Wróć do katalogu

Wspomnienia

Cóż przez pewien czas miałam manie na ten temat. Anioły, nieśmiertelne istoty. To już na szczęście ostatni o takiej tematyce.

Shenara, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Część I „Wspomnienia”

Kiedyś byłam szczęśliwa. Najpierw na ziemi, a potem w niebie jako anioł. Kiedyś wierzyłam, że świat jest dobry, że niebo i ziemia są dobre. Kiedyś wierzyłam w ludzi, tych dobrych i tych złych. Kiedyś wierzyłam, że wszystko kończy się szczęśliwie, na ziemi i w niebie. Kiedyś wierzyłam, że będę aniołem już zawsze. Myliłam się. Kiedyś... wierzyłam w wiele rzeczy. Jednak świat jest zbyt brutalny aby zachować swoje naiwne złudzenia. Świat jest okrutny, a ludzie pragną cię tylko zniszczyć. Zgniotą twoje marzenia i nadzieję, nawet jeżeli ryzykujesz dla nich swoją duszę. Kiedyś byłam naiwna. Jednak to się zmieniło. Musiałam spojrzeć życiu prosto w oczy i powiedzieć dość. Dość już mojego cierpienia, dość bólu moich bliskich. Utraciłam wiarę i pytałam samą siebie gdzie jest Bóg? Gdzie on się podział, że patrzy na nasze cierpienie. Teraz i wtedy? Kiedyś, bardzo dawno temu byłam człowiekiem. Byłam młodą i nawiną dziewczyną, która uwierzyła w jedynego Boga i za swoją wiarę oddała życie. Byliśmy prześladowani. Tępieni. Niszczeni. Ale nie potrafili już tego powstrzymać. Nasze początki były trudne, wielu zginęło za swoją wiarę aby świat wyglądał tak jak teraz. Ale czy było warto? Czy opłacało się poświęcić całe swoje ziemskie życie? Za co? Za wiarę? Za możliwość czuwania nad ludźmi, którzy niszczą wszelkie pozostałości dobra na świecie i sami prowadzą się ku końcowi?

Gdy szłam na śmierć wielu mówiło nie bój się. Nie będzie bolało. Mylili się. Bolało bardzo, czułam ból w każdej cząstce swojego ciała. Wtedy żałowałam swojego wyboru. Miałam ochotę krzyczeć. Pragnęłam wyklinać Boga za to, że pozwolił im na to. Wtedy straciłam pierwszą cząstkę swojej naiwności. Jednak wciąż byłam zbyt głupia, aby przestać się łudzić. Kiedy po śmierci, zbłąkaną w ludzkim świecie odnalazł mnie Gabriel ponownie uwierzyłam, że świat jest dobry. Wtedy wciąż wierzyłam w szczęśliwe zakończenia. Wierzyłam, że czeka mnie nowe, lepsze życie. Ohh jakże byłam głupia i naiwna. Mianowali mnie aniołem i odesłali w świat. Młodą i nawiną. Mieli chyba niezły ubaw kiedy obserwowali moje marne wysiłki. Moje nieudolne próby. Wtedy szybko wyzbyłam się resztek naiwności i nadziei. Musiałam opiekować się ludzi, czuwać nad nimi i przyglądać się temu jak bardzo kochają życie. Przywiązywałam się do nich mimowolnie, a potem patrzyłam jak giną pod kołami rozpędzonego samochodu albo zadźgani nożem przez jakiegoś złodziejaszka. Nie tak wyobrażałam sobie życie anioła. Zawsze myślałam, że będzie ono radosne wśród roztańczonych promieni słońca i wśród śpiewu aniołów. Tymczasem żyłam w mroku, zmuszona do patrzenia na ludzkie nieszczęścia i ból. Tak było przez wieki i tysiąclecia. Ale każdy ma w końcu kiedyś dość. Moje serce było skażone. Nie mogłam dłużej pozostać aniołem stróżem. Nie mogłam przebywać w raju i cieszyć się wiecznym szczęściem. Nie mogłam przestać myśleć o swoich podopiecznych. O tych zagubionych ludziach, którzy w brutalnym świecie nie potrafili już rozróżnić, co jest dobre, a co złe. Ja miałam tylko czuwać. Patrzeć i nic więcej. Nie wolno mi było ingerować. Nie wolno było się ujawnić. Ale jak miałam pozostać obojętną? Jak? Przez długi czas byłam, aż w końcu stałam się obojętna na wszystko. Moje serce przestało już krwawić- zamieniło się w kamień. Żyłam prześladowana myślą o tych wszystkich niewinnych ludziach, którzy przez swoje zagubienie zostali skazani na piekło. Na wieczne męczarnie. Nigdy nie mieli już dostać drugiej szansy. Wciąż myślałam o tym, że jestem im coś winna. Że mogłam im pomóc, że mogłam coś zrobić. Że... Tak wiele bolesnych myśli, tak wiele uczuć których chciałabym się pozbyć. Moja czara goryczy przepełniła się, gdy śmierć odebrała mi człowieka do którego przywiązałam się najbardziej. Którego pokochałam. Którego chciałam chronić nawet za cenę swojej duszy...

Życie jest takie kruche. Wystarczy jeden nieuważnych ruch i tracisz je bezpowrotnie- niczym wieża, która tknięta podmuchem wiatru wali się. Nie wiesz kiedy, jak i gdzie. Możesz być tylko pewien, że śmierć upomni się i o ciebie. A przy okazji może zabrać także twoją duszę, jeżeli zrobiłeś coś złego- albo jej się tak wyda. On... zginął w wypadku. Samochód wpadł w poślizg. Jechał za szybko. Walnął w ścianę. Ale... on pociągnął kogoś za sobą. Nieumyślnie, ale odebrał ludzkie życie. Pod kołami jego samochodu znalazła się młoda kobieta. Była śliczna, a w sobie nosiła nowe życie. Zabił ich oboje- tak powiedzieli. Jeżeli posiadałam wtedy jeszcze coś takiego jak serce- to rozpadło się one na tysiąc małych kawałeczków.

Stoję teraz przed drzwiami, które…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych