Ucieczka Rozdział I - Pukanie do okna
Początek historii, o miłości i poświęceniu sie dla niej bezwarunkowo, a także o fascynującej podróży gdzie przeplatać sie będą różne nieraz trudne sytuacje.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Była noc. Maurycy obudził się nagle słysząc dziwne pukanie do okna. Na początku zignorował je, myśląc że to wiatr obija krzak dzikiego bzu o szybę. Zakrywał sobie uszy poduszką, przewracał się z boku na bok, ale po chwili usłyszą rytmiczne stukanie. Wstał i podszedł do okna. Wsadził głowę między firankę. Chwilę wpatrywał się na ogród, ale nikogo nie widział, bo trudno było zauważyć coś w ciemnościach. Teoria z krzakiem wydawała mu się coraz bardziej słuszna. Gdy odchodził od okna znów usłyszał stukanie. W końcu jednak ubrał się i wyszedł, by dowiedzieć się co lub kto zakłóca jego sen. Gdy otwierał furtkę poczuł na swojej dłoni, zimną delikatną dłoń. Dreszcze przeszły jego całe ciało, ale ustały z chwilą podniesienia głowy wprost ku tej twarzy, którą skądś znał. Usłyszał nagle ten ciepły szepczący głos kobiecy: - Maurycy to ja. Przestraszyłeś się? - Nie. Ale co ty tu robisz? - Uciekłam z domu. - Co?! Spytał tak głośnio , że obudził psy, które obudziły inne psy i trzeba było się wynosić z ogrodu, żeby nie obudzić ludzi. Przeskoczyli przez płot, żeby nie hałasować już furtką. Pod płotem leżała torba podróżna. Złapał dziewczynę za rękę i spytał z ironią. Dziewczyno! Ty naprawdę chcesz uciec? ale po co? Dokąd? Co się stało? Zasypywał ją tysiącem pytań. Chwilę stała w milczeniu ze spuszczoną głową. Gdy ją podniosła z oczu zaczęły jej płynąć łzy. Maurycy zupełnie był zszokowany sytuacją. Nie wiedział co w tej sytuacji robić. Spytał się jeszcze raz: - Co się stało? - Roman karze mi się, żenić z jakimś cyganem. - Zaraz pleciesz ty nie jesteś cyganką, a on nie jest twoim prawdziwym ojcem. - no tak, ale sam wiesz. - A matka. - Wiesz jaka jest nim zafascynowana, ona już zachowuję się jak cyganka. - No i co teraz? wiesz o co prosisz. - wiem. Odpowiedziała. - nie możesz poczekać do osiemnastki. - Nie mogę. Stanął chwilę łapiąc się za głowę. Próbował przekalkulować wszystko, żeby nie ulegać emocjom. Wiedział jednak, że sam chciałby się choć na chwilę wyrwać. Podszedł do niej bliżej i spojrzał jej się w oczy. - Dobrze pomogę ci, tylko powiedz gdzie chcesz…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Adrian_Juliusz_Kowalski
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…