Tradycyjna metoda
W pewnym sensie kontynuacja "Ciał obcych".
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Wysadzona z siodła, co? Mężczyzna, który zadaje to pytanie zatrzymuje się przy stoliku Zuzanny. Ma zgrabne, muskularne uda. - Na trochę jestem uziemiona. Zuza, tak przy okazji. - Bartek. Mogę się dosiąść? - Jeżeli lubisz towarzystwo, to raczej nie masz wyboru. Mam wrażenie, że wszyscy mnie unikają. - To z szacunku. Długo czekaliśmy na pilota. - Myślałam, że to z obawy przed moim pajączkiem. Czasami odnoszę wrażenie, jakby ludzie bali się, że pajączek jest zaraźliwy. - Mylisz się. Kochamy cię z jego powodu.
Siedzą obok siebie. Zuza zupełnie przypadkowo ociera swoim udem o to obce, umięśnione, apetycznie młode. Z wiekiem docenia się drobne przyjemności. Światło w stołówce zmienia się na kolacyjne. - Bardzo mi słodzisz, Bartku. Nawet za bardzo. Przez ciebie jestem gdzieś pomiędzy omdleniem a mdłościami. - To dlatego, że spotkałem anioła. - Cha, cha, cha. I jeszcze jedno „cha” w nagrodę za bezczelność. Chłopie, takie teksty były czerstwe już w paleolicie. - Naprawdę. Dla nas jesteś jak anioł. - To jest twój patent na pierwszą randkę? Teologia? - Proszę, pozwól mi wyjaśnić. - Ależ wyjaśniaj. Nawet nawracaj, jeśli taka wola twoja. - Wy, piloci jesteście nieśmiertelni. - Pozwól, że przerwę i sprostuję. Umieramy jak wszyscy, a nawet bardziej. Po to mamy wszczepione pajączki, żeby nas zapisywały. Przenosisz pajączka w inne ciało i masz wskrzeszonego pilota. I powiem ci coś jeszcze, te cholerstwa niczego nie zapominają i ja także pamiętam wszystko, aż za dużo. -Jesteście boskimi posłańcami. Krzewicie słowo w czasie i przestrzeni. Niesiecie światło. Objawiono wam prawdę, trwałą i niezmienną. - I tak i nie. Rzecz cała w kwestii przechowywania informacji. Pajączek zapisuje wszystko, a pojemność ma nieskończoną, bo taki mały skurczybyk jest fraktalny. Każdy kawałek jest całością, a wszystkie są jednym. Co wie jeden, wiedzą wszystkie i masz swoje objawienie. Nie znam kogoś, kto potrafiłby z tej wiedzy skorzystać za życia, bo jesteśmy dla pajączków tylko zestawem kamer, mikrofonów i czujników. Proszę, cała twoja mistyka. - I nie macie wolnej woli.
Nachylają się ku sobie siedząc po przeciwnych stronach stołu. Podświetlenie blatu rozjaśnia ich twarze. Bartek uśmiecha się kiedy mówi. Nie podnosi głosu, nie zmienia jego tonu, recytuje. Zuzanna jest wściekła. - Liczyłam na szybki numerek, nie na rekolekcje. Co masz mi do zaproponowania, poza celibatem oczywiście? - Wyzwolenie. - A datki na budowę nowej wspaniałej świątyni to gdzie mam wpłacić? I kto ty jesteś? Święty od pajączków? - Jestem kimś, kto rozumie twój gniew i twój strach. - A zrozumiesz, że ja rozumiem trochę więcej od ciebie? Na przykład to, czym jest tak naprawdę twoje bóstwo, bo wy tu czcicie pajączki, prawda? - Powiedz mi, proszę, co myślisz, co wiesz. - Chcesz herezji, to ją dostaniesz. Waszego boga zbudowano. Banda sztywniaków w białych kitlach skonstruowała pierwszego pajączka i wsadziła w jakiegoś biedaka, żeby zobaczyć, co się stanie. Twój bóg nawet nie jest żywy. Nie jest świadomy. To cholernie skomplikowany pasożyt. Przesiadałam się setki razy ze skóry do skóry i ani razu do mnie nie przemówił. O ile mi wiadomo, to z nikim nie gada. Rozmawiałeś kiedyś z tasiemcem? - Powiedz mi proszę, skąd mogę wiedzieć, że rozbiłaś swój statek celowo?
Odrzucone krzesło uderza o ścianę. Brakuje mu jednej nogi. Przewrócony stół upada po lewej. - Ty też masz jednego, skurwielu! Jak? Jak to jest możliwe? Dwóch ochroniarzy biegnie przez stołówkę w stronę Zuzy. Powstrzymuje ich gest Bartka. Pochylają głowy. Wycofują się. - Wszystko ci wytłumaczę, Zuzanno. Wszystkiego się dowiesz. Odłóż to i wyjdźmy stąd. Po prostu to odłóż. Zuza upuszcza nogę od krzesła. Lewą ręką wciąż ściska nadgarstek Bartka. Pewnie go boli jak cholera. I dobrze mu tak. Pierwsze przykazanie: nie wkurzaj pilota. - Mogłam ci coś zrobić. Może i jestem mała, ale szybka i silna, ty za to mi wyglądasz na pacyfistę. - Chodźmy stąd. Cieszę się, że chcesz rozmawiać.
Gwiazdy przesiane przez kolejne warstwy filtrów wyglądają jak zanieczyszczenia na niedbale przetartej powierzchni. Bartek prowadzi Zuzę przez ogólnodostępne rejony portu. Kłania mu się zdecydowanie zbyt wielu ludzi. Niektórzy wariaci przyklękają, gdy przechodzi. - Zauważyłam, jak zgasiłeś ochroniarzy w stołówce. Teraz to przedstawienie uliczne. Kim ty właściwie jesteś. Prorok, cy cóś takiego? - Czasami sam sobie zadaję to pytanie. - Ale tak bez jaj, mów jak na spowiedzi, bo znów złapię za krzesło. Impulsywna jestem, jak wiesz. - Słyszałaś, że niektóre pilotki rodziły dzieci wbrew zakazowi? - Bzdury, legendy. Najczęściej dostajemy sterylne ciała. Poza tym pajączek się nie podzieli. - Zdarza się tak, częściej, niż ktokolwiek chce przyznać, a po raz pierwszy miało to miejsce tutaj, na Ziemi. Pilotka urodziła dziecko, które miało pajączka. Jestem potomkiem tego dziecka. - Z tego co ja wiem i co potwierdza cała współczesna nauka, to pajączek nie jest w stanie poradzić sobie z porodem. To przecież absolutna podstawa, jak prawda objawiona, że pajączek może obsłużyć tylko jednego żywiciela. Gospodarz i pajączek to całość, jedność, w waszej mowie nawiedzonych. Pajączek kasuje się, a przy okazji załatwia matkę i dziecko. Dla pilotki donoszona ciąża, to zbiorowe samobójstwo. - Tyle mówi twoja nauka, właściwie propaganda, bo dobrze wiesz, że już dawno zadbano, żeby nie wiedziano za dużo o pajączkach. Podobno można oszukać każdego, tylko nie pilota. Zuzanno, czy próbujesz mi wmówić, że jesteś wyjątkiem od tej reguły? - Możliwe, że możesz mieć rację. Każdy pilot czuje, że z pajączkami jest coś nie tak. Niektórzy z nas wykazują za duże odchyły od normy. Jak przeżyjesz kilkanaście ciał, to owszem, coś musi się poluzować pod pokrywką. Mnie nigdy nie przekonywało zwalanie wszystkiego na schizę, paranoję lub inne wariactwo. Z pajączkami coś nie gra, więc i z nami, pilotami, nie wszystko w porządku. Wciąż jednak podpada to pod ogólne wariactwo, a nie pod wszechświatowy spisek. - Chcesz powiedzieć, że nawet, jeżeli przyjmujesz moje słowa za prawdę i nie kwestionujesz mojego pochodzenia oraz konsekwencji, które ono ze sobą niesie, to uważasz mnie za pospolitego szaleńca? - Poprawka. Bardzo przystojnego szaleńca. - Skoro wierzysz, że pajączki są czymś więcej, niż technologią, to czemu nie pogodzisz się z naturalnym następstwem tego faktu?
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil dandee
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…