ból stał się antidotum na wszystko. Lekarstwo, po które najłatwiej sięgnąć – bezpłatne, tanie, ale niestety działające krótko. Dwa tygodnie i po bólu – zostaje tylko blizna. Nikt nie zwraca uwagi, za dużo razy miałam różnego rodzaju wypadki – skaleczenia, otarcia, strupy to dla mnie codzienność. Dobra rzecz – ludzie przyzwyczaili się do tego, że cały czas chodzę pokiereszowana, teraz jedna blizna, czy rozcięcie nie robi różnicy.

Za bardzo się zamyśliłam. Zaczynam się trząść i dopiero wtedy dociera do mnie, jak zimna jest woda. Wszystkie wcześniejsze blizny zrobiły się sine - oznaka wychłodzenia organizmu. Zdrętwiałą dłonią zakręciłam wodę. Słyszałam szczęk swoich zębów – tak bardzo zmarzłam. Powoli wyszłam spod prysznica i stanęłam na miękkim dywaniku,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych