WRP:W obronie dyktatury, rozdział IV
Rozstrzygający moment, w którym powstanie Najjaśniejsza Rzeczpospolita, albo upadnie. Wszytko w rękach Naczelnika i narodu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział IV: Początek walk. W ciągu jednego dnia udało się sprowadzić całą wymaganą armię polską w okolice Elbląga, tak jak to wymyślił Naczelnik. Tymczasem Litwini reorganizowali swoje wojsko i skupiali w okolicach Taurogów. Natomiast Ukraińcy przygotowywali obronę na linii Dniepru, najsilniej skupiając się na swojej stolicy. Pierwszego dnia na żadnym froncie lądowym, ani morskim nie doszło do walk. Ani Rosjanie, ani tym bardziej Niemcy tak naprawdę nie przygotowali się na prowadzenie wojny. Zadziałali po wpływem impulsu uważając, że Polska to marny przeciwnik i szybko się podda, a oni na tym szybko i dużo zyskają. Wiedzieli co prawda o projektach wojennych ich sąsiadach, ale przewaga ich potencjału przemysłowego sugerowała nie przejmować się polskimi pomysłami. W powietrzu natomiast odnotowano pierwszy kontakt…
- Mamy zezwolenie od Naczelnika na rozpoznanie bojowe nad Kalingradem – zameldował łącznik dowódcy Gdyńskiej Bazy Lotniczej. - Teraz się przekonamy o jakości naszych szkoleń pilotów – oznajmił dowódca generał Bartosz Lubawski. – Michale znajdź 8 ochotników do tej pierwszej akcji. - Już się robi generale. Po dłuższej chwili Michał wrócił do dowództwa znajdującego się w bunkrze dokładnie na środku pod pasem startowym lotniska wojskowego w Gdyni. Pokaźne pomieszczenie, w którym przebywali pełniło rolę wieży kontroli lotów, dzięki wszechobecnym kamerom rozlokowanym na powierzchni. - Melduję, ośmiu śmiałków już się szykuje w swoich samolotach – powiedział posłany. - Wspaniale, kto się dostał na listę? – spytał generał. - Oczywiście ekipa Piorunochronu, to znaczy grupa podpułkownika Wolnika, poza tym kapitan Mateusz Sajdak, chorąży Barbara Górna i sierżant Waldemar Paszek. - Grupa Burza melduje gotowość do startu, proszę o pozwolenie na start – w głośnikach rozległ się głos ppłk Wolnika. - Chwile, chwile, jeszcze podpułkowniku nie zostaliście dowódcą tej grupy – odpowiedział groźnie generał. - W takim razie proszę o pozwolenie na start w imieniu własnym – powiedział z pełnym spokojem Wolnik. - Co was tak ciągnie w powietrze, podpułkowniku? - Ja wiem, że te Jastrzębie są amerykańskiej produkcji, ale mimo tego są one w stanie wzbić się w powietrze. - Zrozumiałeś mnie zbyt dosłownie. - Dobrze zrozumiał, z nim to tak zawsze. Niech się pan generał cieszy, że nie dowodzi w Łasku – poinformował, któryś z pilotów przez radio. - Tak naprawdę to dostaliśmy nową awionikę do przetestowania – powiedział Wolnik. - Teraz mamy wojnę i nie możemy sobie pozwolić na dodatkowe ryzyko przez użytkowanie niesprawdzonego sprzętu, nie mamy jednak dużo czasu, więc już lećcie tymi samolotami, oficjalnie mianuję podpułkownika Wolnika dowódcą grupy operacyjno-zwiadowczej Burza. - No właśnie, bo my tu gadu-gadu, a wojsko lądowe na nas czeka – jakiś inny pilot włączył się do radia. - Startujcie już – powiedział lekko zdenerwowany generał Lubawski, po czym dodał w myślach – są tu dopiero drugi dzień, a same z nimi kłopoty. - Przełączamy się na węzeł wewnętrzny – powiedział ostatnią komendę podpułkownik do bazy – Szerokie tu mają pasy startowe, chyba z 50 metrów, możemy startować nawet po czterech. - Piciu uspokój się, bo o mało już nie zraziłeś do siebie kolejnego generała – powiedział kolega Wolnika, major Marcin Lecznar. - Spokojnie Marcin, on po prostu nie widział nas w akcji – pierwsza trójka rozpoczęła procedurę startu – do Kalingradu mamy kawałek drogi może przedstawilibyśmy się, aby poznać naszych skrzydłowych. Ja osobiście nazywam się Piotr Wolnik mam stopień podpułkownika, ukończyłem podobnie jak moi koledzy Centralną Szkołę Lotniczą w Łasku, koło Łodzi, ja dodatkowo jeszcze odbyłem przeszkolenie pilotowania F-16 na Krzesinach. - Witam Waldemar Paszek z Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych z Dęblinie, ranga sierżant. - O absolwent ze starej szkoły – powiedział Marcin. - Pozdrawiam wszystkich, ja także z Dęblina chorąży Barbara Górna. - My także pozdrawiamy. Niech żyje mniejszość żeńska wśród pilotów. - Cześć Mateusz Sajduk, Centrum Szkolenia Sił z Koszalina – ostatnie dwa samoloty wzbiły się w powietrze. - Kierunek wschód, dla informacji na moim prawym skrzydle major Ludwik Winiarski, dalej chorąży Wojciech Grabiecki, a na lewym Marcin Lecznar, jeszcze gdzieś z tył powinien znajdować się kapral Andrzej Mederski, ale on jak zwykle się wlecze. - Wypraszam sobie ja się nie wlecze, ale optymalizuję zużycie paliwa, po co podatnik ma niepotrzebnie tyle płacić na naftę lotniczą, ropa nie jest teraz tania. – odparł Andrzej. - Pierwszy cel lotnisko wojskowe Czkałowsk, najprawdopodobniej stacjonują tam same bombowce, ale mogą się znajdować mobilne zestawy przeciwlotnicze, dlatego musimy lecieć na niskim pułapie. Teoretycznie jesteśmy niewykrywalni dla radarów, ale pewności nie ma, więc lepiej nie ryzykować, uważać także na marynarkę, najlepiej nie latać nad wodą. Właśnie mijamy Elbląg, jak ktoś ma kolegów w wojsku lądowym, to może pozdrowić. Za dziesięć minut będziemy u celu - informował na bieżąco dowódca grupy Burza. - Podobno panie podpułkowniku macie przezwisko Piorunochron, czy to prawda? – spytał Mateusz. - Niewątpliwe niektórzy tak mnie nazywają. - Czy można spytać skąd się wzięła ta ksywka? - Może trzymać przewód bez izolacji i nie porazi go prąd – powiedział Ludwik. - Nie, to nieprawda, to taka zmyłka on wytwarza pioruny i ciska w nieprzyjaciół – sprostował Andrzej. - Oni was okłamują, słuchajcie mnie. Podpułkownik umie kontrolować pogodę, gdy chce ma słońce, albo deszcz, albo śnieg sprowadzi, może siłą woli zatrzymać wiatr, albo wręcz przeciwnie wywołać wichurę – doprecyzował Wojciech. - Chodzą jeszcze słuchy, że jak potrafię zasilać przez dotyk urządzenia elektryczne – dodał Piotr. - Piciu powiedz im prawdę – zaproponował Marcin. - Prawda jest jednak banalna, po prostu kilka razy jak leciałem samolotem trafił we mnie piorun, za każdym razem nic mi się nie stało, Jastrzębiowi zresztą też. - Tak to normalne dostać wielokrotnie trafionym piorunem i doznać żadnego szwanku – powiedział Wojciech. - Uwaga teraz jesteśmy już na rosyjskim niebie – poinformował dowódca grupy. - Pierwszy raz jestem w Rosji – powiedział Mateusz. - Ja pierwszy raz przekraczam wschodnią granicę – dodał Andrzej. - Ja co prawda w Rosji byłam, ale nigdy w Kalingradzie – oznajmiła jedyna kobieta w kluczy. - Dość gadania, Kalingrad możemy zwiedzać w drodze powrotnej, teraz czas na walkę. Osiem Jastrzębi przekroczyło granicę administracyjną Kalingradu, lecieli bardzo nisko,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil witoj
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…