Wróć do katalogu

TRAGEDIA na 31 ssaków,smoka, komplet rybek i kompu

---

Advena, opublikowano , 35 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

TRAGEDIA NA 31 SSAKÓW, SMOKA, KOMPLET RYBEK I KOMPUTER

Computer: Rzecz dzieje się na scenie imitującej scenę. W jej obrębie pojawiają się cztery kategorie postaci:

Kategoria 1

Postacie występujące w ramach kategorii 1 są raczej statyczne. Siedzą w wyznaczonych im miejscach, ubrane w jeansy jednego fasonu i T- shirty bladoniebieskiego koloru. Mają krótko przystrzyżone włosy. W ich ustach „pojęcia są tylko wyrazami”, zachowują nieporuszony, pogodny wyraz twarzy niezależnie od wypowiadanych treści. Ważne: żadna z osób Kategorii 1 nei wchodzi, ani nei schodzi ze sceny, przez cały czas trwania rzeczy, [ani nigdy potem.

Osoby:

[feli]X – 16latek z niebiednej rodziny, „przeczytany” i przewrażliwiony na punkcie własnej osoby. Można by go zakwalifikować do niedojrzałych przedstawicieli pokolenia Why z pewną domieszką nurtów, które wyszły już z mody, ale sam pewnie nei zgodziłby się na żadne przyporządkowania ( a na co właściwie by się zgodził?). Ciągle czegoś szuka, próbuje sformułować jakieś definicje. Nei jest za dobry w te klocki – może w szkole zamiast do literatury powinien bardziej przyłożyć się do równań z  liczbą niewiadomych.

ŻeBrak – Mężczyzna na oko 40letni, raczej ciemnej karnacji. Wolny czas wypełnia sobie byciem mądrym i służeniem za przewodnika/doradcę/opiekuna. Chwilami sprawia wrażenie, że nawet przejmuje się czyimś losem.

M.D. – 16 latka, trochę zaplątana między ideami znanymi „z literatury” a własnymi pragnieniami. Chciałaby kogoś kochać, chciałaby, by ktoś ją kochał.

[kto by nei chciał.

Kobieta która Kochała – wygląda na dwadzieścia parę lat, nieprzeciętna uroda. Jej życie jest zdefiniowane: hobby - odgrzewanie przeszłości we wszystkich możliwych formach – - na miękko, na twardo i z musztardą.

Smok – smok obdarzony dużym poczuciem obowiązku

Ciotka MZ34 – ciotka [feli]Xa, wyznawczyni dwuosobowej sekty uwielbienia genialnego podopiecznego

Wujek TZ38 – wujek [feli]Xa, wyznawca nr 2, nieco mniejszy fanatyk, ale za to główny sponsor

A – pracownik apteki

7Krasnoludków – banda mocno podejrzanych typów, którzy walczą ze stereotypami

Emerytowana Księżniczka – trochę się przedatowała, czekając na księcia

Staruszka – babcia trudniąca się wróżeniem i wspomagająca państwową służbę zdrowia w okresie jej wielkiego kryzysu ( czyli zawsze)

Maciek – koleg... znajomy [feli]Xa z klasy. Rycerz odpowiedni do czasów, umykający jeszcze przed „upupieniem”

Profesor – pracownik aparatu państwowego, który mocno przejął się swoją pracą. Znak rozpoznawczy – krawat w złote gwiazdki

Człowiek w kaftanie - może wariat może geniusz, tak to zwykle bywa, że nei wiadomo, która wersja jest prawdziwa... Twierdzi, że był bogiem, twierdzi też, że kochał.

Kamerzysta – facet wie, na czym się zarabia. W tej chwili zajmuje się jeszcze prostą pracą z kamerą, ale kiedyś będzie zapewne bardzo szanowanym obywatelem, z niezła chatą i pękatym portfelem.

Kelner – przeciętniak, pracuje w kawiarni i nie ma to nic wspólnego z tym, że jego siostra wyszła za właściciela lokalu...

R – klient. Często zastanawia się nad sentencją: „Pan Sowa wstąpił na drogę przestępstwa, albowiem był nierozumiany”

P – człowiek, cień człowieka? Jedno jest pewne – nie chciałby mieszkać na Syberii.

Człowiek skaczący z wieżowca – mężczyzna o mocno „ugruntowanych” zainteresowaniach

Rybki – najbardziej dramatyczne postacie, wisi nad nimi klątwa, związana z rodem, z którego się wywodzą. Nie mają najmniejszej szansy ujść przed fatum.

Kategoria 2

3 Stare kobiety - przechadzają się w sposób nieuporządkowany po scenie. Odstręczają – to nie są kobiety „zasuszone kwiaty” tylko istoty chore, tak przeraźliwe w swojej starości, że nikt nie uwierzyłby im, iż kiedykolwiek były młode. Równocześnie to potwory, nie znające swojej potworności, pochłonięte prozaiczną zdawałoby się czynnością zaczerpywania powietrza jeszcze jeden i jeszcze jeden raz, zdeterminowane by przetrwać każdą następną sekundę.

Dziecko – znajduje się w piaskownicy i bez zbędnej metafizyki bawi się prochem z którego powstało

Kategoria 3

Verumina – tej postaci właściwie nie ma. Jej obecność w najmniejszym stopniu na nic nei wpływa, co sprawia jej wymowna przykrość.

Pewnie lubiła by A.Świrszczyńską z jej kawałkiem: „ Jestem sama, więc jestem niczym. Co za szczęście: jestem niczym, więc mogę być wszystkim”

Ona jedna pozwala sobie na „ sieczenie rękami powietrza” i nei jest „ruchów swoich panią”. Kiedy mówi o rzeczach smutnych, jest smutna, co w towarzystwie tym zdaje się rzeczą całkowicie nienaturalną i nei na miejscu.

Nosi zwiewną białą sukienkę, która wygląda na drogą i jest droga. Ma długie jasne włosy.

Kategoria 4

Computer – znajduję się w głębi sceny i jestem po prostu zwyczajnym, w miarę nowym komputerem, z monstrualnie dużym monitorem, tak by z każdego miejsca sceny można było odczytać moje wypowiedzi. Gdy akurat powstrzymuję się od komunikatów tekstowych, na ekranie typowa papka telewizyjna, z dużą ilością niusów, wyświetlam ją bez dźwięku,

Scena 1

Przestrzeń 1, [feli]X, Ciotka MZ34, Wujek TZ38, A, ŻeBrak, Człowiek w kaftanie, Kobieta która Kochała, D.M, Smok, Staruszka, R, Maciek, Kamerzysta, Profesor, Kelner, Emerytowana Księżniczka, Człowiek skaczący z wieżowca

Trzy stoliki, czarne, plastikowe. Przy pierwszym Ciotka MZ34, Wujek TZ38, ŻeBrak, Kobieta która Kochała, , Staruszka.. Siedzenia są ustawione względem stolika nr.2, tak, aby ŻeBrak i D.M. siedzieli obok siebie.

Drugi stolik zajęty przez D.M., [feli]Xa i Maćka. Krąży między nimi masywny, plastikowy pierścionek. Nieustannie powtarza się milcząca scena oświadczyn, tylko pary zmieniają się - wszystkie kombinacje dozwolone.

Przy trzecim stoliku znajdującym się nieco na uboczu : A, Człowiek w kaftanie, Smok, R, Kelner, Kamerzysta, Profesor, Emerytowana Księżniczka, Człowiek skaczący z wieżowca. Grają w pokera przy odsłoniętych kartach.

Przestrzeń 2

Stare kobiety przechadzają się po scenie, poprawiają sandały na opuchniętych stopach. Czasem siadają i mówią do siebie o rzeczach nieważnych, więc prawdziwych.

Przestrzeń 3

Verumina stoi boso i patrzy w bezruchu na postacie przy stolikach. Porusza się tylko wtedy, gdy pozostałe osoby milkną. Najmniejszy dźwięk z ust postaci kategorii 1 unieruchamia ją w pozycji, w której ją zastał.

Computer: W ROLACH GŁÓWNYCH WYSTĘPUJĄ ROLE GŁÓWNE

START

[feli]X: Ciociu, wujku, ja już wiem.

Ciotka MZ34: Co wiesz, kochanie?

[feli]X: Wiem, co chcę robić w życiu. Podjąłem decyzję ostateczną i nieodwołalną.

Wujek TZ38: Mężczyźni muszą podejmować decyzje.

[feli]X: Właśnie. Mam szesnaście lat, więc najwyższa pora zdecydować. Wybrałem.

Ciotka MZ34: Na co się zdecydowałeś? Medycyna? Kiedy byłeś młodszy, zawsze chciałeś pomagać ludziom. Masz takie dobre serduszko.

Verumina: Potrzebuję kogoś. Kogokolwiek.

Wujek TZ38: Prawo?

[feli]X: Postanowiłem się zabić.

Computer: Chwila milczenia, Ciotka MZ34 i Wujek TZ38 patrzą to na siebie to na [feli]Xa .

Ciotka MZ34: Brawo! To cudownie, kochanie. Jesteśmy z ciebie tacy dumni.

Wujek TZ38: Wyrosłeś na mądrego człowieka.

Ciotka MZ34: Niech tylko sąsiedzi się dowiedzą.

[feli]X: To już wszystko, co macie mi do powiedzenia?

Ciotka MZ34: Będziemy cię wspierać , cokolwiek postanowisz.

Wujek TZ38: Zawsze możesz na nas liczyć.

[feli]X: Idę do siebie. Muszę wypuścić rybki na wolność. To znaczy do wanny – na większą swobodę nie mogą liczyć. Potem wychodzę.

Wujek TZ38: Weź sobie portfel z szuflady. Może ci się przydać.

[feli]X: Zawsze biorę. Pa wam!

Ciotka MZ34: Pa, kochanie! Spróbuj być szczęśliwy, cokolwiek to dla ciebie oznacza.

Computer: [feli]X wypuszcza rybki do wanny i patrzy, jak spływają ze strumieniem wody. Przechodzi do swojego pokoju. Trzask drzwi. Muzyka. Trzask drzwi. Wchodzi do mieszczącej się na DRUGIEJ STRONIE ulicy apteki. Na schodach siedzi ŻeBrak i gapi się w gwiazdy.

Jest ciemno.

Scena 2

Computer: W aptece

A: Pan życzy sobie kupić?

[feli]X: Chyba tak.

A: Pan ma pieniądze?

[feli]X: O tak. Dużo.

A: Więc pan sobie życzy. Co podać?

[feli]X: Truciznę.

A: Pan pełnoletni?

[feli]X: Prawie.

A: Receptę pan ma?

[feli]X: Nie.

A: To dobierzemy taką bez recepty.

[feli]X: Która teraz najlepiej się sprzedaje?

A: Fiołkowo-jabłkowa – aromat skuszonej niewinności.

[feli]X: Nie ośmieliłbym się. Jest słodka?

A: Jak pierwszy pocałunek . Może weźmie pan dwie? Wtedy dodajemy arszenik gratis.

Computer: Pocałunek, który złączył Kleopatrę ze żmiją musiał być słodki

[feli]X: Dziękuję, ale nie jestem fanem promocji.

A: Mógłby się pan podzielić z przyjacielem czy z dziewczynką...Jak kto woli.

[feli]X: Proszę jedną. Nie lubię się dzielić. Wywołuje halucynacje, czy coś takiego?

A: Skądże. To znana firma. Tu powinien być znaczek...nie ma na pudełku, ale to nic. Nigdy nie było reklamacji, ludzie ją sobie chwalą.

[feli]X: Biorę. Ludzie nie mogą się mylić

Computer: z ironią

Verumina: Boję się. Mam przeczucie czegoś strasznego.

Computer: Jak zawsze, gdy decydują ludzie, istoty zbyt gorące by myśleć.

A: Pakować czy na miejscu?

[feli]X: Na miejscu.

Computer: Płaci

[feli]X: Nie zapyta pan, dlaczego?

A: Następny klient proszę.

Computer: Pije szybko. Wychodzi przed aptekę. Daje Żebrakowi garść monet.

[feli]X: Kup sobie jakąś wódeczkę.

ŻeBrak: Nie piję i nie żebrzę, ale nie szkodzi.

Computer: Chowa pieniądze.

ŻeBrak: Nie jesteś biedny chłopczyku. Może potrzebujesz towarzystwa?

[feli]X: Nie dostaniesz ode mnie więcej, niż dostałeś.

ŻeBrak: I nie chcę. Już mówiłem, że nie jestem żebrakiem

[feli]X: Więc kim?

Vermina: Nie pytaj. Samotność wśród ludzi, których znamy jest gorsza niż wśród obcych.

Computer: Siada na piasku zachwycona kolejnym banałem, który odkryła całkowicie samodzielnie.

ŻeBrak: Dokładne tłumaczenie zajęłoby więcej czasu, niż masz.

[feli]X: Nie bardzo mi się spieszy.

ŻeBrak: Właśnie, że bardzo. Ale nie mam zamiaru się z tobą kłócić. Przyjmijmy na daną chwilę, że jestem akwizytorem.

[feli]X: Co sprzedajesz?

ŻeBrak: Siebie. Właśnie kupiłeś mnie i jako twoja własność zadbam, by ci się nie nudziło.

Vermina: Czy ktoś kupi mnie? Dzisiaj nie jestem droga. Dzisiaj zapłacę mojemu nabywcy.

[feli]X: Co proponujesz?

ŻeBrak: Chodźmy gdzieś.

[feli]X: Musisz wiedzieć, że za tydzień wyjeżdżam.

ŻeBrak: Może zmienisz zdanie. Znam gorsze okolice niż ta.

[feli]X: Wątpię.

Vermina: Ta plaża jest gorsza niż cokolwiek innego. Jesteś szczęśliwy, tam gdzie jesteś chłopczyku. Jedno twoje słowo i ja również...mogłabym

ŻeBrak: Chodź, zabawmy się.

[feli]X: Nie chce się zabawić. Szukam czegoś.

ŻeBrak: Czego?

[feli]X:. Mam nadzieję znaleźć w ten tydzień sens i miłość.

ŻeBrak: Żartujesz, prawda?

[feli]X: Pewnie tak. Mimo wszystko postaram się znaleźć, jeśli nie to, to coś innego.

ŻeBrak. Wszystko jedno. Czuję, że będzie ciekawie.

[feli]X: Już jest. Jeśli masz słaby żołądek, to nie patrz w tamtą stronę.

ŻeBrak: Ktoś będzie musiał znowu umyć ten chodnik. A plamy z krwi zmywają się jeszcze gorzej niż te z keczupu.

[feli]X: Znowu? Często ktoś skacze z tego wieżowca?

ŻeBrak: Codziennie. Zawsze ten sam facet.

[feli]X: On...On...Wstaje?

ŻeBrak: Przecież widzisz, że się podnosi.

[feli]X: Jak to możliwe? Duch?

ŻeBrak: Duchy nie krwawią. Mówiłeś, że szukasz miłości?

[feli]X: I sensu. „Świat wyszedł z formy”.

ŻeBrak: Ale nie nam go wracać do normy.

[feli]X: Znasz ten cytat?

ŻeBrak: W każdej pracy się trzeba dokształcać. Myślę, że nie będzie trudno znaleźć ci jakąś miłą laseczkę. W sumie nie jesteś nawet taki brzydki.

[feli]X: Dzięki. Nie chcę laseczki, tylko miłości.

ŻeBrak: Takiej z muzyką w tle i czerwonymi różami? Z tym może być gorzej.

Człowiek w kaftanie: Uwierzcie mi! Ja byłem bogiem! Takim bogiem, przez małe b.

[feli]X: Znasz tego wariata?

ŻeBrak. Dużo osób znam. Ten biedak pisze pamiętniki i opowiada wszystkim, że oddał nieśmiertelność by być z kobietą, a ona go nie chciała. Krzyczy, że stworzył ludzi i to był jego największy błąd . Nieraz powie nawet coś z sensem, ale ogólnie mocno pokręcony.

[feli]X: Ciekawy przypadek dla psychiatrii. A co robi tutaj?

ŻeBrak: Leczy się.

[feli]X: Na ulicy???

ŻeBrak: Miejsce dobre jak każde.

Vermina: Naprawdę, nie wytrzymam już dłużej! Jestem . Jestem. Jestem!

[feli]X: Intrygujesz mnie. Opowiedz coś o sobie.

ŻeBrak: Niewiele jest do mówienia. Byłem człowiekiem.

[feli]X: Nie trudno zgadnąć. Wyglądasz mi na takiego. Ale powiedz, kim jesteś teraz. Mamy czas.

ŻeBrak: A kim chcesz, żebym był?

[feli]X: Kimś kto mi pokaże...coś. Nie wiem.

Vermina: Wszystko jest sztuką odpowiedniej ekspozycji. Tylko, kurczę, zapomniałam popcornu.

ŻeBrak: Wejdźmy do tego domu.

Computer: Wchodzą.

[feli]X: To jest czyjeś prywatne mieszkanie.

Kobieta która Kochała: To jest konkretnie moje prywatne mieszkanie. A co wy w nim robicie?

ŻeBrak: Ja przyszedłem złożyć kurtuazyjną wizytę, ale za niego nie ręczę. Może usiłować wyciągnąć pani sens z wazonu.

Kobieta która Kochała: My się już kiedyś spotkaliśmy. Był pan tutaj zanim On odszedł, prawda?

ŻeBrak: Zdaje się pani. Jestem tu od niedawna. Ten chłopak ma trochę czasu i szuka miłości. Kobiety umieją lepiej o tym opowiadać, myślałem, że może pani...

Kobieta która Kochała: To ty jeszcze nic nie wiesz?

[feli]X: Fizjologiczne podłoże znam dokładnie, ale nigdy nie kochałem.

Kobieta która kochała: Niedobrze. Każdy nie zakochany mężczyzna to jedna samotna kobieta.

Computer: Stwierdzenie to jest prawdziwe tylko dla niektórych grup wiekowych.

[feli]X: Pani jest smutna. Dlaczego?

Kobieta która kochała: Bo jest ciemno. Nie zauważyłeś?

Vermina: Boję się. Te ciemne chmury... Nie słuchają mnie.

[feli]X: Tu zawsze tak jest. W pradawnych czasach ponoć było słonce i można było leżeć na zielonej trawie. Ani pani, ani ja nie możemy tego pamiętać.

Kobieta która Kochała: Ja pamiętam te ranki, gdy rozlewał się róż na wschodzie... ale to rzeczywiście było dawno. Jestem starsza niż myślisz...Widzisz, dawno temu za górami, za lasami był sobie człowiek, którego kochałam.

[feli]X: Dlaczego go pani kochała?

Kobieta która Kochała: To bardzo bezpośrednie pytanie.

ŻeBrak: Spróbuj mu odpowiedzieć.

Kobieta która Kochała: Bo był dobry. Bo był mądry. Bo był zabawny. Bo w nikim więcej na świecie nie znalazłam więcej dobra i piękna.

Computer: Znaleźli sobie tyle określeń, żeby opisać prosty proces chemiczny.

[feli]X: Kim on był?

Kobieta która Kochała: Dla mnie sensem. A dla innych? Nie wiem. Kiedy on był , nie było innych, nie było świata. Nic nie było, tylko on był.

Vermina: Idioci! Jestem tutaj! Kimkolwiek jestem, jestem! Istnienie innych nie zaprzecza mojemu istnieniu.

[feli]X: Kochał panią?

ŻeBrak: Takich pytań się nie zadaje.

Kobieta która Kochała: Nie. Zawsze kiedy był blisko, zasłaniałam twarz, czerniłam się sadzą, by nie zobaczył mojej brzydoty. Nie znał mnie.

[feli]X: Pani jest piękna. Dlaczego nie pokazała mu pani swojego piękna?

Kobieta która Kochała: Nie wiesz, jak bardzo można się bać osoby, którą się kocha. A gdyby odrzucił mnie prawdziwą?

ŻeBrak: Wychodzimy.

Kobieta która Kochała: A co z tą częścią, w której częstuje was ciasteczkami?

ŻeBrak: Pomińmy ją.

Computer: Wychodzą. ŻeBrak otwiera sąsiednie drzwi.

[feli]X: Znowu czyjeś mieszkanie. To takie tendencyjne. Wszystko już było, łącznie z tym, że wszystko już było. Nie możemy się nawet poszczycić tym, że wpadliśmy na to pierwsi.

ŻeBrak: Nie denerwuj mnie. Popatrz.

[feli]X: Ale babsztyl.

ŻeBrak: Ciii... to emerytowana księżniczka. Jeśli pocałujesz ją, a ona zamieni się w żabę, to będzie ci wdzięczna.

[feli]X: Nie jestem bohaterem.

ŻeBrak: Ale mógłbyś być.

[feli]X: Nie chcę. Zwłaszcza dla niej

ŻeBrak: A dla siebie?

Vermina: Najpierw człowiek ma wybór, a potem to wybór ma człowieka.

Computer: Niewątpliwie mamy tu do czynienia z rozwojem. Ten banał jest nawet bardziej banalny niż wcześniejsze.

Computer:. Wychodzą.

Scena 3 Koło domu stoi Studnia, zatrzymują się przy niej.

[feli]X: Ktoś tam stoi i patrzy się w wodę.

ŻeBrak: Gdzie byłaś całe moje życie śliczna dziewczyno?

Vermina: Tutaj. Obok.

D.M: Gdzie byłeś całe swoje życie i dlaczego tam nie zostałeś?

ŻeBrak: Bo tu jest cieplej.

[feli]X: Dlaczego płaczesz?

D.M: Co cię obchodzą moje łzy?

Vermnia: Każde łzy, to tylko woda, ale przecież na ziemi brak nam wody. Szkoda, że łzy są słone...

[feli]X: Nie obchodzą, ale pytam, bo jesteś ładna

D.M: To było miłe.

[feli]X: Rozmowa nam się chyba nie klei.

D.M: Zostaw mnie. Lepiej mi się na ciebie czeka, niż z tobą gada.

Vermina: Tak! Zostaw ją i przyjdź do mnie. Jedno słowo i zacznę istnieć.

[feli]X: Czekałaś na mnie?

D.M: Może.

[feli]X: Przeznaczenie?

D.M: Przypadek. Zawsze i wszędzie przypadek.

[feli]X: Więc dlaczego stoisz tu, przy tej studni?

D.M: Bo zdaje się, że wpadałam.

[feli]X: Do środka studni?

D.M: Do środka środka. Chcesz się we mnie zakochać?

[feli]X: Chcę się zakochać, ale nie wiem, czy w tobie.

D.M: Szkoda. Przyjdź, kiedy będziesz wiedział.

Computer: [feli]X i ŻeBrak idą drogą w milczeniu, aż dochodzą do płonącego domu.

[feli]X: Pali się! Tam jest człowiek! Trzeba go ratować.

ŻeBrak: Nie jesteś bohaterem. Chodźmy stąd.

[feli]X: Panie, wyjdź pan, bo się spalisz!

P: Zostaw mnie. Tu jest ciepło.

ŻeBrak: Słyszałeś, o co pan prosi. Zostaw pana.

[feli]X: Tak nie można.

ŻeBrak: Wszystko można.

[feli]X: Nic…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych