Wróć do katalogu

Walentynki na opak

samo życie

Alicja L, opublikowano , 4 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wydawało mi się, że mam wspaniałe ułożone życie, że już będzie tak do końca moich dni, ale ……………

Poznaliśmy się jeszcze w szkole, byliśmy w jednej paczce dobrych przyjaciół, nawet nie potrafię powiedzieć, kiedy zaczęła się nasza miłość. Spotykaliśmy prawie codziennie w szkole, na treningach siatkówki, na podwórku obok trzepaka. Ale to było zbyt mało, oboje zatęskniliśmy za czymś więcej i kiedy Romek zaprosił mnie na spacer po parku byłam bardzo szczęśliwa.

Długo szliśmy w milczeniu, trzymając się za ręce. Serce mi drżało, w głowie czułam lekki zawrót, a w żołądku tańczyło stado motyli. W pewnym momencie Romek zatrzymał się i przyciągnął mnie do siebie. Nagle zginęły motyle, drżenie serca zmieniło się w oszalałe bicie w dzwon, a w środku brzucha zapalił się płomień, który spowodował, że ugięły mi się kolana. - Kurcze, nigdy czegoś takiego nie czułam - pomyślałam zdziwiona Nagle Romek odsunął mnie od siebie, a ja poczułam się bardzo zawiedziona, opuszczona. - Chodź, idziemy do mnie - powiedział - i lekko pociągnął mnie za sobą Wcale nie próbowałam się bronić, wręcz przeciwnie, prawie biegiem ruszyłam w dobrze mi znanym kierunku. Kiedy dotarliśmy do jego mieszkania, ledwo zdążyliśmy zamknąć drzwi za sobą. Rozbieraliśmy się szybko, niecierpliwie z drżeniem rąk. Potem, no cóż wiadomo co było potem - cały dzień spędziliśmy w łóżku na przemian kochając się, śpiąc, rozmawiając. Ciężko było mi wrócić do domu.

Minęło pół roku od tego dnia i podjęliśmy decyzję, o zamieszkaniu razem, nasi rodzice nie byli specjalnie zadowoleni, ale kto by się tym przejmował. Spakowałam wszystko to, co było mi potrzebne i przeprowadziłam się do mojego Romka.

Zaczęliśmy wspólne życie, troszkę pracy, troszkę nauki i dużo, dużo seksu, wspaniałego, ciepłego, kojącego seksu. Było jak w bajce, ale wiadomo, życie to nie bajka, nagle, no właściwie nie tak nagle, bo po dwóch latach, coś się zaczęło psuć.

Romek zaczął być bardzo dziwnie zachowywać, coraz częściej robił mi karczemne…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych