Upadek - Ysteriny cz. 7
Sytuacja zaostrza się, magowie napotykają kolejne problemy, świat czeka na rewolucje, czy oni są na to gotowi?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 13
Magnus oparł się o kamienną poręcz na tarasie Akademii Magów. Znużony obserwował wschód słońca nad otaczającymi miasto górami. Blade promienie wystrzeliwały znad ostrych grani prześwitując pomiędzy szczytami. W dole światło odbijało się tysiącem refleksów w tafli jeziora, które rozciągało się na olbrzymiej powierzchni na zachód od miasta. Wiele legend krążyło o tym miejscu, niektóre prawdziwe, inne całkowicie wyssane z palca. Czego to nie zrobią bardowie, aby zapracować na chleb, pomyślał. Mag przetarł bolące przedramię, na którym rysował się wyraźny znak, jakby zębów, lub czegoś podobnego. Zupełnie jak gdyby ugryzło go jakieś krwiożercze zwierzę. To nie była jedyna rana jaką posiadł po tej nocy. Jednak zdecydowanie najpoważniejszą z nich było to, co miał teraz w głowie. Ta rana wywoływała u niego mdłe uczucie, iż złamał swój kodeks moralny, zrobił to w imię wyższych ideałów. Pomimo to, był w tej walce sam, gdyż nikt nie upodliłby się do tego stopnia, aby sprzedawać się za niewyraźne zapewnienie o udzieleniu pomocy. Mimo to, udał się wczoraj do Eyji, aby prosić o wsparcie. Do przegłosowania ustawy w Kapitule potrzebował jeszcze tylko jej. Reszta członków albo została przekupiona, albo za bardzo się boi, by wystąpić przeciw jego planom. Pocieszał się, że nie było innego wyjścia. Musiał działać, gdyż Kapituła nie zrobi tego z własnej inicjatywy. Wybrali bierność, i to właśnie skłoniło Magnusa do działania. Eyja jednak nie chciała dać niczego bez rewanżu ze strony maga. Jako członkini Kapituły była zaborcza i tajemnicza, lecz jej związek z Khar’thusem nie był owiany wielką tajemnicą. W czasie spotkania zażądała jednak rzeczy, o której Magnus wzdrygał się nawet myśleć, zwłaszcza zważając na sposób w jaki została przyjęta i dalej utrzymuje się w stałym kierownictwie w Kapitule. Chyba najwidoczniej lubi sprzedawać swoje ciało w zamian za bezpieczeństwo i możliwość zakosztowania tych wszystkich luksusów, które gwarantuje bliskość Aard’a. Magnus jednak nie czerpał przyjemności z tego typu obcowania. Sytuacja jednak zmusiła go do tego i choć bardzo nie chciał, zacisnął zęby powtarzając: „dla dobra nas wszystkich, nas wszystkich”.
Rozdział 14
- To są wspomniane rozkazy – Innavar przekazał szefowi wywiadu zalakowany zwój – Magnus nakazał wykonać je jak najszybciej. - Rozumiem, że nie udało się uzyskać pomocy od Khar’thusa? – Rovan wykonał kwaśną minę. Był barczystym mężczyzną z krótko przyciętymi włosami i bystrym spojrzeniem. Jak mało kto nadawał się właśnie na to stanowisko. Choć wiele osób uważało, że magowie nie posiadają własnego wywiadu, co więcej w samym kręgu Kapituły były głosy, aby zlikwidować ten niedochodowy i bezsensowny urząd, jednak działał on nadal i wbrew zapewnieniom niektórych państw, miał swoich ludzi praktycznie na każdym dworze i w każdym państwie. - Jak widać. Aard twierdzi, że nic się nie dzieje. Rebelianci w Kalgirze są według niego prawowitymi spadkobiercami po poprzednim władcy i jedynie sięgają po coś co zostało im zabrane wiele lat temu. - Niesamowite – Rovan rozłożył bezradnie ręce. – Czyżby Kapituła nie widziała tak oczywistych spraw? - Widzi, z pewnością. Jednak nie podejmuje żadnych działań. Coś się szykuje. Ale nie potrafię powiedzieć co. - Myślisz, że to ma jakiś związek z upadłym monarchą w Kalgirze? - Nie wiem – Innavar usiadł na przygotowanym fotelu, którego wcześniej nie zajął. Schował twarz w dłoniach i zamyślił się. Odezwał się dopiero po chwili. – Jedynym wyjściem pozostaje teraz kontruderzenie. Kalgira musi mieć monarchę, który zaprowadzi porządek w kraju. Rebelianci muszą zostać odsunięci od władzy. Oby twoi ludzie tego dokonali, bo w przeciwnym razie nie potrafię sobie wyobrazić, co może się stać. - Nie ma obawy – Rovan przeszedł się po pokoju zatrzymując w końcu wzrok na widoku za oknem – wybiorę właściwe osoby. Oni nie ponoszą porażek. W tym momencie usłyszeli głośny trzask i odgłos otwieranych drzwi. Innavar zerwał się natychmiast wyciągając w tym momencie miecz. Rovan zlękniony w ostatnim momencie powstrzymał maga, który szykował się do ataku. Do pokoju nieśmiało wkroczyła przestraszona kobieta trzymając w ręku tacę z dwoma kielichami wina. Wodziła wzrokiem po obecnych w pokoju mężczyznach nie bardzo wiedząc, co powinna w tej chwili zrobić. Innavar uspokoił się odrobinę i opuścił miecz, który miał już gotowy do cięcia. Rovan puścił maga i przysunął się bliżej do brązowowłosej kobiety zabierając od niej tacę kładąc ją na stole. - Co cię opętało? – zapytał jakby z wyrzutem - Każdy może sobie tu wejść od tak? – Innavar pstryknął palcami w powietrzu – Tak wygląda bezpieczne miejsce według ciebie Rovan?! - Uspokój się. Owszem to miejsce jest bezpieczne, a ona jest ze mną. – Rovan objął dziewczynę jedną ręką. Innavar otworzył szeroko oczy, jakby obawiał się, że coś mogłoby mu umknąć – Nie możesz rzucać się na każdego napotkanego człowieka. To paranoja! – mag spuścił wzrok - Jesteś w stanie mi zagwarantować, że ta rozmowa odbyła się na bezpiecznym gruncie? – zapytał zastawiając się, czy rzeczywiście to z nim jest coś nie tak, czy może wszyscy sprzysięgli się przeciw niemu. - Tak, z całą pewnością. – odrzekł bez chwili zastanowienia szef wywiadu - Oby. Rovan położył rękę na ramieniu swojej kochanki i skinieniem pożegnał maga. Innavar schował w tym czasie miecz do pochwy przewieszonej na plecach, po czym w pośpiechu wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.
Rozdział 15
Na walnym zebraniu Kapituły zjawiły się najważniejsze osobistości Inthassy oraz większość magów przebywająca w tym momencie w Akademii. Okazja była o tyle podniosła, iż z wizytą do samego Aarda przybył poseł państwa Karakynakh leżącego na południowym kontynencie. Nie była to bynajmniej wizyta przyjacielska, lecz ów dyplomata przybył, aby przekazać wiadomość skierowaną nie tylko do magów, ale także do całej społeczności miasta. Sala audiencyjna, choć obszerna, została niemalże wypełniona po brzegi. Khar’thus stał na podwyższeniu odziany w aksamitną, granatową szatę z tajemniczymi inskrypcjami wyszytymi złotą nicią. Emanowało z niego dostojeństwo oraz powaga, jakiej zebrani na
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ignis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…