Wędrowcy (3)
Fantastyka - życiowa podróż na południe, czyli przygoda, która zmienia całego człowieka
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jawor herbu Czarna Lilia, młodzieniec mężny, rosły i wesoły, zwycięzca Turnieju Rycerskiego, jechał na swoim Kasztanku wzdłuż Bystrej. „Uwielbiam te poranne wyprawy” – pomyślał, patrząc na dopiero co wstające słońce oraz mgły, które snuły się po łąkach. Pierwsze promienie migotały w koronach drzew, niebo powoli przechodziło z szarego w błękitne... Jawor schylił głowę. Nie miał teraz czasu, aby zachwycać się przyrodą. Dziś powinien zdecydować, z kim chce się ożenić. Uderzył pięścią w siodło. „Wcale mi nie spieszno do małżeństwa – pomyślał. – Po co mam spędzać resztę życia z dziewczyną, której nie kocham? Owszem, podoba mi się wiele kobiet – uśmiechnął się pod nosem. – ale dlaczego matka każe mi się żenić akurat TERAZ???” Wyjechał z lasu na otwartą przestrzeń pod pałacem. W świetle wschodzącego słońca dom rodu Czarnych Lilii prezentował się cudownie. Jawor z dumą spojrzał na stadninę. Konie były chlubą rodu. Ludzie z Krajiny i z zagranicy chcieli kupować tylko u Czarnych Lilii... Chłopak przyjrzał się uważniej wejściu do pałacu. Mignęła fioletowa peleryna. Zmarszczył brwi. Spiął Kasztanka i puścił się galopem w stronę domu. „O tej porze raczej nie przychodzą goście – przemknęło mu przez głowę. – Wszyscy oprócz służby jeszcze śpią!” Jawor dotarł do wejścia. Zwinnie zeskoczył z konia. Wbiegł do pałacu przez boczne drzwi. Usłyszał dalekie łomoty i krzyki. Wyjął miecz z pochwy, myśląc „Miałem przeczucie, żeby go wziąć na przejażdżkę...” Szybkim, nerwowym krokiem szedł w głąb zamku. W kuchni zastał widok, jakiego od początku się obawiał. Na podłodze leżeli martwi kucharze, z ciałami przebitymi mieczem. „Musi być ich wielu – stwierdził, pochylając głowę nad swoimi służącymi. – Przecież z jednym czy dwoma poradziliby sobie...” Ruszył biegiem na piętro. Na górze mieszkali jego rodzice, kilka służących i młodszy brat. Wpadł do pokoju służby. Wszystkie dziewczyny zamordowane. Wybiegł na korytarz i szarpnął drzwi komnaty
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tymianek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…