Wróć do katalogu

Utracone szczęście

Hmmm nigdy nie pisałem romansideł, więc nie wiem czy się udało. Ale za to, jak to u mnie bywa, jest bohater z wątpliwościami...

netzach, opublikowano , 5 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Deszcz szemrze cicho pośród ciężkich, świerkowych gałęzi. Drzewa mokną spokojnie, bez słowa skargi. Miękkie, ciemnozielone. Dzień wstaje wolno, leniwie rozświetlając szare powietrze. Dziś wszystko wygląda inaczej. Cisza atakuje me zmysły, pozbawia myśli. Nie wiem czy to był dobry pomysł. Idę już trzeci dzień, a wokół ciągle ten sam las. Ponury. Lecz coś wciąż mówi mi „Idź”. Więc idę. Teren wznosi się. Wyżej i wyżej. Deszcz przestał padać. Przecież nie mogłem jej pomóc, nie wtedy. Znów dopadły mnie wspomnienia. Czemu nic nie zrobiłem? Co się naprawdę wydarzyło? Dlatego teraz muszę iść. Znowu. Wiatr targnął nagle drzewami. Ciężkie, perliste krople opuściły iglaste gałęzie równym szeptem. Szeptem jej słów.

Była już noc. Ta noc. Po wielu dniach suszy nad miastem przeszła gwałtowna burza. Jednak o zmierzchu deszcz ustał. Powietrze miało jedyny w swym rodzaju zapach lata. Wyszliśmy na taras. Wokół ciemność i wiatr. – Czemu cedzisz słowa? – twarz Elii wypełniało delikatne zaniepokojenie. Nie odezwałem się nawet. Co mogłem wtedy powiedzieć? – Coś przede mną ukrywasz – powiedziała po chwili chłodnym głosem. Odsunęła się od balustrady i stanęła na środku tarasu, tyłem do mnie. Ja wciąż patrzyłem przed siebie, w czarne niebo nad miastem. Na horyzoncie drgały błyski odległej burzy. – Jest tak cicho... – w jej głosie wyczuwałem już pewien niepokój. – Wiem – odpowiedziałem Czasu nie da się cofnąć. – Czekałam na to... Nie wiedziałam, nie mogłam... A jednak czekałam. Odkąd wróciłeś z Windobony. – Jej głos zadrżał, a ja poczułem nieznośny ból w piersi. Stałem jak sparaliżowany. Znów milczałem. Elia spojrzała na mnie odwracając głowę. Ciemne oczy pełne smutku. – Powiedz to. – Zażądała. – Cezar... Cezar chce bym zerwał... – Elia odwróciła twarz. Nie byłem w stanie powiedzieć nic więcej. – Zaręczyny... nasze... – zaszeleściła nagle suknią i opuściła taras. Otoczyła mnie ciemność jakiej nie znałem. Ścisnęła serce, dotknęła duszy. Ruszyłem za ukochaną wchodząc do znajomych komnat. Elia siedziała na krześle z twarzą ukrytą w dłoniach. Próbowała powstrzymać płacz. Podszedłem do niej, przyklęknąłem. Chwyciłem jej drobne, blade dłonie, mokre od łez. – Elio – zacząłem szeptem tak cichym, jak samo powietrze – jeszcze możemy wyjechać. Zostawić miasto, ten zgiełk. – W jej oczach ujrzałem niepewność, ale też i błysk nadziei. – Jedźmy do Betyki. – Dodałem, próbując rozpalić i w sobie choć niewielką iskrę, której mógłbym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych