W krzywym zwierciadle.
Bardzo śmieszna historia o pewnym bardzo nietypowym królestwie i jednym pięknym elfie, który znalazł się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie:D.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„W krzywym zwierciadle”
Nie tak dawno temu, za pagórkiem i puszczą kampinowską, był sobie rozwalający się zamek, w którym mieszkała rodzina królewska z trzema córkami. Ich zapracowany zdzieraniem podatków od biednych wieśniaków ojciec , martwił się trochę gdy już dorosły, a dalej nie wyszły za mąż. Jego żona, której codziennym największym dylematem było wybrać ,którą z 999 sukien włożyć, dzień w dzień powtarzała mu jaki to jest głupi a także , żeby zrobił coś i wydał córki za mąż. Król nie przejmował się tym za bardzo , bo miał na głowie dwa poważne problemy . Po pierwsze, w każdym miesiącu otrzymywał listy z prośbą, a potem nakazem odnowienia zamku, ponieważ budowla ta popadała w ruinę i groziła zawaleniem. W każdej chwili mógł przybyć z zagranicy konserwator ze swoimi środkami konserwującymi , a ponieważ król z racji, że nie był wykształcony, a o podatkach powtarzano mu odkąd się urodził, nie wiedział co to są środki konserwujące. Krążyły straszne pogłoski, że nie dość ,że trzeba za nie zapłacić to zabijają szkodniki, a król zawsze słyszał, ze jest szkodnikiem. Niektórzy przybywający z daleka kupcy mówili mu, że jego zamek zostanie przeniesiony do muzeum. Muzeum było kolejnym słowem, którego król nie znał, ale jego doradcy mówili mu, że to straszne miejsce, więc król strasznie bał się muzeum. Na każdy list odpowiadał pisząc, że musi się zastanowić i rozważyć wszystkie za i przeciw. Odpowiadał tak samo już od dwóch lat, więc nic dziwnego, że konserwator zaczął coś podejrzewać. Króla martwiło, że już od trzech miesięcy nie dostał żadnego listu, a ostatni brzmiał : „Ja .Stop. Konserwator. Stop. Oświadczam. Stop. Że. Stop. Przyjadę. Stop.” Król dziwił się, że jeszcze nie przyjechał, ale stwierdził, że to te znaki stopu w jego liście tak go zatrzymują . Drugim problemem króla był duch, który zamieszkał w jego łazience. Duch był nawet uprzejmy, ale nie chciał opuścić łazienki. Nie byłby to żaden problem, ale król oświadczył, że nie umyje się dopóki duch się z łazienki nie wyniesie. Duch jednak nie uległ i król nie mył się już od pół roku. Pewnego razu, kiedy na polu strasznie padało do drzwi zamku ktoś zapukał. Król pobiegł do drzwi by otworzyć (odźwierny był na urlopie od 20 lat), ale zderzył się ze swoją żoną, biegnącą z drugiej strony. Gdy oboje się podnieśli i król otworzył drzwi, które już trzęsły się od tego cichego pukania. Otworzył i ujrzał młodzieńca ociekającego wodą, miał kaptur na głowie, więc nie można było dostrzec jego twarzy, a w ręku trzymał kołatkę oderwaną od drzwi wejściowych . Zdjął kaptur z głowy i powiedział przepraszającym głosem . - Przepraszam bardzo, nie chciałem oderwać tej kołatki. - Nie umiesz czytać?! – zapytał uprzejmym tonem król wskazując na tabliczki przymocowane na drzwiach – „Pod żadnym pozorem nie pukać!” , „Nie dotykać kołatki!” , „Uwaga król ma dziś zły dzień”... co?! Co tu robi ta tabliczka – wskazał na tabliczkę z napisem : „KRUL JEST GÓPI ! OBNIRZYĆ PODATKI !” - To pewnie jacyś wieśniacy – powiedziała królowa poprawiając swoją o trzy numery za dużą suknie . - No nieważne, a po co ty tu przyszedłeś? - Przyszedłem tutaj szukać schronienia, bo deszcz pada, przemierzyłem puszczę i pagórek, choć nie ukrywam , że pagórek musiałem pokonać dwa razy, bo za pierwszym razem poślizgnąłem się na błocie na samym szczycie. Słyszałem, że znajduje się tu piękny zamek z miłym i szczodrym królem – to mówiąc pokłonił mu się nisko. Król byłby go wyrzucił, ale sposób w jaki przemawiał do niego młodzieniec był bardzo miły, a że król znany był ze swej próżności wpuścił go do zamku. - Tylko uważaj na te deski w podłodze są zdradliwe i... - Proszę? Aaaa ! – Młodzieniec właśnie stanął na deskach , o których mówił król i deski z głośnym trzaskiem pękły, a on wpadł pod podłogę . Usłyszeli głośne BUM i zobaczyli tumany kurzu wznoszące się z otworu , w którym zniknął nieznajomy. Po dłuższej chwili , w której królowa poprawiała nerwowo suknię , a król starał się oderwać tabliczkę, z dziury w podłodze wyłoniła się głowa młodzieńca. Cały był zakurzony, jego jak dotąd nieskazitelne blond włosy do ramion , były teraz rozczochrane i tak samo zakurzone jak reszta ciała. Widać było też uszy młodzieńca, długie i szpiczaste. Jakimś cudem wyszedł stamtąd i zaczął otrzepywać swe ubranie. Miał na sobie długi, czarny , podróżny płaszcz sięgający ziemi , zielone , obcisłe rajtuzy i szaro-różową koszulę . Królowa przypatrywała się jego uszom i nagle krzyknęła. - O Boże! Popatrz na jego uszy ! On na pewno jest wampirem! Król wszedł z tabliczką w ręku, a młodzieniec przestał się otrzepywać z kurzu , uśmiechnął się ku zgrozie królowej i powiedział. - Nie, mylisz się o pani ,jestem elfem, elfim królewiczem, a na imię mam Filleus. Królowi wypadła z rąk tabliczka, a królowa przestała poprawiać suknię, przez co ta prawie jej spadła. – Och, nie wiedziałem, że jesteś elfim królewiczem...Witamy w naszych niskich progach – powiedział król słodkim głosem. Filleus jak najbardziej wyglądał na elfa. Był bardzo piękny i miał wszystkie cechy jakie posiadają elfy. - Może zechciałbyś się wykąpać, jak widzę jesteś bardzo zmęczony po podróży i taki dziwnie zakurzony... - ciągnął król swoim słodkim głosem. - Tak , z chęcią – odpowiedział i niepewnie stanął na pierwszym stopniu schodów. Król zaprowadził go do swojej łazienki. - To moja prywatna łazienka, no ale mógłbyś skorzystać tylko z łazienki mojej żony, albo z łazienek moich córek. - Tak, wolę tą – rzekł i zniknął za drzwiami łazienki. Król ruszył korytarzem i zastanawiał się czy dobrze zrobił nie mówiąc mu nic o duchu przebywającym w łazience. Nie uszedł daleko gdy zza drzwi dobiegł go głos młodzieńca. - Królu ! Niech król tu zaraz przyjdzie! Król zawrócił i z westchnieniem, wszedł do łazienki i zobaczył Filleusa , który stał na środku i z obrzydzeniem wskazywał palcem na ducha siedzącego na skraju wanny i uśmiechającego się szeroko. - C-co to jest ? - Duch- odpowiedział król głosem jakby duchy w łazienkach były czymś najnormalniejszym. - A czemu to coś tu jest? Niech to coś stąd pójdzie ! - Czemu nie – odparł duch dalej szeroko się uśmiechając, przepłynął przez łazienkę i zniknął w jednej ze ścian. Kiedy król to zobaczył nie mógł uwierzyć i stał z wytrzeszczonymi oczami i szeroko otwartymi ustami. Że też na to wcześniej nie wpadłem- wyrzucał sobie - Pozbyłeś się mojego ducha! Jak mam ci dziękować? – król tak bardzo się wzruszył, że o mało co się nie rozpłakał- Już wiem, dam ci jedną z moich córek za żonę. Jutro podczas śniadania ci je przedstawię i będziesz sobie mógł wybrać. Teraz się wykąp i możesz spać w pokoju obok.
Nazajutrz rano, Filleus zszedł na śniadanie i spotkał tam króla i królową . - Witaj, niedługo przedstawię ci moje córki. Usiądź tu i skosztuj tych potraw – pokazał ręką stół , lecz przez przypadek potrącił pojemnik z pieprzem . Filleus usiadł i zaczął jeść, król cały czas kichał , a królowa wybiegła tłumacząc, że ma uczulenie na pieprz . Kiedy Filleus najadł się do syta, a król przestał kichać, do pokoju w którym jedli, weszły wszystkie trzy królewny . Były przepasane szarfami z numerami 1-3, a jedna była brzydsza od drugiej. - A, wiec Filleusie to są moje córki . To Brunhilda Krzywonosa – wskazał na królewnę z numerem 1 . Miała na sobie niebieską suknie , była chuda i można by powiedzieć ,że jest najładniejsza , ale miała strasznie krzywy nos . – Kunegunda Krzywonoga – kontynuował król tym razem wskazując na dziewczynę z numerem 2 w zielonej sukni. Była najbrzydsza ze wszystkich trzech. Na całej twarzy miała tysiące wielkich pryszczy i nienaturalnie wielki nos , a sądząc po tym jak się nazywała musiała mieć też krzywe nogi. – A to jest moja najmłodsza córka – wskazał na dziewczynę w czerwonej sukni z numerem 3, której twarz natychmiast zrobiła się takiego koloru jak jej suknia . Była mała i gruba , a jej usta…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil anovi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…