Wróć do katalogu

Wigilijny czar

Nikt w Wigilię nie powinien być sam.

cekiel, opublikowano , 6 min czytania, 4,2 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Powoli nad miastem zapadał zimowy wieczór. Wielkie płatki śniegu zabawnie tańczyły w powietrzu, rzucane na wszystkie strony przez lekkie podmuchy niezdecydowanego wiatru. Przedświąteczna gorączka dawała się wszystkim we znaki. Sklepy przyciągały świątecznymi wystawami, ulice spowijał blask kolorowych lampek. W tym całym zamieszaniu powoli szła Monika. Nie zwracała uwagi na przepiękne wystawy, kolorowe lampki zdawały się nie istnieć. Po ostatnim przedświątecznym dniu pracy wracała do pustego mieszkania, gdzie mała choinka stała dla zasady, a zimny piekarnik z utęsknieniem czekał na makowe ciasto. Świąteczna atmosfera działała na nią dołująco. Z dala od rodziny i przyjaciół czuła się samotna w tym wielkim mieście. Wielkim i obcym, w którym jedyną bliską jej osobą był Mateusz. Był, bo miesiąc temu rozstali się. Na dobre. Z torebki rozległo się ciche pikanie, wyrywając Monikę ze stanu zamyślenia. – Słucham?... – Cześć, mówi Marta. Właśnie stoję na dworcu. Co byś powiedziała, gdybym wpadła do ciebie? – Powiedziałabym, że nie ma sprawy. – Jednak w głosie Moniki nie było słychać najmniejszej nutki radości. – Oj, słyszę, ze masz problem. – Nie, raczej chandrę. – Coś na to poradzimy. Spotkajmy się u ciebie. – Dobrze – odpowiedziała, raczej z umiarkowanym entuzjazmem. – To do zobaczenia. – Na razie. – Rozłączyła się i schowała telefon do torebki.

***

Monika nastawiła wodę na herbatę i włączyła radio. „I’ll be home at Christmas” usłyszała pierwsze słowa piosenki. W jej oczach pojawiły się łzy. – Jasne, będziesz w domu na święta… – powiedziała do siebie i spojrzała na zdjęcie Mateusza, które nadal stało na biurku. Dzwonek do drzwi przypomniał jej o rzeczywistości. Otarła wierzchem dłoni spływające łzy i poszła otworzyć. – Oj, widzę, że masz porządną chandrę – przywitała ją Marta stając w przedpokoju. – To chyba przez pogodę. – A mnie się zdaje, że przez serce. Weszły do kuchni, gdzie właśnie zaczęła się gotować woda. – Napijesz się herbaty? – spytała Monika. – Tak, chętnie. – odpowiedziała Marta stawiając reklamówkę na stole. – Pamiętasz nasz mały sposób na chandrę? – Tak. Czerwone wino i spaghetti. – To co powiesz na czerwone wino i spaghetti? Monika spojrzała na Martę, która właśnie stawiała na stole butelkę półwytrawnego, czerwonego wina. – Czemu nie. – Odpowiedziała z lekkim uśmiechem. – Zdaje mi się, że ta chandra, to przez Mateusza. – Stwierdziła Marta kładąc na stole długie opakowanie makaronu. – Dlaczego tak myślisz? – Ty go kochasz. To widać. A on…, on nie wie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych