Wkładka do CD
Hej... chciałby abyście ocenili fragment tekstu który będzie zamieszczony we wnętrzu książeczki dołączonej do mojej EPKI. Pozdrawiam.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Konrad Kulma 8 listopada 2007 Na drugim końcu rzeki.
Wstęp
Pamiętam go z mojego okna. W którym jak w żywym obrazie obserwowałem jego życie. Nic nieznaczące, niebędące niczym – niczym szczególnym, a jednak zapadło mi głęboko w świadomości. Teraz moje życie wygląda na nudne, na pozbawione wszystkiego. Tęsknię za czasami, w których jakaś nowa rzecz zaspokajała moje pragnienia. Dziś już sobie tego nie wyobrażam, bo ciągle potrzebuje nowych uczuć, a szukanie ich pochłania mnie tak bardzo, że nawet nie wiem czy mam dość czasu by teraz tak spokojnie sobie rozmyślać. Jak będę bezczynnie stał dłużej przed widokiem z mojego okna bez kartonowych pudeł i bez niego, nie zdążę pożywić się do syta, właściwie już dzisiejszego dnia. Podobno pochowali go z zawieszką „NN” u nogi, i u szczytu krzyża – na tabliczce zamiast imienia i nazwiska. Jego grób umieścili w najciemniejszym rogu cmentarza. Zapewne po to by mógł z niego spokojnie wychodzić nie strasząc zbyt wielu. A może, dlatego że po prostu się go wstydzili. Jego przenikliwego spojrzenia. Jego całej odrażającej powierzchowności i jeszcze bardziej odrażającej uduchowionej strony jego egzystencji. Marnej, czyli zbyt małej by inni mogli ją pojąć - mniejszej od kwanta.
Rozwinięcie
Znów nie mogę spać, chyba cierpię na bezsenność. Sufit, gwiazdy, biel, granat, szary, nie ma światła sufit jest szary a gwiazd przez okno nie widać. Chyba, że zamknę oczy. Cała historia zaczęła się, gdy przybył. Oznajmiając to wrzaskiem, krzykiem, a właściwie to samymi przekleństwami. Był narąbany we wszystko możliwe. Widziałem go przez okno jak chwiejnym krokiem z butelką w ręku szedł środkiem ulicy. A po bokach mijały go samochody. Rozpędzonych w nich ludziach poruszających się względem drogi koło setki. Z zerem względem siedzenia, na którym trzymali swe dupy. On miał dobre czterdzieści podczas najkrótszej drogi do ziemi. Walnął się w sam środek kartonów ustawionych przy drodze, właściwie przy pojemniku na śmieci, w którym mi się nie zmieściły. Jak już tak leżał złapał jeszcze jedne łyk z białej butelki z czerwonym płynem w którym miałem nadzieje że nie ma truskawkowej nalewki za trzy złote bo te są wyjątkowo paskudne. A potem jeszcze skinął głową i pomachał butelką – W moją stronę? – Przynajmniej tak mi się wydawało. Jak by dziękował za pudła? A może zapraszał na nalewkę wszystkich wyglądających z okien. Nikt nie zszedł, więc pewnie dla tego poszedł spokojnie spać. Przykrywając się wcześniej pogniecionymi gazetami. Rankiem jak się obudziłem. Zobaczyłem przez okno jedną dużą samotną mrówkę przenoszącą wszystkie kartony i papiery w róg ślepej uliczki pomiędzy dwoma sąsiednimi budynkami. Dokładnie naprzeciw mojego okna. Pomyślałem wtedy, że pewnie ma zamiar zostać na dłużej. Dziś wiem, że tak matematycznie nie miałem racji. Ale według moich pozostałych poglądów na świat myliłem się bardzo. Gdyż czas ten był najdłuższym ze wszystkich dotychczasowych świadomych „okresów”, w mym życiu.
Zakończenie.
Pamiętam jak pewnego ranka pierwszy raz od dłuższego czasu nie widziałem go grzebiącego w ogródku pod budynkiem. Siedział na ławce, znajdującej się na środku chodnika przed samymi drzwiami klatki schodowej. I podziwiał zielony trawnik ogródka porośnięty małymi kolorowymi stokrotkami, które jak na zawołanie zakwitły jednego dnia. Nabrałem do niego szacunku. Tyle z tych starszych kobiet, próbowało wyhodować sobie tam, cokolwiek nawet chwasty. Robotnicy mówili, że zbyt dużo wapna, cementu w ziemi po budowie… a on usłał je stokrotkami… a wieczorem zmarł… Jak już wszystko się uspokoiło odjechał korner i ci wszyscy sobie poszli, zajrzałem do pudeł? Będących ostatnio jego domem a wcześniej opakowaniem lodówki telewizora itp. I Znalazłem w nich kilka koralików puszek, trochę jakiś drobnych monet z różnych krajów… i drucianego ludzika z gitarą z drutu… Wieczorem przyjechała śmieciarka. I było jak dawniej?
Realizacja samotnego projektu – Bastion.
Redaktor: Witam chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej o waszym nowym projekcie. Durt: Pierwszym Redaktor: Tak pierwszym, ale nowym prawda? Konrad: …<śmiech> Trudno powiedzieć żeby był czymś nowym. Żeby poprzeć tą tezę muszę się przyznać, że tkwił w mojej głowie od dłuższego czasu. Pewnie pojawił się w niej zaraz po moich narodzinach i spokojnie sobie w niej dojrzewał. Zapewne czekałbym nabrał odpowiednich umiejętności. Odpowiedniej wrażliwości by go zrealizować. Ale oczywiście, jeżeli bierzemy pod uwagę to, kiedy zaistniał w ostatecznej formie - Tak jest nowy. Redaktor: Wersja robocza waszego teledysku to „Realizacja samotnego projektu – Bastion”. Dlaczego taka nazwa? Durt: Odpowiem jak wszystkim. Po prostu dużo było przeciw nam i chcieliśmy to jakoś zaznaczyć w naszej pracy. Redaktor: Zacznijmy od teledysku, nie sądzicie, że jak na dzisiejsze czasy jest dość prosty nudny? Durt: To może ja odpowiem na to pytanie. Czy teledysk nie jest prosty? Nie, nie jest efekt takiego częściowego niezrozumienia…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil nielubieczytac
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…