Wróć do katalogu

Wesołe miasteczko - odcinek 5

"Ta myśl ją przeraziła. Po chwili jednak w kieszeni usłyszała charakterystyczny dźwięk."...

roxetka, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Po chwili jednak w kieszeni usłyszała charakterystyczny dźwięk. "Musiał wsunąć mi te kluczyki kiedy biegliśmy - pomyślała - Przezorny...". W międzyczasie zdążyła dobiec do auta, otworzyć je drżącą ręką, wsiąść na miejsce pasażera i zablokować zamek od środka. Teraz z zaciśniętymi powiekami i dłońmi modliła się, żeby Per wrócił do niej w jednym kawałku. "Rozmyślania" pochłonęły ją tak bardzo, że krzyknęła przerażona, kiedy usłyszała, jak ktoś szarpie za klamkę. - Zostawcie mnie, proszę... - błagała, zwinięta w kłębek w kącie siedzenia. Była przekonana, że to któryś z pomocników szefa. Obróciła głowę i zobaczyła Pera, drżącą ręką odblokowała drzwi samochodu. - Spokojnie, to tylko ja. Jesteś bezpieczna - mówił mężczyzna, odgarniając mniej poranioną lewą ręką włosy z policzka Fridy i delikatnie gładząc jej policzek. - Jak dobrze, że jesteś, tak bardzo się bałam... - Frida chciała przytulić się do Pera ale kiedy zobaczyła jak wygląda - od razu zrezygnowała. - Paskudnie wyglądasz... Co oni zrobili ci w rękę? - spytała Frida wskazując na ranę nad prawym nadgarstkiem Pera, którą pierwotnie zrobiła Marie a jeden z oprychów dyrektora powiększył. - To nic takiego. Najpierw przy upadku zraniła mnie Marie. Ja wtedy też solidnie ją zraniłem - Per przerwał na moment. Przed oczami stanęły mu ostatnie chwile przed upadkiem Marie - Jakiś czas po tym jak... jak spadła... - wymówienie tych słów przyszło mu naprawdę ciężko - Zorientowałem się, że pewnie i jej po mnie zostanie paskudna rana. Tyle tylko, że dopóki się nie spotkaliśmy - byłem przekonany, że ta rana nie będzie miała nawet szansy się zregenerować, bo niby jak ma to zrobić na kimś kto... - Per nie miał odwagi dokończyć zdania. Natomiast Frida nie wymagała tego od niego. Doskonale rozumiała co w nim siedzi. Po chwili ciszy spytała rozglądając się po aucie: - Gdzie macie jakieś chusteczki, czy apteczkę? Tym ranom przydałaby się troskliwa opieka... - Otwórz ten schowek. Tu zawsze wożę apteczkę. Całe szczęście, że wzięliśmy samochód mój a nie Marie... - Czemu? - Bo nie mam pojęcia gdzie ona wozi apteczkę - zaśmiał się Per. - No to do roboty. Ostrzegam, że może boleć... - mruknęła niepewnie Frida. - Nic to, jakoś to zniosę - powiedział dzielnie Per, choć chwilę później skrzywił się z bólu i szarpnął prawą ręką w swoją stronę. - Nawet nie potrafię dobrze opatrzyć ran... On chyba miał rację wmawiając mi, że jestem zerem, że do niczego się nie nadaję. - Twój szef jest... idiotą - Per wypowiedział ostatnie słowa kiedy minęła kolejna fala bólu - Wcale nie jesteś zerem. Przeszłaś o wiele więcej niż niejedna młoda dziewczyna i nie załamałaś się. Odważyłaś się z tym zerwać. - Ale przecież... - Frida chciała wejść mu w słowo; poniekąd to dzięki niemu zerwała z tym wszystkim. On jednak zachował się jakby tego nie słyszał i mówił dalej: - Zerwałaś z tą gehenną jaką tak długo przechodziłaś. Teraz wystarczy tylko, że nie wrócisz już tutaj. A ja już się o to postaram. Przez ten czas Frida skończyła opatrywać rany Pera. On natomiast był tak skupiony na tym co mówił, że prawie w ogóle nie czół bólu. - Ale szarpnąłeś tą ręką... - dziewczyna dalej była podłamana tym co się stało. - To nie była twoja wina. Rana jest już teraz naprawdę głęboka i dlatego tak szarpnąłem ręką. Naprawdę nie masz o co się obwiniać - uśmiechnął się wspierająco Per, po czym powiedział: - Chciałbym zobaczyć Marie... Wiesz w którym szpitalu jest...? - jego cała wypowiedź brzmiała bardzo niepewnie. - Jest w szpitalu w Sztokholmie. Tak przynajmniej zrozumiałam wymianę zdań między sanitariuszami. - Więc tam pojedziemy. Podaj mi kluczyki. - Dasz…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych