Witryna
historia pewnego spotkania-historia prawdziwa,chociaż końcówka wydaje się podobna do piosenki WWO,ale jest to nieświadomy zabieg
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
...Na pewno chcesz to usłyszeć? Przecież to nudna historia....
...No dobrze, skoro jesteś pewna...
...Więc z tego, co pamiętam, było wtedy zimno, nie tak mroźno jak często bywa w październiku, ale każdy podmuch wiatru wywoływał swoim chłodem drżenie każdej części ciała...
...Tak wiem, że to może zdaje się mało ważne, ale bez tego nie będziesz miała całego obrazu moich odczuć względem tamtego dnia...
...Słuchaj dalej...
....Wiatr byłby niczym gdyby nie to niebo. Ono przepełniało człowieka tym niepokojem, który się czuję zupełnie bez przyczyny. Ale jednak jest czymś wywołany. W takie dni wydaje ci się, że wszystko, co zrobisz rozpadnie się jak domek z kart...
...Nie, na szczęście nic takiego się nie stało, to było tylko głupie uczucie, które w pewnym momencie minęło, ale po kolei...
...Szedłem, więc ulicą Damrota mijając pozostawiając za sobą, wpierw dom, a później ten lokal, w którym tak lubiliśmy przesiadywać. Pamiętasz go z pewnością...
...Po drodze mijałem ludzi biegnących gdzieś przed siebie. Zupełnie jak mrówki wypełniające swoje zadania przydzielone im przez królową. Niektórzy z nich mieli swojego króla, czyli pieniądz, ale nie wiem czy to dobrze czy źle, po prostu nie oceniam...
...Wiesz, spojrzenie jednej dziewczyny przykuło moją uwagę. Była jakaś...Hm...Nie wiem, smutna? Nie to nie to. Raczej przepełniona myślami, które ją przytłaczały...
...Czemu tak na mnie patrzysz? No dobrze spróbuję to opisać w inny sposób...
...Gdy ją zobaczyłem pierwszy raz była oddalona ode mnie o jakieś pięć metrów. Wyszła zza rogu ubrana w zielony sweter, na którego widok na myśl przychodziły cudowne chwile spędzone na letnich łąkach. Jej kasztanowe włosy delikatnie opadały na oczy. Oczy pełne myśli i melancholii. Szła tak przygryzając wargi koloru dojrzałych malin. Wyglądałaby jak cud zesłany przez Boga by nadać sens, chociaż jednej chwili tego dnia. Wyglądałaby gdyby nie te oczy i zmęczenie w nich panujące. Gdy przechodziła obok mnie nasze spojrzenia na chwile się spotkały. Każdy by powiedział w takim momencie, że coś zaiskrzyło, ale nie, tak nie było. Było to jedno z tych bezwiednych spojrzeń, którymi nieświadomie obdarzamy przechodniów...
...Nie, po prostu się minęliśmy. Nie oglądaliśmy się za sobą. Szliśmy dalej przed siebie w pogoni za swoimi sprawami...
...Tak, ja dalej…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Weberinio
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…