Wróć do katalogu

Upadek - Ysteriny cz. 17

Ostatnie chwile przed bitwą. Zobaczcie jak to wyglądało...

Ignis, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 31

Oślepiający błysk przeciął nocne niebo rozświetlając twarze maszerujących postaci. Dopiero po chwili do ich uszu doszedł głuchy odgłos grzmotu. Siwy koń zacharczał złowrogo. Potrząsnął łbem na widok kolejnej błyskawicy, lecz nie przeląkł się jak inne. W jego oczach czaiło się zło. Długi, czarny płaszcz powiewał na wietrze, a jego właściciel, dumnie wypięty na swoim rumaku, obserwował z przyjemnością okolicę. W tym momencie strzecha palącego się nieopodal domu zawaliła się z trzaskiem. Na tle ognia ujrzał jeździec ciekawe zbiegowisko. Trójka domowników, wywleczona przed swoją chatę, klęczała w błocie jęcząc i błagając o litość. Żołnierze wybrali matkę, która zawodziła najgłośniej i w jednej chwili uciszyli ją przez pchnięcie nożem w klatkę piersiową. Drugi w kolejce był ojciec. Córkę jednak, niebrzydką zresztą, oszczędzili, za co chwilę potem zapłaciła straszliwą cenę. Murahh podjechał na swym wierzchowcu i zrównał się ze swoim panem. Mroczny obdarzył go obojętnym spojrzeniem, po czym z powrotem zajął się podziwianiem widoków, które, nawiasem mówiąc, sprawiały mu ogromną przyjemność. - Mój panie! – zaczął pustynny król – Kalgirczycy wyrżnęli w pień ludność Karenika. Nikt nie ocalał. Osobiście przy tym byłem, lecz... Zaczynam mieć wątpliwości. – zająknął się, lecz jego rozmówca milczał. - Panie! – kontynuował coraz słabszym głosem – Po co to wszystko? W jakim celu? Tam byli zwykli ludzie, nie musieliśmy się ich obawiać. Nie stanowili żadnego zagrożenia... czemu? Mroczny spiorunował go wzrokiem. Murahh poczuł dziwne ukłucie w sercu, nabrał głęboko powietrza, lecz to niewiele pomogło. Świdrujący ból rozległ się w jego głowie, jakby coś od środka rozsadzało mu czaszkę. Nagle wszystko ustało. Siwy koń zarżał pogardliwie. - Głupcze. – odezwał się tamten twardym i ochrypłym głosem – Niczego nie jesteś w stanie zrozumieć. - Droga do Inthassy stoi otworem. To już ostatni etap wyprawy. – wycharczał Murahh - Wszystkie poprzednie szły po twojej myśli. Zawsze się powodziło... - Drogi przyjacielu, a ty dalej nic nie rozumiesz. – tym razem Mroczny zmienił całkowicie ton. Mówił łagodnym, współczującym głosem. – Wiesz dlaczego zawsze się powodziło? Chcesz wiedzieć czemu? – Pustynny król przełknął ślinę z coraz większą trwogą wpatrując się w swojego mistrza. - Cała ta kampania nie byłaby możliwa, gdyby nie ja. Wasza siła jest moją siłą. Beze mnie jesteście nikim, parszywe szczury. - kontynuował tamten pogardliwym głosem – Myślisz przyjacielu, że wiesz, co dzieje się na twoim podwórku, w Karakynakh? Tak? Mieszkałem na pustyni od Okresu Anomalii i nikt nie wiedział o moim istnieniu łącznie z tobą. A ten wścibski naukowczyna? Wiedziałeś, że przybył na twoje ziemie i chciał wydrzeć jej tajemnice? Skąd mogłeś wiedzieć! Spaprałeś sprawę pomimo, iż dokładnie naprowadziłem cię na maga, czarci psie! Popędził siwego konia wychodząc naprzeciw zbliżającemu się oddziałowi. Kapitan ukłonił się lekko. - Mój panie! Napotkaliśmy na swej drodze osadę. Trzydzieści domostw. Mieszkańcy nie zdołali uciec... - Spalić wszystko! – nakazał Mroczny – Nikt nie może ujść z życiem! - Ależ... – kapitan był zdziwiony takim rozkazem, zwłaszcza, iż byli to zwykli ludzie. - Ogłuchliście żołnierzu? – dowódca oddziału napotkał spojrzenie czerwonych oczu, w których odbijał się blask piorunów. Poczuł się dziwnie. - Nie, mój panie! Twe rozkazy zostaną natychmiast wykonane! – rzekł z przekonaniem, po czym pogonił swego konia, aby jak najszybciej znaleźć się w otoczonej przez wojsko wiosce. Mroczny Pan dopiero po chwili zwolnił tempa i pozwolił, aby Murahh go dogonił. - Niektórzy magowie – kontynuował swój monolog – mają niezwykle słabą percepcję. Bardzo łatwo można nimi... manipulować. - Manipulować? - To znaczy kontrolować ich, durniu. – ton jego wypowiedzi nie uległ nawet najmniejszej zmianie – Dzięki temu Aard znów jest na wolności i tak jak poprzednio, wyświadczy mi kilka przysług. To zresztą stanie się już niedługo. Nawet przed ostatecznym starciem. Magowie stracą wolę walki zanim jeszcze do niej dojdzie! - Jakże to? – zapytał Murahh, który na swoją niekorzyść nie potrafił zrozumieć i dociec niektórych faktów. - Powiedziałem ci to wszystko, lecz nie oczekuję od ciebie zrozumienia. Rozmowa z tobą nie stoi na wysokim poziomie. – popatrzył mu w oczy, Murahh kiwnął posłusznie głową. Mroczny uśmiechnął się lekko. – Ale o czym to mówiłeś? Droga do Inthassy naprawdę stoi wolna? – zapytał nie ukrywając ironii. - Tak, mój panie! – Pustynny Król ukłonił się na tyle na ile mógł. - Wspaniale. Prowadź zatem.

Rozdział 32

Na zebraniu Rady Magów stawili się wszyscy jej członkowie. Wszystkie miejsca wokół okrągłego stołu w Karmazynowej Sali zostały zajęte. Nastało długie milczenie. Magowie wymieniali ze sobą spojrzenia, lecz żaden z nich nie odważył się odezwać. Ponurą atmosferę zakłócił dźwięk odsuwanego krzesła. Oczy wszystkich skierowały się w stronę przewodniczącego, który zabrał głos. - Armia nieprzyjaciela znajduje się w odległości kilku kilometrów od bram. – zaczął posępnie – Nie potrafimy oszacować jej wielkości, gdyż nie dysponujemy praktycznie żadnym zwiadem. Jednak – spojrzał na rozłożone na blacie mapy – niezaprzeczalnie dysponują co najmniej trzykrotną przewagą liczebną. – przytłumione szepty…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych