Wierzysz w miłość?
Czym jest miłość? Czy ona istnieje? To proste pytania, a jednak odpowiedzi szukamy przez całe życie. I czy ta cała gra zwana miłością nie jest kłamstwem. Przekonajmy się.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Miłość jest sztuką. Jeśli chcesz nauczyć się kochać, musisz postępować w taki sam sposób jak wówczas, gdy chcesz się nauczyć jakiejkolwiek innej sztuki: opanować jej teorię i praktykę. " Erich Fromm
Wiara, nadzieja, miłość...
Wierzysz w miłość? Nie
Nauczę cię kochać...
Nie dasz rady, nie znasz mnie.
Skąd to wiesz? Znam cię bardziej niż ty.
Miłość nie istnieję.
Jeszcze zobaczysz, jak bardzo się myliłaś. Serce nie sługa
,, .- Miłość często nie jest niczym innym jak korzystną wymianą pomiędzy dwojgiem ludzi, którzy otrzymują maksimum tego, czego mogli się spodziewać, wziąwszy pod uwagę ich wartość na rynku osobowości." Autor: Erich Fromm, O sztuce miłości
Miłość... Jedno słowo, sześć liter, dwie sylaby. Wyraz nie jest długi, nie brzmi ciekawie, a jednak potrafi zmienić losy dwójki ludzi. Każdy z nas cieszy się, gdy usłyszy od bliskiej osoby ,, Kocham cię". Najpierw od rodziców, przyjaciół, a potem od ukochanego. Jednak tak ciężko odróżnić kłamstwo od prawdy. I czy cała ta gra zwana miłością nie jest jedynie fałszem? Nie. Jeśli obu stronom zależy, może przetrwać wieki. Jednak czasem miłość bardzo boli.
Co daję Ci brak miłości?
To, że jestem bezpieczna.
Bezpieczna...przed czym się chronisz?
Przed tym, że ktoś odejdzie.
"Miłość ma wpisane w siebie cierpienie. Nieuniknione, chociażby przy rozstaniach. Przyjaźń – nie. Miłość może istnieć i trwać nieodwzajemniona. Przyjaźń – nigdy. Miłość jest pełna pychy, egoizmu, zachłanności i niewdzięczności. Nie uznaje zasług i nie rozdaje dyplomów. Przyjaźń poza tym jest niezwykle rzadko końcem miłości." Autor: Janusz Leon Wiśniewski, S@motność w Sieci
Podeszła do wielkiego okna, które prowadziło na balkon i opuszkami palców dotknęła szyby. Po przezroczystej ściance spływały krople deszczu. Jedna po drugiej, tak chaotycznie i szybko docierały do okna, że tworzyły mgłę, która zakrywała cały krajobraz. Tego dnia też padało.- pomyślała, a jej policzki oblały się lekkim rumieńcem. Westchnęła ciężko i przymknęła lekko powieki. Fala wspomnień przemknęła po jej głowie, tworząc zamęt w jej umyśle.
Dwie dłonie, tak idealnie do siebie pasujące...
Bicie serc w tym samym rytmie...
Palący dotyk...
Głos, który zmienił wszystko...
Ocknęła się. Chwile samotności coraz częściej wdawały ją w refleksje. Nie potrafiła zapomnieć, w końcu kto chciał zapomnieć najpiękniejsze chwile swojego życia? Choć te chwile miały trwać wiecznie, przez całe życie. Obiecał jej to. I choć słowa nie dotrzymał, ona nawet tu czuła jego obecność.
Okłamuje sama siebie. Wszyscy kłamią.
Całe życie toczyła wewnętrzną wojnę. Żałowała wielu decyzji, ale szczególnie jednej... Nawet teraz, gdy włosy jej przybrały siwy kolor, a skóra stała się szorstka, ona pamiętała. Codziennie o tym śniła. Nie był to koszmar. Nie potrafiła się smucić. Nie teraz, gdy jej życie nabrało kolorów. Ludzie mówią, że starość jej szara i monotonna. Ona nie mogła tego potwierdzić. Właśnie teraz, każdy dzień był kolorowy.
Pomaluj mój świat... Pozwól mi odróżnić barwy... Ty i ja.
Usiadła na wiklinowym krześle. Poczuła przyjemne ciepło... w sercu? Ten przyjemny dotyk... a raczej jego wspomnienie. Rozpalało jej zmysły, czuła ogień... wszędzie. Każda najmniejsza myśl o nim, sprawiała, że po jej ciele przechodziła smuga ognia. W sercu czuła żar. I nagle wszystko... ucichło...
Zostań. Wróć...
Usłyszała ciche chrząstnięcie jej rozpadającego się serca. Było już za późno.Nie wróci... Po jej policzku spłynęła łza. Tęsknota... Przez tyle lat wyniszczała ją od środka. Pozostawiła na jej sercu trwałą rysę. I mimo upływu tylu lat, ona nadal pamięta. Pamięta dotyk jego ust, kojący głos, melodyjce bicie serca... I nagle jej twarz zmieniła wyraz. Kąciki jest ust uniosły się ku górze. Uśmiech? Tak. Delikatny, prawie niewidoczny, ale szczery. Była mu wdzięczna. Za co? Nauczył ją kochać...
Jej historia. Ich historia.
"My ludzie umieramy na samą myśl o miłościach, które przepadły na zawsze. O chwilach, które mogły być piękne a nie były. O skarbach, które mogłyby być odkryte, ale pozostały na zawsze niewidoczne pod piaskami. Obawiamy się sięgać po swoje największe marzenia. " Paulo Coelho
Kim była?
Kim jest?
Kim będzie?
Bez miłości, nadziei i wiary...
Pamięta ten dzień... Kwiecień... Mocny wiatr... Krople deszczu spływające po jej twarzy. Nic nie było dobrze...
Przychodziła tu codziennie. Siadała na murku i obserwowała ludzi. Często z papierosem w ręku lub notatnikiem. Rozmyślała. O wszystkim... Zastanawiała się... Jak żyją ludzie, którzy codziennie koło niej przechodzą. O czym myślą? Czy mają takie same problemy jak ona? Właściwie sama sądziła, że całe jej życie jest jednym wielkim problemem.
Rodzice rozwiedli się, gdy miała dziesięć. lat. Ojciec alkoholik, a z matką nigdy nie miała dobrych relacji. Kochała ją, ale nie potrafiła jej pomóc. Całymi dniami pracowała, nadal cierpiała po rozwodzie z mężem. Miała nadzieję, że jeszcze się zmieni.
Naiwna...
Dziewczyna czuła jedynie do ojca obrzydzenie. Nie potrafiła nazwać, go tatą. Po tych wszystkich wydarzeniach bardzo się zmieniła. Nic już jej nie cieszyło, kochała samotność. A w miłość, przyjaźń, dobroć, w ogóle nie wierzyła.
Po co wierzyć w coś co nie istnieje? Nie istnieje...?
Jednak przejdźmy do tego dnia, który zmienił jej życie na zawsze... Przeznaczenie? Ona nazwałaby to wtedy zwykłym przypadkiem. Czy przypadki istnieją? A może ktoś już to zaplanował? Kto pociągał za sznurki? I jak to przedstawienie się skończy?
Przechodziła przez uliczki parku w Buenos Aires. Miasto dotąd słoneczne, piękne, a teraz? Skąpane w deszczu i szarości. Blond włosy zakryte były czarnym kapturem. Jedynie zza niego wystawały niesforne końcówki. Ręce w kieszeni, trzęsły się z zimna. Choć pogoda nie dopisywała, ona nie miała zamiaru wracać do pustego domu. Za dużo... wspomnień?
Jeszcze chwila...
Serce zabiło jej mocniej. Ta piękna melodia... dochodziła do jej uszu. Wskazywała drogę. Nie mogła się powstrzymać. Ten głos... Taki delikatny, taki melodyjny, taki... hipnotyzujący. Coś kazało jej iść w jego stronę. Sznurki.
Szybciej, szybciej.
Wreszcie. Przeznaczenie zwyciężyło. Melodia doprowadziła ją do krańca parku. Nikt tu prawie nie chodził. Była tam jedynie jedna ławka. I on. Jego głos... Taki romantyczny. Oczy... Głębokie, pełne szczęścia. Różnił się od innych dotąd jej widzianych osób. Był tajemniczy, radosny, kochał to co robi. Jednak jedno przykuło jej uwagę. Oczarowało. Piosenka. Drgające struny. Bawił się muzyką. Robił to całym sercem. Nie mogła uwierzyć, że ludzie potrafią robić takie piękne rzeczy, za pomącą jedynie głosu i gitary.
I wtedy... świat stał się kolorowy.
Ocknęła się z transu. Zahipnotyzował ją. Zwykły grajek muzyczny. Marionetki? Znowu przybrała maskę. Podeszła do niego i wyjęła z kieszenie monetę. Wrzuciła do leżącego obok kapelusza. Na chwilę przestał. Uśmiechnął się do niej. Nie odwzajemniła. Na razie. Krople deszczu nadal odbijały się od chodnika. Scena wyjęta niczym z jakiegoś romansidła.
Nie. To życie.
- Nie jest za zimno na granie na gitarze? - zapytała, siadając obok niego. Coś kierowało ją. Czyżby przypadek? Nie... Spojrzał w jej stronę. Wtedy dopiero zauważyła, że jest około w jej wieku. Przystojny, młody. Każda dziewczyna pewnie do niego lgnie. Nie ona. Był jej obojętny. Oczarowała ją jego muzyka.
- Nie jest za zimno na szlajanie się po parku? - zaśmiał się. Miał specyficzne poczucie humoru. Spoglądał na nią tajemniczo. Miał głębokie, czekoladowe oczy. Nie potrafiła z nich nic wyczytać. Nie wiedziała jaki jest.
Nic nie odpowiedziała. W zasadzie nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Westchnęła jedynie, a on znowu zaczął wygrywać piękne melodie. Wszystko stanęło w miejscu. Byli oni i muzyka. Spoglądała na jego palce muskające struny i powoli przemieszczające się na gryfie. Nigdy nie słuchała muzyki, ale ta była jakaś inna. Słuchała jej w transie. Delikatna, rytmiczna, spokojna, prawdziwa...
Mijały sekundy, minuty, w końcu godziny, robiło się ciemno. A oni nadal siedzieli na tej ławce. Nie osobno, ale razem. Tworzyli jedno, jedno? Muzyka ich połączyła. Wdarła się do jej serca, odnalazła klucz do jej duszy. I z oschłej, bezuczuciowej dziewczyny, wyciągnęła prawdziwą wrażliwość. Coś co drzemało w niej i wiedziała o tym tylko ona.
Serce jej stanęło, gdy rozległ się ostatni akord. Ostatnia melodia doszła do jej serca i została tam. Pragnęła więcej. Niczym narkotyk łaknęła tej melodii. Tej szczerej, dobrej i pięknej. Lepszej niż niektórzy ludzie. Nie odezwała się. On powoli chował gitarę. A ona dopiero budziła się z transu.
- Pięknie grasz...
- Diego. Dziękuję. Widzę, że mam pierwszą fankę - Rzekł do niej, na co ona wstała. Nie uśmiechnęła się, nie powiedziała nic. Nie chciała. Zachowała się głupio. Nawet go nie znała, a oceniała go po głosie i talencie. Pochwaliło go, czemu? Pomyślała, że tak wypada, że powinna tak zrobić.
- Przepraszam, że zajęłam twój czas. Muszę już iść - dodała jedynie żeby nie odejść bez słowa. Odwróciła się na pięcie, spoglądając w niebo. Nawet nie zauważyła jak…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil LuLuComello
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…