Wróć do katalogu

Warszawa 2048 - pierwszy fragment

fragment powieści "Warszawa 2048", która jest już w sprzedaży Odwiedź stronę autorską i dowiedz się więcej: http://ireneusz-kolodziejczyk.pl

irask2, opublikowano , 27 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Osobiście polecam pobranie ebooka stąd (PDF, Mobi, Epub, Jva); http://chomikuj.pl/irask2/E-booki i przeczytaniu go w formacie PDF. Dzięki zastosowanym grafikom, czyta się zdecydowanie wygodniej niż w tej postaci :) Aha. Pobranie plików z mojego chomika nic Was nie kosztuje - transfer jest darmowy.

LINK DO DRUGIEJ CZĘŚCI OPOWIADANIA: http://opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=72342

Zapraszam na swoją stronę autorską: http://ireneusz-kolodziejczyk.pl i na fanpage: http://www.facebook.com/pages/Ireneusz-Kołodziejczyk/203263489788306

ROZDZIAŁ I: UPADEK PODROZDZIAŁ I: ADAM

Przeskakiwał z dachu na dach: precyzyjnie odmierzał każdy krok, jaki został mu do odbicia. Chwilę przed każdym wybiciem drażniący prawe oko hologram zapalał się na czerwono, sygnalizując najlepszy moment do oddania skoku przed zbliżającą się krawędzią. Dzięki założonemu na siebie ultrasuitowi był szpiegiem niemal idealnym.

Niemal - bo tym razem coś poszło nie tak. Został wykryty w momencie, gdy kradł zaszyfrowane dane największej na świecie korporacji – Mega Industries. To ona pociągała za najważniejsze sznurki w skorumpowanym świecie, gdzie każdy polityk był nic nieznaczącym pionkiem. Jego czarny strój był, w świecie futurystycznych wynalazków i ubrań, tworem niezwykłym. Łączył wymyślny krój z najnowszą technologią, która pozwalała być niemal doskonałym wojownikiem ninja. Naszpikowano go technologią w takim stopniu, że ubrany weń człowiek stawał się dodatkiem do ubioru. Każdy jego krok, każdy ruch i kierunek, w którym biegł, precyzyjnie wyliczały mikrokomputery, a komunikaty wyświetlane w ciasnej przestrzeni pomiędzy okiem a ciemną szybą hełmu wydawały mu dokładne polecenia. Wszystkie procesy przejęły mikrokomputery: tylko wdech i wydech były domeną jego woli, reszta działa się poza nim.

Adam pamiętał, jak wiele dni poświęcił na przyzwyczajenie się do tak niewygodnego sposobu przekazywania informacji, właściwie nawet teraz czuł się nieswojo, gdy holograficzny komunikat wyskakiwał dosłownie znikąd. Jednak technologia opracowana przez Bractwo nie pozostawiła miejsca na jakiekolwiek błędy. Gdy pojawiał się hologram, zmysły się wyostrzały i Adam odnosił wrażenie, że staje się dwiema osobami w jednym ciele. I tu mikrokomputery odwalały za niego robotę. W końcu po wielogodzinnych treningach zaczął nie tyle korzystać z technologii ukrytej w stroju, ile stał się jej częścią. Powoli przestawał zwracać uwagę na obrazy przekazywane przez mikroprojektor, a zaczynał czuć je całym sobą. W momencie pojawienia się informacji, rozkazu lub ostrzeżenia całym ciałem wyczuwał przekaz, już o nim wiedział.

Technologia opracowana przez Bractwo była cennym sprzymierzeńcem w świecie nieustannej walki, gdzie człowiek przestał był człowiekiem i spadł do roli narzędzia. Narzędzia, które w rękach korporacji nie było niczym więcej niż tylko marnym materiałem, który można łatwo zastąpić innym. W świecie, w którym o władzę walczyło siedem największych korporacji, nie istniały żadne zasady. Ludzie dzielili się na tych, którzy mieli pieniądze i broń, i na tych, którzy byli bezimiennymi zjadaczami chleba, żyjącymi z dnia na dzień tylko po to, by wykonywać niewolniczą pracę za marne pieniądze. A wszystko to nastało dzięki ludzkiemu przyzwoleniu. Na samą myśl o tym robiło się Adamowi niedobrze. Po kryzysie gospodarczym, który nastąpił w 2022 r., zmieniło się dosłownie wszystko. Był dzieckiem, kiedy ceny wystrzeliły jak oszalałe. Ludzie masowo tracili pracę, wylatywali na bruk i zapominali o swych ambicjach. Stawali się zwierzętami, których jedynym celem jest przetrwanie. To wtedy powołano jednostkę, która zaczęła siać strach wśród ludzi. Sama nazwa, Czarna Policja, urosła do rangi mrożącego krew w żyłach symbolu. Była to jednostka wyjęta spod prawa – czarni policjanci mogli robić, co im się żywnie podobało, a odpowiadali jedynie przed samym prezydentem. To dzięki ich terrorowi utrzymywano w kraju jako taki porządek. W innych państwach natychmiast podchwycono pomysł i utworzono odpowiedniki Czarnej Policji. Jej funkcjonariusze, w czarnych uniformach, z hełmami na głowach, brutalnie pacyfikowali protesty, na których ludzie dawali wyraz swemu niezadowoleniu. Wszystko szło w najgorszym kierunku i chyliło się ku upadkowi.

I to właśnie wtedy siedem największych korporacji w wyniku potajemnych narad zawiązało sojusz, który zapewnił im władzę nad światem. Plan był prosty. Pomóc ludziom i pokonać kryzys (który rzeczywiście definitywnie zakończył się sześć lat później). Wszystko pozornie wróciło do normy. Jednak ludzie podżegani przez wysłanników korporacji, zwący się Głosicielami Prawdy, zaczęli się domagać większych praw dla korporacji, które pozwoliły im przetrwać. Domagali się dymisji wielu znaczących polityków, a na ich miejsce wybierali wskazanych przez korporacje. Świat zaczął się zmieniać i to w iście przerażającym tempie. Powolna ewolucja przerodziła się w rewolucję. Zmieniało się dosłownie wszystko. Od żywności, przez ubrania czy leki, na rzeczach codziennego użytku skończywszy. Do roku 2042 sytuacja na świecie była jeszcze stabilna i pozornie bezpieczna. Jednak korporacjom nie wystarczyła już dominacja nad światem i narzucanie cen.

Chciały władzy absolutnej. Chciały rządzić wszystkim i wszystkimi. A kiedy jedne korporacje zachciały sprawować władzę nad innymi, wybuchła wojna. Początkowo subtelna, przerodziła się w otwarte starcia i masowe morderstwa. Zaczęło się niewinnie, od zwykłych obniżek cen, żeby opanować dany segment rynku. Jednak to dawało tylko chwilową dominację. A szefowie korporacji chcieli więcej. Opracowano więc pierwsze technologie, które umożliwiały przeprowadzenie sabotaży i wywołanie dezorganizacji w szeregach konkurencji. Jednak i z tym szybko sobie poradzono. Kolejnym krokiem było wynajmowanie najemników do zabójstw ważnych osobistości i uzbrojenie ich w nowinki technologiczne. Gdy świat obiegła informacja o morderstwie szefa jednej z korporacji, inni wpływowi ludzie szybko domyślili się, co się święci. Każdy zaczął się zbroić. Jasne się stało, że korporacje dążą do wyeliminowania konkurencji, jednak nikt o tym głośno nie mówił, media były odpowiednio zmotywowane do zachowania milczenia. Terror i pieniądze potrafiły wiele zdziałać.

Bomba, dosłownie i w przenośni, wybuchła w roku 2043. Wtedy wyeliminowano pierwszą korporację. Jej główna siedziba została zmieciona z powierzchni ziemi przez ładunek wybuchowy, pochłaniając życie wielu tysięcy ludzi, a fala uzbrojonych po zęby najemników dobiła tych, którym udało się przeżyć. W świat poszła informacja o wybuchu wojny między korporacjami. Ludzie chcieli się jej przeciwstawić: zaprotestować i obalić rządzących, lecz to właśnie wtedy okazało się, że zwykły człowiek przestał się liczyć. Stał się dosłownie nikim. Okazało się, że każde mniej lub bardziej znaczące stanowisko obsadzili ludzie z korporacji. Ale najgorsze było to, że spokój na ulicach i ustrój demokratyczny kraju okazały się zwykłą fasadą, za którą rzeczywistość skrywała swoje prawdziwe oblicze. Zaczęły się nagonki i wyłapywanie mniej zamożnych ludzi, by siłą wcielać ich do grup robotniczych, które wytwarzały narzędzia destrukcji i ochrony przed nią. Świat zmienił się i to nieodwracalnie, a wszystko przez chore ambicje kilku ludzi i przyzwolenie innych. Dla zgubionego świata była jednak nadzieja. Organizacja, która powstała w 2046 r., nazwała się Bractwem. Cel, jaki sobie postawiła, to obalenie wszystkich korporacji. Jedna właśnie chyliła się ku upadkowi, a dane, które Adam wykradł z korporacji Mega Industries, mogły przyczynić się także do jej upadku. Świat musi zostać oczyszczony z zarazy, którą są korporacje. Ale żeby tak się stało, Adam musiał uciec.

Warszawa, ekskluzywna dzielnica Stara Praga. Graniczy z nią Dzielnica Robotnicza, obie części oddziela wielki mur, zasieki i działka obsługiwane przez najemników. Szans ucieczki Adam upatrywał właśnie w Dzielnicy Robotniczej, mimo że właśnie tam korporacja mogła przestać się z nim patyczkować. – Zatrzymaj się i zaczekaj na służby porządkowe, a pozwolimy ci żyć! Rozkaz z bojowego helikoptera rozległ się tuż obok Adama, który właśnie wbiegał na krawędź wieżowca i odpalał małe silniki odrzutowe mające wybić go na kilka metrów w górę i na drugie tyle w dal, umożliwiając przeskoczenie nad ulicą. Zewsząd oblewało go światło neonów i reklam obiecujących godne życie w świecie, którym będzie rządziła korporacja Mega Industries. Próbki godnego życia wybrani szczęśliwcy mogli zaznać już teraz, jednak za wielkim murem oddalonym o niecały kilometr zaczynała się szara rzeczywistość, w której nikomu nie było do śmiechu. Gdy tylko przeleciał nad ulicą, hologram ukazał mu pozycję, jaką ma przyjąć, by wyjść z upadku bez szwanku. Zastosował się do instrukcji natychmiast. Zrobił na dachu przewrót i zerwał się na nogi, następnie rzucił się w bok i przekoziołkował, by natychmiast wstać i schować się za zbiornikiem na wodę. Hologram ostrzegł go przed snajperem, który mierzył do niego z pokładu helikoptera. Pozwoliło to Adamowi uniknąć kuli. Chociaż pole siłowe wokół uniformu zapewniało ochronę przed kilkunastoma takimi pociskami, nie było sensu osłabiać osłony pancerza, która nie odnawiała się tak szybko jak w grach komputerowych. Hologram znowu ostrzegł go przed niebezpieczeństwem. Czarna Policja w śmigłowcu przestała się z nim patyczkować, strzelec odbezpieczył pierwszy pocisk energetyczny. Nie chroniło przed nim pole energetyczne wokół uniformu ani nawet zbiornik na wodę, za którym się chował.

A więc zdobyłem cenne dane, skoro są tak zdeterminowani, by je odzyskać – pomyślał i rzucił się biegiem przed siebie, odrzucając prawą rękę do tyłu: pojawiły się w niej małe energetyczne shirukeny. Cisnął trzema na raz w stronę helikoptera: miał nadzieję, że dolecą do strzelca i przynajmniej go zranią. Zbliżył się do krawędzi budynku i skoczył. Natychmiast zauważył, że do pościgu dołączyło kilkanaście androidów. Wspinały się po ścianach budynku z ogromną wprawą i szybkością. Zaczynało się robić gorąco.

Adam zrozumiał, że skacząc z dachu na dach, nie ucieknie. Był pewien, że musi zmienić taktykę, tak jak i tego, że nie trafił strzelca, gdyż zbiornik z wodą właśnie eksplodował. – Zidentyfikuj się! – usłyszał po raz kolejny, lecz nie zamierzał się zastosować do polecenia. Zmienił plan działania. Wystarczyła jedna myśl, aby komputer połączony z jego neuronami uwzględnił zmianę i natychmiast opracował nową trasę ucieczki. Adam wybił się w powietrze, lecz nie dosiągł dachu. Cisnął kolejnymi energetycznymi shirukenami w szybę, która rozpadła się z brzękiem. W mieszkaniu znajdowało się kilku ludzi. Zdumiał ich widok zamaskowanego ninja, który po uprzednim chwyceniu dwóch rękojeści, znajdujących się za jego plecami, i pociągnięciu ich, uwolnił dwa jelce. Natychmiast mocniej zacisnął ręce na trzonie i z rękojeści wyskoczyło ostrze. Wpadł do mieszkania, po czym wstał i przebiegł obok zaskoczonych domowników. Kopniakiem otworzył drzwi wejściowe, wybiegł na korytarz. Skierował się w stronę windy, wjeżdżającej na wyższy poziom. Nie miał czasu, by czekać. Użył więc shinobi-gatana, których ostrza utworzyły dziurę w drzwiach i zaczął przecinać stalowe liny. Zupełnie nie interesował się tym, kto był w środku. Teraz, kiedy posiadał tak ważne dane, nie liczyło się, że windą mogła jechać matka z dzieckiem. Liczyła się tylko ucieczka.

Po drugim uderzeniu posypały się iskry i liny pękły ze świstem, natychmiast uwalniając windę, która z krzykiem uwięzionych w środku ludzi popędziła w dół. Adam usłyszał za sobą odgłosy wyskakujących z pokoju androidów. Zwykli ludzie nie byli w stanie ich zidentyfikować i brali za członków swej rasy. Jednak wzmocnione oko Adama natychmiast wyłapało subtelne różnice. Zresztą, nikt oprócz nich nie umiał tak się wspinać po budynkach. Spojrzał w ich kierunku i skoczył głową w dół, w głąb szybu.

Leciał na spotkanie z dołem, jednak wiedział, że gdzieś w połowie drogi będzie musiał opuścić szyb, by eksplozja windy nie pozbawiła go życia. Opadał z ogromną prędkością, którą dodatkowo zwiększały wbudowane w buty silniczki. W połowie drogi przekręcił się w powietrzu, by opadać nogami w dół i aby te same silniki pozwoliły mu w pewnym stopniu wytracić prędkość. Gdy tylko osiągnął odpowiednią szybkość opadania, wbił miecze w ścianę szybu i zaczął się zsuwać w dół, aż w końcu wyhamował całkowicie. Po chwili winda kilkanaście pięter niżej z hukiem uderzyła o ziemię, wyrzucając swoje resztki w górę (Za hukiem nie podążał żaden ogień jak w większości filmów, które miał okazję oglądać). Jednak Adam był już na korytarzu, wyciąwszy w niesamowitym tempie przejście. Hologram poinformował go, że jest na osiemnastym piętrze, i skierował do najbliższego pokoju, skąd miał wyskoczyć na ulicę.

Kopnięciem wyrwał drzwi pokoju z zawiasów i wpadł do środka (Tym razem pokój był pusty). Rzucił jeden z mieczy w stronę okna, który rozbił szybę i wypadł na zewnątrz. Adam, cały czas w biegu, wyskoczył przez wybite okno. Usłyszał krążący w pobliżu śmigłowiec, ale nie zwracał na niego uwagi. Gdyby stanowił niebezpieczeństwo, hologram by go ostrzegł. Wyciągnął wolną rękę w dół, w stronę opadającego miecza, i włączył pole magnetyczne, które przyciągnęło do niego miecz. Schwycił go w dłoń i od razu obydwie ręce przyłożył do ciała, kierując miecze ku górze, żeby zwiększyć prędkość opadania.

Był blisko ziemi, gdy rozłożył ręce na boki: wówczas pomiędzy rękoma a tułowiem pojawiła się błona elektromagnetyczna, która zaczęła go unosić w…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych