Uroki komunizu
to za czym tęskimy, co pragniemy by wróciło... Czy jednak pamiętamy jak było naprawdę???
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Była piękna, bezchmurna noc. Upstrzone tysiącami gwiazd niebo rozjaśniało ponure twarze stojących w kolejce ludzi. Dość długi ogonek szaro ubranych ludzi stał przed szarą szybą sklepu mięsnego. Próby przepychania czy wpychania się obcych były momentalnie eliminowane przez członków komitetu kolejkowego, których zadaniem było pilnowanie by nikt nie wcisnął się bez zapisania w ich odpowiednio do tego przygotowanych kajetach. Ład i porządek musiał być zachowany.
To był normalny obraz w tamtych czasach. Zawsze przed sklepami w nocy ustawiały się tłumy ludzi z nadzieją że rano zdarzy się nowa dostawa towaru. W kolejkach istniało nieformalne prawo, bardzo restrykcyjnie przestrzegane przez stojących. Całe rodziny wyczekiwały zmieniając się co parę godzin, wzajemnie przeklinając i utyskiwając na komunę. Jednak te wzajemne przekleństwa budowały silne więzi społeczne między poszczególnymi obcymi sobie ludźmi. Tak było i w tym przypadku.
Przed rzeźnikiem stało już ponad trzydzieści osób, mimo ze godzina była dopiero 22, a do otwarcia sklepu było jeszcze 10 godzin. Jednak po całym miasteczku rozniosła się wieść, że do sklepu przywieziono nową dostawę. Plotki rozsyłane przed tych naprawdę dobrze poinformowanych głosiły, że ma być kiełbasa polska, podobno nawet szynka. Zelektryzowani tą wiadomością ludzie już od godziny 20 ustawiali się w ogonku.
Z każda chwilą przybywali nowi dostawiając się do kolejki. Mimo nocy, wyraźnie rzucały się w oczy jednakowe szare kurtki i płaszcze. Coś takiego jak ekstrawagancka moda nie było dobrze odbierane i raczej nikt nie próbował wyróżniać się od innych. To była przyczyna, dlaczego jedna wielka szarość stała w mrokach nocy, z nadzieją patrząc na brudne drzwi przed sobą. W kolejce rozlegały się przytłumione szepty, rozmowy czy nawet śmiechy.:
- Te pani, co się pani pcha na mnie. Proszę się odsunąć bo nie mam jak się obrócić. Te pani cycki dech mi zapierają...
Słowa te wypowiedział średniego wieku żwawy mężczyzna, do stojącej za nim kobiety, która popchnięta z tyłu na chwile przywarła dość pokaźnym biustem do jego pleców.
- Ale mądrala. Co ja mam zrobić jak od tyłu mnie tamten jegomość pchnął...
- Ludzie kanapka nas czeka, kobieta na facetów ma chrapkę. I to od razu dwóch. Jedne z przodu, drugi z tyłu. Pewnie w domu mąż nie daje... Na te słowa młodego chłopaka stojącego jako następny w ogonku, rozległ się śmiech wszystkich którzy to słyszeli. O dziwo nawet obiekt tego żartu zbytnio się nie obruszył. Kobieta spojrzała tylko z lekkim poirytowaniem na młodzieńca i mruknęła pod głośno:
- Mądrala. Od cycka matki nie odrósł a się wymądrza.... Kto wie, może nawet ten pomysł się jej spodobał? Kawałek dalej stojący osobnik, chcąc podtrzymać rozmowę rzucił między wszystkich: - Podobno nawet świeże żarcie przywieźli....
Na to odezwał się stojący tuż za nim:
- Tak i do tego nawet szynkę... Co ze świeżością to mam wątpliwości... Powiedzmy nie uciekające jeszcze samo z naszych toreb.
- Co wy gadacie, szynkę? Nie to za duży luksus...
- Przywieźli szynkę i schab, wiem bo brat kolegi mego syna w Komitecie pracuje i on tak powiedział, że władza przysłała coś super...
Zapadła cisza. Wszyscy w milczeniu spojrzeli na przemawiającego. Nad kolejką zaiskrzyła złość.:
- Ot patrzcie poskomunisyczny pachołek się odezwał.
- Ciekawe po co on tu stoi, przecież do domu mu wędlinę przyniosą...
- Pewnie po to by podsłuchiwać i donosić SB na nas...
Znowu zapadła cisza. Kiedy te ostatnie słowa dotarły do umysłów stojących, z nienawiścią ale i dziwną groźbą w oczach spojrzeli na podejrzanego o donoszenie. Oskarżony skurczył się w sobie i ze strachem spojrzał wokoło.:
- No, co wy ludzie. Ja? W życiu, ja tylko tak słyszałem, naprawdę...
Ludzie jednak coraz bardziej ścieśniali się. Tak naprawdę to większość nienawidziła kapusiów. Nagle cisze nocy zagłuszył warkot podjeżdżającej suki milicyjnej. Momentalnie zapadła cisza. Tłum ludzi momentalnie się rozrzedził. Znajdujący się za szybą milicjanci uważnym wzrokiem omietli stojących. Samochód zatrzymał się i wyszedł potężny z sumiastym wąsem milicjant. Spojrzał groźnie i powiedział:
- No obywatele, co jest? Co to za zamieszanie? Bo rozgonimy was. Nie dość że wam władza ludowa pozwala w nocy gromadzić się, rozmawiać, to coś wam się nie podoba? Pamiętajcie że tylko
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil hanibal
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…