Wróć do katalogu

"TO"

10.04.2010-10.04.2011

garrty, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

10.04.2010. Wydawałoby się,że będzie to zwykła data, normalny dzień, monotonna sobota taka jak wszystkie inne wiosenne pierwsze dni weekendu. Lecz wydarzyła się tragedia. Śmiercią tragiczną zmarło nagle 96 osób z życia publicznego, a w tym para prezydencka. Żal, smutek, ogólnonarodowe załamanie. Zgadzam się z wypowiedziami polityków, prezenterów telewizyjnych, że w pierwszym momencie ogarnęło ich nie dowierzanie. Jak to się mogło stać? Rozumiem inny np. pasażerski samolot - ok wiarygodne, ale nie tego typu, nie z tak ważnymi osobistościami w Państwie. Niestety, każda minuta, godzina uświadamiała mi, że jednak stało się coś strasznego. Co w tym wszystkim było najdziwniejsze? Brak smutku, żalu, żadnej nawet wymuszonej nostalgii, a tylko i wyłącznie suche fakty. Jak? Dlaczego? Kto zawinił? Oglądając te wszystkie sceny z całej Polski, w jaki sposób ludzie przeżywają tą tragedię dziwiłem się i jednocześnie zachodziłem w podziw, że można być tak bardzo związanym z osobami publicznymi, politykami czy innymi osobami lecącymi tym feralnym lotem. Płacz, a nawet w niektórych przypadkach histeria jakby to ich dzieci, współmałżonkowie tam zginęli. Dziwiłem się. Muszę się do tego przyznać. Nie długo po uroczystościach żałobnych, pogrzebie pary prezydenckiej i innych nie mniej ważnych osób zaczęło się „TO”. Nawet nie wiem do jakiej kategorii można to zjawisko przypisać. Horror, psychoza, a może szał? Nie wiem, ale w każdym bądź razie szokowało. O co mi chodzi? Chyba każdy dokładnie wie i nie muszę tego wszystkiego przytaczać ponownie. Od razu mówię, że nie nazywam tego wszystkie tak bez podmiotowo, nadając nazwę " TO " ze względu na przynależność do jakiejkolwiek partii politycznej. "TO" dotyczy nas wszystkich. Publicystów, prezenterów, polityków czy nawet pospolitego sąsiada z domu obok. Jest coś ciekawego co zaobserwowałem, może z taką przypadłością spotkałem się tylko ja ale warto o niej wspomnieć. Pamiętam jeszcze czasy sprzed 10.04.2010. Znajomi wymieniali się poglądami politycznymi, czasem się kłócili jednak było to wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Polityka nie była tematem TABU, jak aborcja czy sex nieletnich. Imieniny, urodziny, imprezy okolicznościowe - wszędzie tam, gdzie spotykały się osoby o różnych poglądach zawsze był poruszany temat polityki. Mamy 11.04.2010. Nastąpiła zmiana. Zaczęliśmy się bać o niej mówić, jakby zaraz ktoś miał przyjść i nas za to skarcić. Słuchamy, obserwujemy ale nie komentujemy. Dlaczego? Bo naśladujemy osoby z ekranu telewizji. Już nie potrafimy normalnie w spokoju porozmawiać na ten temat, nie mówiąc o samych wydarzeniach z kwietnia 2010…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych