Upadły Anioł cz.1
o zmaganiu się człowieka w tym trudnym świecie - bajeczka o aniołq
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
A tak się wszystko zaczęło...
Upadłem, nie tak jak upadają zwykli ludzie. Zepchnięto mnie z nieba. No cóż, Bóg nie mógł nic zrobić prócz smutnej miny. najbardziej martwił się, gdy płakałem. Więc teraz staram sie płakać tylko w ukryciu, żeby nie widział. Wiem, że mówiono wam, że Bóg wszystko widzi. I niech tak zostanie. Ja byłem Jego ulubieńcem i znam pewne sztuczki...
Pamiętam jak przyłapał mnie kiedyś, bardzo się złościł, ale wystarczył jeden mój uśmiech i wszystko było po staremu. Od tej pory musiałem bardzo uważać. Pamiętam, to był ciepły i słoneczny dzień.
Znalazłem się na ziemi przez przypadek, chociaż podobno nie ma takowych. Zawistni kochani bracia. Nie mogli znieść tego, że Bóg tak bardzo we wszystkim mnie faworyzował. Ja wiem, że jestem słaby jak nikt... Z nich wszystkich ja byłem najsłabszy. Nikt nie zauważał tego, że ja mam najwięcej pracy, a oni dobrze się bawili. Ja nigdy nie miałem czasu na zabawę. Zawsze znalazł dla mnie jakieś zajęcie, ale byłem szczęśliwy. Kochałem Boga i pracę. Zresztą kocham nadal. Byłem dziwakiem. Nie potrafiłem się bawić tak wszyscy zgodnie twierdzili. A ja nie wiem czy potrafiłem się bawić czy też nie, bo nigdy nawet nie miałem okazji spróbować.
jeszcze przed upadkiem
Pewnie wszyscy się dziwicie jak mogłem dać się zepchnąć. No tak po prostu. Boga nie było wtedy. Poszedł do Swojego pokoju coś przemyśleć, bo od rana był wielki hałas w całym niebie. Nawet nie pamiętam co było jego powodem. Więc jak już mówiełem Bóg poszedł. Zamknął się w pokoju. Zasłonił okna. Ostatnio z dnia na dzień ma coraz więcej problemów. Chciał w końcu choć jeden jakoś sensownie rozwiązać, a do tego była Mu potrzebna cisza.
Wtedy porwali mnie. Ja nie stawiałem oporu, nie krzyczałem, nie wzywałem Boga choć pewnie usłyszałby mnie po pierwszej sylabie, ale pomyślałem, że ma większe problemy na głowie niż ja. Zawsze byłem pokojowo nastawiony, no czasami coś mi się nie udało, ale to były tylko sporadyczne przypadki. Rozerwali nożycami jedną chmurkę - do dziś mi jej szkoda. Biedaczka ciągle przecieka i nie chce zawracać głowy Bogu swoim drobnym zmartwieniem. Cierpi, bo wszyscy się z niej śmieją, że jest już do niczego i że nawet na sitko się nie nadaje, a przecież to nie jest jej wina.
Nawet się ze mną nie pożegnali. Zrzucili mnie w dół, a ja słyszałem tylko głośny śmiech jak spadałem. Przecież nikomu nic złego nie zrobiłem. Leciałem bardzo długo. No przecież mogłem użyć skrzydeł - mówi mi jedno dziecko. Pewnie mogłem, ale nie do końca. Spadając zahaczyłem o księżyc. Bardzo się przestraszył. Ale na szczęście nic mu się nie stało. Więc bardzo się z tego cieszę. Posłałem mu list z przeprosinami, ale do dziś, a minęło już wiele lat, nie dostałem odpowiedzi. Jak co noc mu się przyglądam to uśmiecha się do mnie. Pewnie już dawno mi wybaczył.
już po upadku
Spadałem, spadałem i spadałem... Aż spadłem. Upadek był…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szarak0tka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…