Wolność
Krótki melodramat o losach pewnego nieszczęśnika
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
-Mark,czas wstawać!Pora do szkoły-budziła radośnie swego syna wysoka blondynka,ubrana w zieloną suknię z falbankami. -Już wstaję-odpowiedział krótko Mark.Nienawidził szkoły.Koledzy naśmiewali się z jego innego sposobu patrzenia na rzeczywistość-pesymistecznego,bez jakiegokolwiek entuzjazmu..Wołali na niego umarlak. -Dziś kolejny piękny wtorek-ciągnęła mama. -Rzeczywiście piękny-pomyślał w duchu Mark.Jego matka nie zdawała sobie sprawy,że ów radosny wtorek przyniesie ze sobą kolejną dawkę cierpienia,kolejny łyk goryczy,do którego się przyzwyczaił,ale nadal docinki ze strony kolegów sprawiały mu przykrość. Pośpiesznie się ubrał i wszedł do kuchni ,aby zjeść śniadanie. -Smacznego-powiedział do mamy zabierającej się za jedzenie naleśników. -Dziękuję i nawzajem-odpowiedziała rezolutna kobieta.Mark nie mógł się nadziwić jej zapałowi do życia. Po zjedzeniu śniadania wyszedł do szkoły żegnając się z mamą. -Udanego dnia synku-zawołała blondynka -Dzięki-powiedział Mark. -Udanego-dokończył cicho Mark.-Jedyne udane co mnie w życiu spotka to śmierć-rozmyślał. Gdy doszedł do szkoły ,przed bramą czekał już komitet powitalny. -Witaj Mark.Gdzie twój tata-powiedział gruby brunet. -Wiesz dobrze,że nie mam ojca Calanghan. -Jak śmiesz mówić do mnie po nazwisku-zirytował się grubas. -Tak jak ty śmiesz mówić o moim ojcu-ripostował Mark. -Słuchaj Jansen-ciągnął przypominający świnię brunet.-JA mam prawo do robienia czego chce z tobą i mówienia czego tylko zechce na twój temat.Za tę zniewagę roztrzaskam Ci łeb!-groził Calanghan. -Właśnie!-wtrącił się nagle wysoki i myszowaty blondyn. -Po szkole nie żyjesz-dokończył lekko zirytowany grubas. -Powodzenia!-krzyknął Mark i pobiegł do klasy na lekcję matematyki,gdyż właśnie rozległ się dzwonek. Na lekcji jak zawsze nauczycielka,panna Middlehood gnębiła go różnego typu pytaniami i zadaniami ,których kompletnie nie rozumiał. -Ty patałachu!!!-wrzeszczała panna Middlehood,choć jej zachowanie było iście niepanieńskie-Nic a nic
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil radzionek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…