Trzy dni
Taka sobie opowieść o zagubieniu...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
– Wstawaj kochanie, spóźnisz się do pracy.
Otworzyłem oczy i rozejrzałem się wokół. Niby wszystko znajome, ale takie obce, nierealne. I ta kobieta. Żona? Czy coś jest ze mną nie tak?
– No już, wstawaj, śniadanie gotowe. Muszę lecieć. – pocałowała mnie w policzek i wyszła.
Powoli zwlekłem się z łóżka rozglądając się wokół. Z prawej strony łóżka stała stara zabytkowa szafa, przyozdobiona płaskorzeźbą anioła zstępującego na ziemię. Z lewej stał mały stolik, na którym znajdował się budzik. Dlaczego wydawało mi się to tak strasznie nierzeczywiste?
– I słusznie.
Do moich uszu doszedł ledwie słyszalny szept.
– Czy ktoś tu jest?
Odpowiedziała złowroga cisza. Zebrałem się w sobie i poszedłem do kuchni, gdzie czekało na mnie śniadanie. Usiadłem przy stole i spojrzałem na dwa jajka sadzone, które jakby wpatrywały się we mnie, tymi swoimi żółtymi oczami. Straciłem na nie ochotę, wypiłem więc trochę letniej herbaty, zjadłem bułkę z masłem i na tym zakończyłem posiłek. Jajka wciąż patrzyły na mnie. Z wyrzutem? Z pretensją? Zaniepokojony czym prędzej wstałem od stołu. Zamierzałem wyjść, gdy zorientowałem się, iż na drzwiach kuchennych wisi mój garnitur, a mógłbym przysiąc, że chwilę temu go tam nie było. Do moich uszu ponownie doszedł cichutki głosik.
– Partactwo.
– Czy ktoś tu jest?
Odpowiedziała cisza. Stałem przed lustrem i poprawiałem krawat. Tym razem nie zastanawiałem się, dlaczego jestem już ubrany. Ten dzień był jakiś dziwny.
– Trzy dni.
Zignorowałem szept, prawdopodobnie dobiegający z mojej głowy. Wychodząc z domu momentalnie oślepiło mnie słońce. Nie czułem jego promieni słonecznych rozświetlających świat. Wiosna, pora roku na którą zawsze się cieszyłem. Tylko kiedy to było? Zawsze? Troszkę jakbym wyrwał się z mroku codzienności. Wciągnąłem powietrze, uśmiechnąłem się do siebie i postanowiłem do pracy pójść pieszo. Chwilę później zatrzymałem przy leżącym na chodniku mężczyźnie. Początkowo zamierzałem go zignorować, ale coś kazało mi się zatrzymać i sprawdzić, czy potrzebuje pomocy.
– Proszę pana, czy wszystko w porządku? – zapytałem, delikatnie potrząsając mężczyzną.
Facet powoli wstał, uśmiechnął się i spojrzał przenikliwie.
– Jedynie słuchałem. Będzie dobrze.
– O co chodzi? –spojrzałem na niego, na jego pożółkłe spodnie i czerwony sweter. On był taki nierzeczywisty, nierealny, jakby nie z tego świata.
– Wszystko będzie dobrze, może pan iść. – Poklepał mnie przyjacielsko po plecach i odszedł.
Stojąc przed szefem, nie mogłem pojąć dlaczego nagle znalazłem się w pracy. Byłem przed swoim domem. Na dworze. Skupiłem się i powoli dochodziły do mnie słowa szefa.
– … dlatego też postanowiłem pana awansować, co oczywiście wiąże się z wyższym wynagrodzeniem oraz zwiększeniem zakresu obowiązków.
Czy mam Alzheimera? Skąd taki przeskok?
– Nie spodziewałem się nie wiem co powiedzieć – próbowałem coś sensownego powiedzieć.
– Kochanie wstawaj, czas do pracy, ja muszę iść.
Mijanie się z ukochaną, stało się niechcianą, ponurą codziennością, sprzedaną za garść srebrników. Błądząc w codzienności, dusiłem miłość i szczęście. Desperacko chwyciłem ją za rękę, próbując ją zatrzymać.
– Czy
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kemilk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…