Upadek - Ysteriny cz. 5
Kim jest tajemniczy gość Mrocznego Pana? Gdzie podziały się jego sługi? Tharin wraca z objętej wojną domową Kalgiry, aby przekazać wstrząsającą wiadomość.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 10
Samotna wieża pośrodku pustyni. Tonąca w mroku sala tronowa była zupełnie pusta. Słudzy opuścili na żądanie swego Pana, który spodziewał się gości w swojej wieży. Posadzka była dość dobrze wypolerowana przez sługi Mrocznego Pana bez ustanku oddające mu cześć, dlatego Murahh musiał bardzo uważać, aby nie poślizgnąć się i upaść co byłoby hańbą dla niego i wielkim upokorzeniem wobec osoby, przez którą został tutaj zaproszony. Gdy wszedł do sali tronowej postąpił kilka kroków, po czym znajdując się tuż na wprost Mrocznego zdjął kaptur, który ukrywał jego twarz przed niepowołanymi ludźmi, odkąd wyruszył ze swojej twierdzy na pustyni Sarcururu. Przybliżył się odrobinę do tronu, na którym siedziała, skryta w mroku komnaty, niewysoka osoba. Mroczny Pan powstał ze swego tronu, po czym z lekkim uśmiechem na ustach zrobił kilka kroków naprzód. - Odebrałem twą wiadomość, panie. – rzekł pustynny król - Witaj! – odpowiedział ochrypłym głosem wyciągając rękę w stronę Murahha. – Podejdź bliżej. Pokłoń się mój przyjacielu. Murahh stęknął bezgłośnie. Powoli, niemrawymi ruchami ugiął swe kolano i padł na zimną posadzkę. Schylił przy tym mocno głowę korząc się przed Panem Ciemności. Robił to z wyraźnym trudem, jakby nie był pewien, czy powinien tak postąpić, coś wewnątrz mu mówiło, że musi, zupełnie jakby zewnętrzna siła nakazywała mu być posłusznym poleceniom Mrocznego. Po chwili wszystko ustało. Wstał, nie wiedząc, czemu ugiął się pod słowem swojego rozmówcy, po czym zrobił kilka kroków naprzód stając z nim twarzą w twarz. - Jestem szczęśliwy, iż zostałem wybrany przez ciebie, mój Panie. Wielce cenię sobie twą przyjaźń. – mówiąc to przybrał grobową minę, Mroczny skinął nieznacznie głową pilnie przypatrując się Murahhowi – Jeśli takie będzie twe życzenie oddam me wojsko pod twoją komendę. - Nie będzie takiej konieczności. Chcę jedynie, abyś towarzyszył mi w trakcie nadchodzącej kampanii. - Tak też się stanie, mój panie. – zapewnił Murahh, Mroczny odwrócił się od niego, zamyślony przeszedł kilka kroków wpatrując się w przeciwległą ścianę, nieco zaniepokojony rozmówca ciągnął dalej – Hekatomba w Khredin dość mocno podziałała na niekorzyść naszych wrogów. A wystarczyło jedynie uświadomić biedocie, kto jest jej prawdziwym wrogiem. - Dobrze się spisałeś przyjacielu. – Mroczny Pan odwrócił się nagle w jego kierunku. Na jego bladej, gładkiej twarzy malował się złowieszczy uśmiech, który przeszył Murahha swą wrogością. - Magowie mają teraz spory problem
Rozdział 11
Pomieszczenie było ciasne i niekomfortowe, zwłaszcza dla dwóch osób, które nie powinny w nim teraz przebywać. Czegóż jednak można było się spodziewać po małym pokoiku w skrzydle szpitalnym? Ściany były gładko otynkowane i wybielone, a jedynym źródłem światła było wąskie okno wpuszczające do środka ciepłe promienie zachodzącego słońca. Tharin podniósł powoli rękę, a reszta w milczeniu obserwowała jego ruchy. Chwycił niemrawo kubek, który podała mu Yna, po czym chciał upić odrobinę lekarstwa uśmierzającego ból, lecz skończyło się na tym, iż nie mogąc utrzymać go o własnych siłach wylał na siebie połowę zawartości. Uzdrowicielka szybko złapała kubek i tym razem pomogła mu nim trafić do ust. Tharin był w opłakanym stanie. Lewe ramie było na wylot przebite włócznią, a na boku miał wielką ranę pozostałą po bliskim spotkaniu z ostrym mieczem. Na pościeli malowały się czerwone plamy w okolicy zranionych miejsc. Całe ciało miał posiniaczone i poranione, a lewą nogę do tego stopnia, iż stracił nad nią panowanie. Na skroni i prawym policzku posiadał płytką ranę, z której prawie przestała się już sączyć krew. Khabyrr oparty o ścianę patrzył w milczeniu na swojego kompana, który wyglądał w tym momencie jak obraz nędzy i rozpaczy. Do pokoju wtargnął Magnus. Zziajany dopadł łóżka Tharina, po czym nie dowierzając swoim oczom jął go pytać: - Tharin! Co się stało? Nie do wiary. – mag był wstrząśnięty widokiem przyjaciela w takim stanie – Kto cię tak urządził? – Tharin spojrzał przenikliwie w kierunku Magnusa, lecz mimo iż otwarł usta, nie wypowiedział ani słowa. - Rety, wyglądasz jak krajobraz po bitwie! – ciągnął mag, do pokoju cicho wsunęła się Ellerin, która nie mogła za nim nadążyć, gdy na złamanie karku biegł przez całą Akademię ku punktowi opatrunkowemu roztrącając po drodze nielicznych studentów. - Czekaliśmy na ciebie Magnusie, gdyż chciałam, abyśmy byli w komplecie przy tej rozmowie. – powiedziała Yna – Opowiedz nam Tharin. Powiedz co się stało. - Rebelianci dokonali... rzezi. Zginął król i... cała jego świta. – wybełkotał ranny, pozostali wpatrywali się w niego w milczeniu, gdyż nie przekazywał im w tej chwili żadnych rewelacji. – Ten ich władca... Pierwszy z Ludu jak się zwykł... określać. Wprowadził terror w Kalgirze. - Pierwszy z Ludu? Co to za tytuł? – ożywił się Khabyrr - Zmieniają stare porządki. – stwierdził sucho Magnus - To nie wszystko – powiedział powoli Tharin, który zaczął już odczuwać działanie środków przeciwbólowych. – Jest coś jeszcze. Kraina... pogrążyła się w chaosie. Starałem się... – mag zacisnął oczy jakby odpędzając wspomnienia, które wciąż powracały. - Co chciałeś zrobić? – pytał Magnus - Nie potrafiłem. Wszedłem do sali…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ignis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…