Umarli w świetle księżyca...
To moje pierwsze opowiadanie, więc czytać i oceniać...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zapadł mrok. Gdzieś w oddali pohukiwała sowa. Strasznie się bałam, ale i tak musiałam przez to przejść. Po śmierci ojca bardzo się załamałam. Zginął on w bardzo podejrzany sposób. Nikt nie chciał mi powiedzieć jak było naprawdę. Nie nalegałam, bo wierzę, że prędzej czy później cała sytuacja się wyjaśni. Często wychodziłam z domu na nocne wędrówki po lesie. Dzisiaj również wybrałam się na taki spacer. Szłam tak dłuższą chwilę aż dostrzegłam szary fragment szosy.Podążałam na północ, ku mojemu domowi, w którym mieszkałam razem z gosposią. Nagle przed moimi oczami wyrósł wielki budynek. Swoim wyglądem przypominał mi dom z rodziny Adamsów. Był z czarnej cegły, a w oknach mieściły się kraty. Po plecach przeszły mi ciarki. Krajobraz wydawał się przerażający. Na około domu rosło pełno drzew i krzewów. Były wyschnięte, jakby nikt od pokoleń się nimi nie zajmował. W pewnej chwili w oknie ujrzałam jakiś cień. Przestraszyło mnie to. Chciałam krzyknąć, lecz nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Nawet nie zauważyłam, a drzwi tajemniczego domu otworzyły się. W progu stanął bardzo blady mężczyzna, a raczej chłopak. Wyglądał na około dziewiętnaście lat. Mimo panującego chłodu chłopak miał na sobie koszulkę na krótki rękaw, również czarną, jak i reszta jego stroju. Jego włosy swoim wyglądem przypominały wzburzone morze podczas sztormu. Nie powiem, że mi się nie podobały, piękne i czarne, nadawały mu tajemniczego uroku. Twarz była nierealnie idealna, tak jak i sam chłopak. Wystające kości policzkowe wyróżniały się wyraźnie na tle jego śnieżnobiałej cery, a oczy przypominały ocean, taki głęboki błękit. Miałam ochotę patrzeć w te oczy całą wieczność. Nie zwracałam nawet uwagi, że nieznajomy mógłby zrobić mi jakąkolwiek krzywdę. - Czego tu !? - warknął złowrogo. - Zgubiłam się... - wyjąkałam. - Nie mój problem. Spadaj! - jego głos mnie bardzo przeraził. Chciałam uciekać, ale nie mogłam. Jakaś siła kazała mi zostać i czekać co się dalej stanie. - Co tu się dzieje, Samonie? - za nim pojawił się drugi chłopak, również o bladej cerze. Miał około siedemnastu lat. Był tak samo ubrany, jak jego towarzysz. Jego włosy kolorem przypominały jesienne promienie słońca, a oczy świeżej trawy. Na szyi chłopaka połyskiwał gruby złoty łańcuch, na którym wisiał odwrócony do góry nogami rubinowy krzyż. - Ta dziewczyna wtarła na twoją posiadłość, sir. - odpowiedział chłopak. Patrzyłam na mężczyzn zafascynowana ich urodą, ponieważ jeszcze nigdy nie widziałam tak urokliwych postaci. Domyśliłam się, że mogą kryć w sobie jakąś tajemnicę, moc. Nie raz nocami śniło mi się, iż byłam jakimś stworzeniem. Zabijałam zwierzęta żeby wypijać z nich jakiś płyn, prawdopodobnie krew ;lub uciekałam przed kimś, ale nie byłam sama. Ze mną uciekała jakaś zamglona postać. Z postury rozpoznawałam w niej mężczyznę. Przerażały mnie te sny, ponieważ zamglona postać posiadała kły. Długie i bardzo ostre. - Jak ci na imię? - zapytał chłopak o blond włosach. - E...liza. - wyjąkałam. - Bardzo piękne imię. Mnie nazywaj Lordem Latorem. Pod wpływem tego imienia ciarki przeszły przez całe moje ciało. - Teraz, kiedy poznałaś Lorda Latora możesz już stąd iść. - powiedział Samon. - Dobrze. Przepraszam. - odparłam. Kierowałam się w stronę szosy, ale zatrzymał mnie głos Lorda Latora. - Zostań. Odwróciłam się. Zrobiłam parę kroków w ich stronę. - Może wejdziesz? Jest już bardzo późno, a pewnie masz jeszcze daleko do domu. - ciągnął Lator. - Tak. - odparłam i weszłam do tajemniczego budynku. Korytarz był czarny i brudny. Na ścianach wisiały postacie w bieli. Od czasu do czasu można było zobaczyć wazony z wysuszonymi czerwonymi różami. Na końcu korytarza wisiał wielki obraz. Przedstawiał on watahę czarnych wilków i jednego białego, Był on prawdopodobnie ich wódz. Za białym wilkiem stał brązowy wilk. Przypuszczałam, że była to wilczyca, ponieważ miała bardzo lśniącą sierść. Nagle zatrzymałam się. Idąc przed gospodarzami czułam się zagrożona. Chłopacy jak na komendę zrobili to samo. - Co się stało, Elizo? - zapytał Lord Lator. - Nie, nic. Tylko nie mogę dalej iść. - Dlaczego? - mogłabym przysiąc, że w głosie chłopaka wykryłam lekkie zdziwienie. - Nie przywykłam do wchodzenia czyjegoś domu przed gospodarzami. - Rozumiem. Czujesz się zagrożona... To nie było pytanie, lecz stwierdzenie faktu, więc odparłam z lekkim wahaniem. - Nooo... trochę. - No dobrze. Samonie, prowadź na salony. Ja pójdę za tobą, a nasz, znaczy mój gość za mną. Kiedy szłam za Latorem byłam poruszona widokami jakie tam zobaczyłam. Dom wewnątrz nie był taki straszny, jak od zewnątrz, zniewalał w każdym calu. Weszliśmy do dużego
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil emilka1995
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…