walka z samą sobą
jak ciężko pokonać własne uczucia
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wszystko zaczęło się sypać. Nie wróciłam już na stok, obawiając się najgorszego. Zamiast tego pojechaliśmy z tatą n wycieczkę, która również nie przebiegła pomyślnie. Monachium. Wielkie i piękne miasto. Przez całą drogę byłam spokojna, nic nie zapowiadało tego, co miało się wydarzyć. Przez okno obserwowałam inny świat, do którego nigdy nie miałam należeć. Dlaczego Polska musiała być taka nudna? Szkoda, że nie urodziłam się gdzie indziej. Z drugiej strony..perspektywa bycia Niemką napawała mnie odrazą. Ble, Fe, nigdy w życiu. Jaki polak lubi Niemców? Może zawładnęły mną stereotypy, bo przebywając w Austrii doświadczyłam, że to całkiem mili ludzie. Lecz ich kraj oraz Austria..tak..tu mogłabym mieszkać. Przypuśćmy w Innsbrucku. W tym mieście jest jakaś magia, co sprawia iż turysta jest bezpowrotnie stracony. Już nigdy nie uwolni się z pod tego uroku. Z uśmiechem na twarzy będzie wspominał ciasne uliczki, przyjemną atmosferę oraz niesamowity zapach, świeżego, górskiego powietrza. Tu, w Monachium było inaczej. W przeciwieństwie do spokojnego, cichego Inssbrucku , miasto tętniło pełnią życia. Każdy gdzieś się spieszył, lecz także wymieniał pozdrowienia, rozkoszował się chwilą wolnego. Tak dużo się tu działo. Cieszyłam się na myśl, iż nie zmarnuję kolejnego dnia, lecz wykorzystam go w przyjemy i pożyteczny sposób. Problemy zaczęły się gdy wjechaliśmy na parking. Strach. Wszechogarniająca panika. Przestałam myśleć racjonalnie, a także odpowiadać na pytania. Nie wiedziałam gdzie jestem, oraz w jakim celu. Tym razem chciałam znaleźć się w domu, W Warszawie, we własnym łóżku. Zapomnieć o tym co ostatnio mi się przytrafiło. Wybiegłam z samochodu, nie zwracając uwagi na zdziwionego tatę. Niemal biegłam przed siebie. Opadłam na znajdującą się opodal ławkę, ukrywając twarz w dłoniach. Poczułam, że ktoś siada obok mnie. - Posłuchaj isia, jak chcesz, to zawsze możemy wrócić. Nic ci się nie stanie.. Lecz ja już podjęłam decyzję. Cokolwiek by się nie działo, nie poddam się tak łatwo. Nie pozwolę, by to coś, cokolwiek to było, zawładnęło moim życiem odbierając
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil domiś
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…