Ucieczka gołębia
nastolatka postanawia nawiać z budy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nawiałam z budy. Nie dlatego, że nie lubiłam kolesi którzy męczyli się tam razem ze mną, udając, że system edukacji stworzony przez parlamentarne potwory im odpowiada, ale przysnęłam bo wkurzało mnie to, że psory ładują mi do głowy ten cały intelektualny śmietnik, który tak naprawdę nie przyda mi się w życiu. Tak w ogóle rodzice wybrali tą szkolę za mnie, a nikt ich o to nie prosił. Powiedzieli, że skoro słono za mnie płacą to nie powinnam wybrzydzać. A kasę to oni mają, stać ich na wszystko co uznają za konieczne no i oczywiści na zachcianki i przyjemności. Opłacają elitarna szkołę biznesu, wakacje spędzają na Jamajce i mają własny jacht. Jedyne w czym są dobrzy, to w robieniu siana. Dorobili się na handlu nieruchomościami. Zaczynali skromnie, grosz do grosza, a kiedy nazbierała się większa kwota, poradzili się znajomego finansisty, gdzie i jaki wziąć kredyt. Ktoś inny im doradził w co zainwestować, żeby było w miarę pewnie i postawili wszystko co mieli, łącznie z mieszkaniem w którym wtedy mieszkaliśmy. Im się udało, mnie trochę mniej. Wiecznie firma, kapitał, inwestycje, a teraz chcą odkupić stracony czas i posłali mnie do tej chorej budy. W ogóle to maiłam zakichane dzieciństwo. Ale nie chce mi się ględzić o tym co było kiedyś. Chce się skupić na tym co jest teraz i opowiedzieć o mojej solo podróży po kraju. Uciekanie ma w sobie to coś podniecającego, zwłaszcza jak się to robi pierwszy raz. Trudno jest się oprzeć myśli – jak to będzie, co się wydarzy, kogo się spotka na swojej drodze i takie tam pierdoły w stylu, miłość, odkrywanie prawdy i metafizyczne objawienia. Tak więc postanowiłam uciec, żeby dać nauczkę rodzicom a psorom prztyczka w nos za pyszałkowatą pewność siebie. Mówią, że oświecają nasze umysły ale dla mnie to oni są tylko przepaloną żarówą. Chciałabym zobaczyć jak im szczeny opadają, kiedy się dowiedzą, że mała Ania nawiała. Świątynie wiedzy chciałam poszukać w lesie, na plaży czy na rozgwieżdżonym niebie, a nie w nudnych podręcznikach pisanych przez wykształciuchów. Dawanie nogi wcale nie jest takie trudnie, pod…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil lexter
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…