Ułamek sekundy cz.2
Dalsze losy Moniki i Piotra.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Następnego dnia Monikę obudziła mama mówiąc, że jest do niej telefon. Monika zaspana podeszła do aparatu: - Słucham- powiedziała ziewając głośno, - Dzień dobry Moniko, tu mama Piotra. Monika od razu się obudziła: - Dzień dobry pani, czy coś się stało?- Monika zapytała zaniepokojona, - Wczoraj, a właściwie dzisiaj rano …- głos jej się urywał, nie wiedziała jak to Monice powiedzieć, - Co wczoraj, co dzisiaj??? Niech pani mówi, czy coś się stało Piotrowi?- Monika zapytała mocno zdenerwowana, - Tak, Piotra potrącił samochód jak rano wracał do domu- powiedziała pani Sabinka, - Czy nic mu nie jest?- Monika zapytała płacząc głośno, - Leży w szpitalu, możesz z nami do niego jechać- zaproponowała, - Już się ubieram i zaraz u państwa będę- powiedziała Monika, - Moniko przyjedziemy po ciebie- odpowiedziała pani Sabinka. Monika rzuciła słuchawką, natychmiast się ubrała i czekała na rodziców Piotra. Mama widziała, że coś się dzieje, zapytała ją czy wszystko w porządku. Monika spojrzała na nią zapłakanymi oczami i powiedziała, że Piotr miał wypadek. Mama bardzo się zmartwiła, przytuliła ją mocno i powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Monika miała nadzieję, że tak właśnie będzie. Nie wyobrażała sobie życia bez Piotra. To była miłość jej życia. To była jedyna osoba, która wiedziała o niej wszystko. Byli ze sobą ponad 3 lata, przeżyli z sobą wiele szczęśliwych chwil. Mieli plany na przyszłość. Chcieli razem wyjechać do Kanady albo do Australii. Mieli w planach studia, pracę i życie za granicą. Układali sobie to wszystko wspólnie. Ani Piotr, ani Monika nie wyobrażali sobie życia bez siebie. Piotr miał jeszcze rok technikum przed sobą, później planował zrobić maturę i wyjechać w świat. Nie było dla nich ważne dokąd pojadą, ważne, że razem. Z zamyślenia wyrwał Monikę dźwięk klaksonu, mam powiedziała, że Piotra rodzice przyjechali. Monika wybiegła z domu bez słowa. Zbiegała ze schodów jak najszybciej potrafiła, wybiegła zdyszana, rodzice Piotra czekali w aucie przed klatką. Monika weszła do samochodu, przywitała się i zaczęła wypytywać o stan Piotra: - Jak on się czuje?- zapytała- czy jest przytomny, rozmawia? Można się z nim kontaktować? - Niestety nie- odparła krótko mama Piotra, - Jest źle- dokończył pan Krzysztof, - Jak to źle?- Monika zaczęła głośno płakać, - Dowiemy się wszystkiego od lekarza, jedziemy właśnie na konsultacje- odparł tata Piotra. Monika odwróciła głowę w stronę szyby, ocierała rękawem łzy, które płynęły po jej policzkach. Bardzo się bała co zobaczy, ale jeszcze bardziej co usłyszy. Nie wiedziała czego się spodziewać. Dotarli do szpitala w ciszy, nikt nie wiedział co mówić, jak odnaleźć się w tej sytuacji. Do szpitala Monika szła za rodzicami Piotra, oni wiedzieli gdzie leży, gdzie należy iść. W pewnym momencie mama Piotra odwróciła się do niej, objęła ramieniem i powiedziała: - Moniko, musimy być silni, musimy wierzyć, że Piotr z tego wyjdzie, że będzie dobrze, - Wiem, ale strasznie się boję, kocham go najbardziej na świecie i nie wyobrażam sobie życia bez niego- Monika odpowiedziała ocierając łzy, - Chodź z nami do lekarza, dowiemy się co się dzieje i pójdziemy do Piotra. Nie chcę, żebyś musiała się czegoś domyślać, żebyś nie była pewna czy mówimy ci prawdę czy też nie, będziesz słyszała jakie są rokowania i zrobisz z tym co zechcesz- Monika wyczuła, że mama Piotra myśli, że ona go zostawi, - Dobrze, chcę wiedzieć co się z nim dzieje. Weszli do gabinetu ordynatora, który przyjął ich z uśmiechem, spojrzał tylko krzywo na Monikę, nie wiedząc kim jest. Mama Piotra powiedziała, że to jego narzeczona, więc lekarz może swobodnie mówić co u Piotra: - Proszę państwa- zaczął niepokojąco lekarz- państwa syn ma liczne obrażenia zewnętrzne, jak i wewnętrzne, miał groźny krwotok, który mógł uszkodzić organy wewnętrzne, na razie państwa syn jest w śpiączce farmakologicznej, zobaczymy kiedy będzie można coś więcej powiedzieć. Na chwilę obecną nie reaguje i nie wiadomo kiedy nastąpi poprawa, czy w ogóle- zakończył pesymistycznie lekarz, - Panie doktorze kiedy będzie cokolwiek wiadomo, kiedy będziecie robić jakieś badania?- zapytała mama Piotra, - Za 2 dni zrobimy serię badań, ale potrzebna będzie konsultacja w specjalistycznym szpitalu, więc będziemy państwa syna przewozić we wtorek do Poznania- odpowiedział lekarz, - Czy nie będzie żadnego zagrożenia - Dziękujemy w takim razie, do widzenia- odparli rodzice Piotra i wyszli z gabinetu. Wszyscy razem udali się na oddział intensywnej terapii, na którym przebywał Piotr. Kiedy Monika weszła mało nie zemdlała. Piotr miał strasznie pociętą i całą spuchniętą twarz, ręce w gipsie, nogi w szynach, leżał pod aparaturą. Widok był straszny, ale trzymała się dzielnie. Rodzice Piotra bardzo płakali, pytali siebie nawzajem dlaczego tak się stało. Mieli ogromny żal do kierowcy auta, które uderzyło w Piotra. Okazało się, że kierowca był pijany, miał 2 promile alkoholu we krwi. Monika podeszła do łóżka, na którym leżał Piotr i ucałowała go delikatnie. - Witaj kochanie- powiedziała mu do ucha- jestem tu, kocham cię i czekam aż się obudzisz i będzie jak dawniej, a teraz odpoczywaj kochany- łzy płynęły jej po policzkach, spływały na twarz Piotra. Monika usiadła na krześle obok łóżka Piotra, powiedziała jego rodzicom, że będzie dziś cały dzień z nim. Mama Piotra zapytała Monikę: - Moniko czy ty jadłaś dziś śniadanie? - Nie, ale nie jestem głodna- odparła Monika, - Nie ma nie jestem głodna- powiedziała pani Sabinka- musisz jeść, idziesz ze mną na dół do kawiarni i najesz się- wzięła ją za rękę i poszły, przy Piotrze został tata. Usiadły razem przy stoliku, pani Sabinka zamówiła kawę i drożdżówkę. - Moniko, wiem, że bardzo kochasz Piotra, wiem też, że on bardzo cię kocha. Byliście bardzo blisko, nie raz rozmawiałam z nim kiedy wracał w nocy z imprezy, bardzo dobrze o tobie mówił. Był z tobą szczęśliwy i wiem, że planował waszą wspólna przyszłość- powiedziała mama Piotra, - tak, przyszłość przed nami, wiele wspólnych lat, więc teraz czekam aż się obudzi i będziemy mogli dalej myśleć jak to nasze
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil jenny35
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…