twarz we mgle
noo, takie dziwne story
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dzisiaj wstałam wyjątkowo wcześnie. Słońce wesoło zaglądało do mojego pokoju. Jakby nie pamiętało tego wszystkiego, co stało się wczoraj. Jakoś nie mogłam się pozbierać i podnieść z łóżka. Niebieska kołdra wydawała się najbezpieczniejszym schronieniem. Nie miałam najmniejszej ochoty zaczynać od nowa codziennej walki. Walki z ludźmi, z samą sobą, z wiatrem. Na biurku telefon zaczął swój szaleńczy taniec pobrzękując przy tym niemiłosiernie. Wyciągnęłam po niego rękę. Nic z tego. Za daleko. Podniosłam głowę i używając reszty moich sił pociągnęłam za sobą resztę ciała. Chwyciłam komórkę i na wpół przytomna sprawdziłam nieodebrane połączenia. - Gośka... - szepnęłam sama do siebie. - Czego ta małpa chce ? Cóż było robić ? Dostawiłam telefon do ucha i ze skwaszoną miną czekałam na piskliwy głos Gosi. Niestety, doczekałam się. - Hej Skowronku ! - powiedziała. Zdziwiłam się. Nigdy za mną nie przepadała. - Cześć... - odpowiedziałam niepewnie. - O co chodzi ? Dzwoniłaś, prawda ? - Tak. Słuchaj chodzą plotki, że skończyłaś z Kamilem. - odparowała jak gdyby nigdy nic. Coś się we mnie zagotowało. Myślałam, że za chwilę zwariuję. - Co Cię to obchodzi ??? Jak śmiesz do mnie dzwonić ??? - zaczęłam krzyczeć. - Spokojnie. Więc to prawda... - próbawała dojść do głosu Gośka. Przestałam krzyczeć. Wciągnęłam powietrze i przez zaciśnięte zęby wydukałam: - Posłuchaj uważnie, bo nie zamierzam powtarzać... Nigdy się nie przyjaźniłyśmy. Jesteś dla mnie nikim, tak samo jak ja dla Ciebie. Nie mów mi teraz, że się przyjaźnimy. Chodzimy razem do klasy i na tym koniec. Jak śmiesz teraz do mnie dzwonić ? Po tym, jakie głupoty opowiadałaś o mnie i Kamilu ??? Nie pokazuj mi się lepiej na oczy, aż do września. Nie jestem taka głupia ! Myślisz, że teraz będę Ci zdradzać szczegóły z mojego życia ? Żegnam... Rzuciłam telefon na biurko tak mocno, że odpadła mu tylna część obudowy. I tak nie pasowała. - Do cholery z tym wszystkim... - skwitowałam i schowałam twarz w dłoniach. Wstałam i podeszłam do szafy. Na podłodze leżała torba, której wczoraj nie byłam w stanie odstawić na miejsce. Zrobiłam to teraz. Na bose stopy założyłam kapcie i powędrowałam do łazienki. Znajdowała się na tym samym piętrze. Wystarczyło minąć sypialnię rodziców. Wejścia do łazienki strzegła wyrośnięta palma, którą mama dostała kiedyś na urodziny od koleżanki z pracy. Biedaczka nie wiedziała, że mama co prawda kocha rośliny, ale zajmować się nimi to ona nie potrafi. W rezultacie palma została powierzona mojemu młodszemu braciszkowi, który w tym roku skończył zerówkę. Efekty są do przewidzenia. Pociągnęłam za klamkę. Na wprost drzwi znajdowało się duże lustro. Stanęłam bez ruchu. Na twarzy miałam dwie ogromne czarne smugi. - A miał być wodoodporny... - powiedziałam chcąc skierować swoje myśli na jakiś bezpieczny grunt. Nie udało się. On. Znów On. Gośka miała wyraźnie dobrego informatora. Zresztą dowiedzą się wszyscy. Rozstaliśmy się w parku. Krzyk, płacz. Nie sposób było nie zauważyć. Tym bardziej, że wracaliśmy z imprezy u Magdy. Połowa naszych znajomych tam była. Niektórzy szli w tym samym kierunku. Wszystko przez tą moją niezrównoważoną naturę. Po co tak się darłam ? Swoją drogą, jaka to ironia losu... Miłość, o którą tak walczyliśmy, broniliśmy przed innymi zabiliśmy sami. Wzięłam do ręki tonik i dwa waciki. Nie łatwo było zmyć tusz. Teraz okazał się wodoodporny... - Aaa !!! - rozległ się krzyk z dołu. Jestem przyzwyczajona. Adaś. Z pokoju rodziców dochodziły już różne szmery. Nagle mama wyszła z sypialni. Jeszcze nic nie powiedziała, ale wiedziałam, że to ona. Rodziców można rozróżnić po tym jak szurają kapciami. Adaś już wbiegał po schodach krzycząc w niebogłosy. Jego pokój mieścił się na parterze. Rodzice budując ten dom nie planowali kolejnego dziecka, więc pokój dla mojego małego brata urządzono w dawnym biurze taty. Biedak musiał więcej czasu spędzać w pracy. Gdydy nie rozmiar tego pokoju to chętnie zamieniłabym się z Adasiem. Tak to rodzice słyszą każdy mój ruch, a i nawet na komputerze nie mogę dłużej posiedzieć, bo widzą światło monitora. Czasem wmówię im, że odrabiam jeszcze lekcje. Zresztą teraz nie mam po co siedzieć do późna. Tylko z Kamilem mogłam gadać w nieskończoność. - Cichutko synku... Obudzisz Olę. - szeptała mama. - Ola jest tutaj. - powiedział wesołym tonem Adaś wskazując palcem na łazienkę. Słyszałam, jak mama zbliża się w moim kierunku. Nerwowym ruchem zmyłam ostatnią strużkę zaschłego tuszu. W samą porę.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil fallinlovewithpoet
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…