Wróć do katalogu

"Ulubieniec Bogów" rozdział VI (pop.)

c.d. "Terranum"

Karol Wredny, opublikowano , 21 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

VI (poprawiłem już część, ponieważ nie jestem zadowolony z jakości i z treści - oznaczenie XXX wskazuje miejsce, w którym skończyłem poprawiać)

Zapadał się coraz głębiej i głębiej... Otchłań wchłaniała go. Przenikała krzyczącą duszę na wylot. Z każdą przeciągającą się w nieskończoność sekundą stawał się Czernią. A ona nim. I w nim znalazła kochanka. Opatulony jej chłodną peleryną szybko zapominał kim był... Za życia.. Za życia w innym, odległym teraz świecie. Nieistniejącym świecie... Zapomnienie... Przynoszące ulgę i wolność... Tylko gdyby nie ten chłód... Przenikający tak... I ta Boska Czerń uwodząca i kusząca. Zapominał... Wspomnienie życia uchodziło... Wspomnienia życia zanikały... Odchodziły w niebyt... Przemożny, złośliwie słodki i kochany... Niebyt. Nicość. Otchłań... Ale słyszy krzyk! Ten odległy krzyk... Krzyk przemieniający się w rozkaz. Narastający... Bez oddechu... Nie... ludzki? Przeszkadzający... Niezrozumiały... Sprawiający ból... Nie do wytrzymania... Nieśmiertelny! Nieśmiertelny jest ten ból... Jak nieśmiertelny jest ten głos... Głos... przepełniony bólem... Bólem... Nieludzkim... Rozkaz! Powstań! Wracaj! Więc powraca... Więc powstaje...Na ten Rozkaz... Powraca... Powracający Ból... Ten Ból jest boski... Jak boski jest Ulubieniec...!

Służka biegła pędem przez starożytne, pamiętające zamierzchłe dzieje, korytarze. Zwinnie lawirowała między krzątającymi się lokajami i patrolującymi korytarze strażnikami. Przebiegła pędem po białych marmurowych schodach wyłożonych plecionym w bordowo-złote wzory chodnikiem. Skręciła w lewo w korytarz rozświetlony promieniami popołudniowego słońca wpadającymi przez duże witrażowe okna. Ledwie udało się jej ominąć jakiegoś dostojnika wychodzącego właśnie z audiencji u królewskiego sekretarza. Ślizgając się na marmurowej posadzce ułożonej w biało błękitną szachownicę minęła komnaty audiencyjne pałacu i dotarła do osobnego skrzydła zamku, które zajmowała królowa. Jej delikatne buciki z drogiej Zakhinckiej skóry idealnie pasowały do jasno zielonej tuniki, lecz nie bardzo nadawały się do szaleńczego biegu po takim podłożu. Helenna - młoda elfka wzięta na służbę przez królową Ellaminę z biednej wioski na północy, odpowiadała za przekaz informacji w pałacu, w którym ze względu na tradycję nie zdecydowano się na nowoczesne środki komunikacji takie jak PSIoniczny wzmacniacz myśli czy cybernetyczny przekaźnik obrazu. Biegła ile sił w nogach a jej jasne zaplecione przez matkę warkocze powiewały za nią jak żywe. Wyhamowała w ostatniej chwili przed ciężkimi dębowymi drzwiami rzeźbionymi w staroelfickie motywy kwiatów. Stało tam dwóch strażników odzianych w specjalnie wyprofilowane pancerze z błękitnego stopu tytanu, którzy zastąpili jej drogę. Szybko, bez słowa pokazała glejt podpisany przez samą Królową Matkę podtykając przeźroczysty zapisany plastik przed zamaskowane oblicze żołnierza. Skinął głową i ostrożnie otworzył wrota. Dziewczyna weszła do środka. Przy położonym na środku komnaty wielkim owalnym stole stało pięć osób, które na dźwięk otwieranych drzwi podniosły wzrok znad rozświetlonego w blacie ekranu. Znała ich dobrze. Byli to najwięksi dostojnicy państwa. Oprócz królowej Ellaminy, obecni byli Wielki Książę Wschodniej Marchii - Rolanthas Siwy. Po jego prawej ręce stał Hrabia Johan Albrethville pełnomocnik królowej do spraw wojskowych, dalej w błękitnej ozdobnej kolczudze z politytanu stał najmłodszy z tego grona Setnik Legionów Królewskich - Cordian Srebrna Tarcza, który swój przydomek i awans społeczny zawdzięcza bohaterskiemu atakowi na pozycje artylerii powietrznej Lorda Remanthilldrosa, dowodzonej przez weterana wielu frontów Hoonona Okrutnego. Ogr na usługach Setherinny wsławił się wyjątkowym bestialstwem i okrucieństwem wobec jeńców i cywilów podczas prowadzonych kampanii. Jego znakiem rozpoznawczym była właśnie srebrna, wykonana przez mistrzów kalhardzkich tarcza. Ostatnim z obecnych był Wielki Książę Zachodniej Marchii - sędziwy Carl Jednoręki. Służka uspokoiła oddech, dygnęła i podeszła do królowej. - Polepszyło się, pani. Lada chwila odzyska przytomność. Lico królowej pokraśniało wyraźnie. Odwróciła się do towarzyszy i powiedziała: - Bogom niech będą dzięki! Panowie, jesteśmy uratowani! Mamy wybrańca! Dostojnicy także przyjęli wiadomość z wyraźną ulgą. Gdyby nie dworska etykieta pewnie pokusiliby się o bardziej radosną reakcję niż uśmiech. - Wybaczcie - mówiła dalej królowa - Ale teraz musimy przerwać naszą naradę. Natychmiast udam się do Domu Uzdrowień a ty - tutaj zwróciła się do służki - biegnij do Katedry Semithe i przekaż tę szczęśliwą wieść Naczelnemu Druidowi.

***

Noc była ciepła, co nie bardzo odpowiadało Phyjhonowi, białemu smokowi, który jest stworzeniem żyjącym na lodowych pustkowiach Etherwolh. Smoki tego gatunku źle znoszą dodatnie temperatury i prawie nigdy nie pojawiają się w cieplejszych regionach Setherinny. Dzisiaj przebył wiele mil specjalnie po to, by spotkać się na tajnej naradzie z Neldarem. Czerwony smok przybrał swoją naturalną postać dumnie prezentując okazałe nietoperze skrzydła. Było to zwyczajowe zachowanie gadów, dlatego Phyjhon i Alesthar z Klanu Błękitnych także przybrali taką postawę przysłaniając sporą część przykrytego chmurami nieba. Spotkali się na wzniesieniu pięćdziesiąt mil od stolicy Setherinny, by w spokoju i z dala od ciekawskich oczu i uszu omówić wiążące dla państwa kwestie. - Dziękuję wam za szybkie przybycie - rozpoczął bez zbędnych ceregieli Neldar - Zwłaszcza tobie Phyjhonie, wiem jak ciężko znosicie takie upały. Jesli pozwolicie przejdę odrazu do rzeczy. Otóż wczoraj zjawił się u mnie Cyjanth i wyjawił mi zamiary tego szaleńca Remanthilldrosa. Jego chciwość i żądza władzy przysłoniły mu umysł. Wszyscy wiemy do czego podobne ambicje doprowadziły wiele wieków temu. Równowaga sił Terranum jest poważnie zagrożona. Pozostałe gady fuknęły ze złością a ich długie zakończone szpiczastymi rogami ogony zamiatały ziemię wzburzając tumany kurzu. Neldar kontynuował dalej: - Cyjanth ma stworzyć dwadzieścia nowych naszyjników a w perspektywie tysiące następnych dla całej armii! - Szaleniec! - Musimy to przerwać! - wtrącił się Alesthar - Ale nie otwarcie! Będziemy mieć wojnę domową. - Dlatego mam plan, który pozwoli - mam nadzieję - załatwić to bez rozlewu krwi. Posłuchajcie...

***

Na początku wrócił ból. Ból fizyczny. Systematycznie wzrastający i pulsujący we wszystkich kończynach. Potem powrócił wzrok. Przez załzawione oczy dostrzegł, że znajduje się na kamiennym urwisku zawieszonym w mieniącej się wszystkimi kolorami tęczy przestrzeni. Sprawiało to takie wrażenie, jakby owe urwisko zawieszone było w przepełnionej barwami pustce. Był nagi. Z trudem podniósł się na kolana. Wokół, jak się zorientował, nie było żywej duszy. Zaprószona piaskiem powierzchnia urwiska była prosta, a w jej centrum znajdował się... Portal. Zupełnie inny od tego, w którego zasięgu się znalazł przed... właśnie! Przed śmiercią?! Dotarło to do niego z siłą wybuchu. Przewrócił się z powrotem na ziemię i zaczął płakać. Płakał nad wszystkim do czego się przywiązał, płakał nad rzeczami, które utracił i których jeszcze nie poznał. Rozpacz zalała go niczym morze tak, że zapomniał o bólu. Nie potrafił sobie wybaczyć wielu rzeczy, które zrobił, a których już nie naprawi. Rozpaczał za swoimi bliskimi, za rodziną, za przyjaciółmi za... Życiem. Zawsze czerpał zeń pełnymi garściami, można powiedzieć, że kochał życie i wszystko, co ze sobą przynosiło. Teraz utracił to. I właśnie ten fakt sprawiał mu największy ból. Jego cała dusza wręcz wyła z żalu. Gdy już powróciła mu świadomość rozejrzał się dokładniej dookoła. Nie potrafił sobie przypomnieć jak długo tak leżał i łkał. Przyjrzał się portalowi, którego ktoś umieścił na niewielkim kamiennym podeście. Portal odcinał się brunatną barwą na tle mozaiki niezliczonych kolorów, był jednak nieczynny. To wiedział na pewno. Zaczął się zastanawiać, co on tu właściwie robi. Kto, lub co sprowadziło go w to miejsce. Wstał. Podszedł do krawędzi urwiska i wychylił się. Niżej również ziała wielokolorowa otchłań. Wrócił do portalu. Teraz dokładniej przyjrzał się ramie zdobionej finezyjnymi wzorami roślin i kwiatów. Na zwieńczeniu ręka stwórcy wyrzeźbiła napis w nieznanym dla niego języku. Dotknął lustrzanej powierzchni wnętrza. Była gładka i zimna. Na pewno nieczynny. Pomyślał. - I co ja tu robię?! - wykrzyknął w pustkę. Nie spodziewał się odpowiedzi, to też aż usiadł kiedy ją usłyszał. - To zależy tylko od ciebie. Kobiecy głos dochodził zewsząd, albo rozbrzmiewał w jego głowie. - Co do kurwy?! - wyrwało mu się. - Nie znalazłeś się tutaj bez powodu... - Kim jesteś? Z kim rozmawiam? - Jestem Matką od zarania dziejów. Jam jest Panią i Władczynią. Dobrem, Złem. Ziemią, Wodą, Ogniem i Powietrzem. To MNIE nazywacie Terranum! Zdębiał. Rozdziawił usta. Zająknął się kilka razy i w końcu wyksztusił: - Przepraszam... Ale co ja tu robię? I po co się tu znalazłem? - Jesteś tym, którego upodobali sobie Bogowie Elfów. Jesteś tym, który może odczynić klątwę Złego. Jesteś tym, który może zostać, lub opuścić to miejsce. Ten portal prowadzi do różnych miejsc - w zależności co wybierzesz - będziesz mógł się przenieść do miejsca w zaświatach, do następnego wymiaru, gdzie żyją dusze zmarłych, by obcować z Bogami. Możesz też powrócić do świata żywych, ale do tego musisz spełnić określony warunek. - Chcę wrócić!!! - wykrzyknął uradowany. Nie interesowało go jaki warunek musi spełnić. Już zadecydował. Głos roześmiał się. Ale w chwilę później spoważniał. - Równowaga została zachwiana. Istnieje zagrożenie, które może zniszczyć Mnie i wszystko co żyje! Musisz temu zapobiec. Z pomocą elfów i innych stworzeń dobrej woli musicie przywrócić równowagę!

***

(XXX)Otworzył oczy i pierwszą rzeczą, którą zobaczył było malowidło na suficie. Przedstawiające elfy - mężczyznę i kobietę - w kwitnącym sadzie. Nasycenie barw wprawiało w zachwyt. Wyrazista zieleń trawy i listków, przebijające się przez nie promienie słoneczne oraz niesamowity, poprzetykany białymi puchami chmur błękit nieba. Przez krótką chwilę obraz ożył. Piękne białe pęki kwiatów na gałęziach miarowo poruszały się w rytm podmuchów wiosennego wietrzyku. Elfka złapała swojego towarzysza za rękę i poprowadziła pomiędzy drzewa. Już po chwili cała scena zamarła i na powrót była tylko…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych