Wróć do katalogu

WEEKEND W SZPITALU

Weekend szpitalu

adamm, opublikowano , 10 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W piątek wypisano pana Kazia. Pan Staś i Jaś poszli na przepustki. Na sali numer 7 zostali Włodek i pan Jeremiasz. Włodek miał kłopoty z nogami, przejechał po nim walec czy coś takiego, pan Jeremiasz nie pamiętał. Tak czy owak Włodek, dwudziestokilkuletni człowiek o jasnej czuprynie, nie mógł chodzić. Pan Jeremiasz owszem – mógł nawet tańczyć, oczywiście, gdy kręgosłup mu na to pozwalał. Niedawno przeszedł operację dolnej części tego fatalnego krzyża, jak tłumaczył Włodkowi. Włodek był cichy, słuchał pokornie, tylko od czasu do czasu mówił, że nie może już wytrzymać tych basenów, kaczek i pielęgniarek, które go obsługiwały. -Wolałbyś, żeby ci inaczej dogadzały-pytał wtedy pan Jeremiasz. -A wie, pan-odpowiadał Włodek-chciałbym … skoczyć z jednej płyty chodnikowej na drugą. Panu Jeremiaszowi robiło się przykro, był zły na siebie, że poruszył wątek seksu, przecież ten chłopak nie mógł nawet wstać o własnych siłach; tylko jeździł na wózku inwalidzkim. Co prawda przychodziła do Włodka taka Basia, śliczna dziewczyna, jak z obrazów Kossaka; ale niestety pan Jeremiasz nie widział przed nimi przyszłości. Znajdzie zdrowszego, silniejszego i będzie miała w nosie opiekę nad chorym. Oczywiście, pan Jeremiasz nie podzielił się swoimi obawami z Włodkiem, nie-oczywiście, że nie! Nie lubił się wtrącać, nie lubił robić plotek, ani sensacji, tylko tak myślał po cichu o życiu młodego człowieka. A może się myli-w życiu różnie bywa, są wśród kobiet i pielęgniarki, chociaż i niemało tych drugich, co patrzą na pieniądze i drogie samochody. Pan Jeremiasz westchnął. Włodek zaśmiał się: -Cóż, panie Jeremiaszu-znów weekend … Mój już piąty. Pan Jeremiasz ucieszył się, że Włodek podjął neutralny temat; powiedział: -A mój dopiero trzeci. -No widzi pan … - Włodek aż stęknął.- No widzi pan: za dwa tygodnie pana wypiszą, i będzie po krzyku, a ja … Pan Jeremiasz poruszył się na łóżku: -I ty kiedyś … I ty kiedyś … Włodek prychnął: -Ale kiedy? Kiedy? Pan Jeremiasz przestraszył się: -Włodek, młody jesteś, to i chcesz biegać, skakać, kochać … Nie myśl w ten sposób. Każdy ma swój czas. Każdy … A propos - kiedy przyjdzie dziewczyna? Włodek zamilkł. Temat Basi onieśmielał go; nie lubił o niej opowiadać obcym ludziom. Pan Jeremiasz jest bardzo miły, dyskretny, ale przecież nie zna go na tyle, aby opowiadać o swojej ukochanej. Powiedział tylko: -Przyjdzie, ale dopiero jutro. Panu Jeremiaszowi wyrwało się tylko jedno słowo: -Smutno … Włodek milczał. Wpatrywał się w jakiś punkt na suficie. Pan Jeremiasz chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co. Co ma powiedzieć? Przykro mi? To nie moja wina synu, że masz połamane nogi; sam sobie radź, chłopie? Już dawno stwierdzono, że człowiek jest samotny w chorobie; a ludzie, którzy pielęgnują cię są li-tylko ludźmi, którzy prędzej czy później będą potrzebować pomocy, tak jak ty teraz. Nie, tego nie powie; chłopak się załamie, już do końca. Włodek poruszył się: -Panie Jeremiaszu … Pan Jeremiasz zapytał: -Coś się stało? -Basen … Pan Jeremiasz wyszedł z sali, zawołał pielęgniarkę, i został na korytarzu, aby Włodek czuł się swobodnie. Na korytarzu było pusto; wynieśli na jakąś salę panią Stasię z opuchniętą nogą, a może już wyszła do domu? Pojawiła się pielęgniarka ze strzykawką. Pan Jeremiasz uśmiechnął się. Zapewniła: -To nie dla pana, panie Stanisławski. Pan Jeremiasz odpowiedział ze szczerością w głosie: -Tak bym chciał, aby siostra kiedyś powiedziała Panie Jeremiaszu. -Tylu mamy pacjentów-odpowiedziała- łatwiej zapamiętać nazwisko. Już jej nie było. Pan Jeremiasz popatrzył za nią, weszła do piątki, taki pan Adam czekał na nią z podwiniętym rękawem piżamy, codziennie otrzymywał zastrzyk na uśmierzenie bólu. Tymczasem Włodek zrobił to co miał zrobić, pielęgniarka wyszła z sali, skinęła głową panu Jeremiaszowi-może już wejść. Pan Jeremiasz powiedział: -Ale te siostrzyczki …. Palce lizać! Włodek był w dobrym nastroju, wyrzucił zbędny balast, i teraz mógł żartem odpowiedzieć: -Jakie perfumy od tej siostruni jechały! A ode mnie … Pan Jeremiasz zatkał nos. Śmiali się jak z dobrego dowcipu.

-Mogę otworzyć okno?- Zapytał pan Jeremiasz. -Ano, może pan-zgodził się Włodek. Po chwili pan Jeremiasz gwizdnął: -O, cie Pietrek … -Co się stało? -Kobieta w koszulce! Szpital był zbudowany na literze U; tak, że ramię męskie było naprzeciwko ramienia żeńskiego; oba ramiona łączył korytarz z gabinetami lekarskimi. W zakolu litery U było podwórko; jedna jedyna ławka, bardzo dużo petów, kilka kotów, dwaj strażnicy. -Na pierwszym piętrze, mówię ci, Włodziu … Szpital był trzypiętrowy, sześć-siedem oddziałów; pan Jeremiasz nie liczył dokładnie. -Co robi?- Zainteresował się Włodek. -Żyje, Włodziu, żyje-zaśmiał się pan Jeremiasz. -A tak dokładnie?- Włodek nie dawał za wygraną. -Aha, korci cię … Powiem Basi, a co? -Ojejku! Panie Jeremiaszu … -No, dobrze, dobrze … Myje twarz. Po chwili milczenia Włodek spytał: -Ma krótką? Koszulkę, czy ma…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych