Wróć do katalogu

Ukryte marzenie - [prolog+1 rozdział]

Pierwszy tytuł z cyklu Miłosna trylogia, składająca się z 3 opowiadań. Pierwsza będzie opowiadać o Ashley, która po wielu latach wraca w rodzinne strony. Czy odżyje jej uczucie do Dave'a, jej pierwszej niespełnionej miłości?

Willa, opublikowano , 14 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Prolog{/b}

Zawsze trzymały się razem i mogły na siebie liczyć w każdej sytuacji, niczym trzej muszkieterowie z powieści Dumasa. Przyjaciółki z dzieciństwa, każda na swój sposób inna, ale te różnice sprawiały, że nigdy się ze sobą nie nudziły. Dzieliły się swoimi małymi sekretami jak i troskami, zarówno dobrymi jak i złymi. Ashley, Chantelle i Tracy: trzy koleżanki z dzieciństwa. Z biegiem czasu przyjaźń przemija, ale one trzymały się dzielnie. Nie pozwoliły, żeby ich więź uległa zerwaniu. Mimo upływu lat, mimo własnych problemów, nadal były dla siebie tak samo ważne. Jak rodzina, jak siostry, bo tym dla siebie były. Siostrami, chociaż nie łączyły ich więzy krwi. Więzy przyjaźni często są silniejsze niż pokrewieństwo. Łączyło ich wiele rzeczy, a jedną z nich było to, że wszystkie były jedynaczkami. Może dlatego tak bardzo się zaprzyjaźniły i pokochały. Były między nimi jakieś spięcia, jak to między przyjaciółkami, ale równie szybko jak się kłóciły, tak też i się godziły. Nic tej więzi nie zniszczyło, nawet kiedy Ashley na kilka lat wyjechała z rodzinnego miasteczka. Jednak raz do roku spotykały się na parę godzin gdy odwiedzała rodzinne strony. Nie zerwały kontaktu, nawet gdy dorosły i każda miała swoje życie i problemy. Przyjaźń to piękne uczucie i ważne dla każdego człowieka. Nie jest wtedy taki samotny i może liczyć na drugą osobę w trudnej sytuacji. One o tym doskonale wiedziały. Stanowiły doskonałe trio, lepsze niż w niejednym zespole. Ashley Jones czuła się gorsza od innych, ale w obecności swoich koleżanek nie czuła tego. Zawsze czuła się zakompleksiona. Miała lekką nadwagę, a na nosie okulary, gdyż była krótkowidzem. Jedynie długie kasztanowe włosy uważała za ozdobę i bardzo o nie dbała. Z powodu swoich kompleksów była nieśmiała, chociaż starała się to przezwyciężyć. Może z tego powodu nigdy nie miała odwagi zrobić czegoś szalonego, zawsze pomyślała dwa razy zanim coś zrobiła. Chantelle Green – niebieskooka , długowłosa blondynka miała powodzenie u chłopaków, ale nie korzystała z tego. Marzyła o wielkiej miłości i wiedziała, że kiedyś ją spotka. Wierzyła, że kiedy się zakocha to bez pamięci, tak raz na całe życie. Tracy Adams była przeciwieństwem swoich przyjaciółek. Jedna rozważna, druga romantyczna, a ona ... zwariowana. Jej długie, rude włosy z długą grzywką spadająca na czoło układały się w lekkie fale. To zazwyczaj ona wpadała na szalone pomysły i używała całego swojego wpływu żeby dziewczyny jej nie odmawiały. Dzięki temu dobrze się bawiły, chociaż niejednokrotnie wynikały z tego tarapaty. Trzy przyjaciółki, każda z własnymi marzeniami, problemami, troskami, planami na przyszłość. Trzy osoby i trzy różne historie.

{b}Rozdział pierwszy{/b}

Zastanawiała się wiele razy, czy ją jeszcze pamiętał? Bo ona pamiętała o nim przez te wszystkie lata. Wiedziała, co do niego wtedy czuła. Chociaż jak wyjeżdżała miała zaledwie piętnaście lat, wiedziała co to jest miłość. Była w nim do szaleństwa zakochana, ale on traktował ją tylko jak młodszą siostrę, której nigdy nie miał. Zawsze chciała, żeby widział w niej kogoś więcej niż tylko koleżankę. To było jej marzenie, niestety niespełnione. Kiedyś wyglądała inaczej, więc nic dziwnego, że nie zwracał na nią uwagi. No bo kto by zwrócił uwagę na nieśmiałą pulchną dziewczynę w okularach? Był jej prawdziwym przyjacielem z sąsiedztwa. Ich rodzice się przyjaźnili. W żartach mówili, że ich dzieci kiedyś, w przyszłości się pobiorą. Ale dla niej to nie były żarty. Były to naiwne marzenia nastolatki. Ale te marzenia szybko się skończyły wraz ze śmiercią rodziców. To był najgorszy dzień w jej życiu. Pamiętała go tak jakby to się zdarzyło wczoraj, a od tamtego czasu minęło już ponad pięć lat. Bawiła się w ogrodzie ze swoimi przyjaciółkami: Chantelle i Tracy. Biegały i śmiały się radośnie. Nie przeczuwała wtedy, że ta radość zginie z jej twarzy tak szybko jak szybko się pojawiła z powodu odwiedzin przyjaciółek. Potem pamiętała tylko swoją rozpacz, gdy Emily, gospodyni jej domu, przyniosła tą okrutną wiadomość. Chociaż starała się jak najłagodniej jej to powiedzieć, to i tak czuła ten straszny ból po stracie najbliższych osób. Emily nie powiedziała dokładnie co się stało, chciała jej oszczędzić szczegółów. Wspomniała tylko że mama i tata są już w niebie i na pewno będą nad nią czuwać. Co z tego! Skoro ich już nie było z nią. Miała już piętnaście lat i nie musiała jej traktować jak małe dziecko. Nie chciała w tamtym momencie dopytywać co się stało, dlaczego. Emily i tak nic by jej nie powiedziała. Prawdy dowiedziała się kilka dni później, gdy przypadkiem podsłuchała rozmowę swojej ciotki Amelii, siostry mamy, z rodzicami Dave'a, którzy przyszli, żeby złożyć kondolencje. Jej rodzice zginęli przez pijanego kierowcę, który na nich najechał. Ironia losu sprawiła, że ten człowiek przeżył, trafiając do szpitala jedynie ze złamani żeber, podczas gdy jej rodzice... To on powinien nie żyć, nie oni. Oni byli tacy dobrzy, wspaniali. To niesprawiedliwe!! Tyle dobrego, że zapłacił za ich śmierć. Trafił do więzienia na wiele lat. No i co z tego?! To i tak nie wróci im życia. Na szczęście w tamtej trudnej chwili mogła liczyć na Dave'a jak i na swoje najbliższe przyjaciółki. Były dla siebie jak siostry. Zawsze razem się trzymały i wpierały się nawzajem w trudnych chwilach. One nie przywiązywały wagi do tego, że była troszkę grubsza od innych. Dzieci bywają naprawdę okrutne, ale nie one. Zarówno blondwłosa Chantelle jak i rudowłosa Tracy nie drwiły z powodu jej tuszy. Zawsze mogła na nich liczyć, jak i na Dave'a. Często ich zapraszała do siebie. Dave lubił je, ale nigdy razem się nie bawili. Mówił, że woli jej towarzystwo. Czasami jej się wydawało, że jest o nie zazdrosny. On oczywiście zaprzeczał. Nie czuł się swobodnie w ich towarzystwie. Pamiętał jak nazywał ją "Pączuszkiem". Nigdy się na niego nie gniewała za to, bo nie mogła. Uśmiechnęła się na tą myśl. Pięć długich lat. Tyle lat minęło odkąd ostatni raz go widziała. Żegnał się z nią na progu jej własnego domu, gdy ciocia Amelia zabierała ją do siebie, do Chicago. Życzył jej szczęścia i obiecał, że nigdy o niej nie zapomni. " Zawsze będziesz dla mnie ważna" – powiedział. Obiecali sobie, że nie zerwą ze sobą kontaktu, ale czas sprawił, że tak się nie stało. Na początku listy i telefony były częste, a potem coraz rzadsze, aż zanikły całkiem. Kiedy jak zwykle raz do roku, przyjeżdżała na grób rodziców spotkała Katherine Marshall, matkę Dave'a. Zamieniły ze sobą parę słów i Ashley dowiedziała się, że przyjaciel wyjechał na studia i wyprowadził się z domu. Niby nie wyjechał z miasta, ale Phoenix było dużym miastem i dojeżdżanie codziennie na zajęcia było uciążliwe. Zamieszkał bliżej uczelni. Do rodziców odzywał się czasami, a raz na dwa tygodnie bywał w rodzinnym domu. Tłumaczył się nawałem zajęć. Był już dorosły i miał własne życie. Życie, gdzie nie było już miejsca dla dawnej przyjaciółki, domyśliła się. Pożegnała się wtedy szybko, chociaż Katherine próbowała ją zatrzymać i

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych