Wszystie drogi prowadzą do...
Czyli mag, rycerz i łotr. Trochę historii, trochę faktów. Trochę fabuły i trochę reportażu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W pisarstwie już tak niestety jest, że tylko nieliczni osiągają wyżyny mimo ogromnej rzeszy pisarzy. Szczególnie jest to widoczne w fantastyce, gatunku dużych możliwości ale i prostych schematów. Gdzie wiele można, ale również gdzie wiele uchodzi. Dla szerokiego grona odbiorców fantastyka stała się istotą literatury rozrywkowej odsuwając w cień królujące do niedawna gatunki kryminału, przygody i sensacji. Duży, nie zaspokojony popyt generuje ciągle rosnącą podaż zarówno ze strony mistrzów gatunku z dalekosiężna wizją, zwykłych pismaków liczących na profity, niespełnionych fanów liczących na sławę czy nawet zwykłych amatorów piszących zazwyczaj do szuflady, którzy dzięki ułatwieniu metod publikacji zdecydowali się na druk. Dodając fakt, że artysty od rzemieślnika nie oddziela gruba kreska i zarówno mistrzom zdarzają się rażące wpadki jak i zwykłym pismakom pojedyncze perełki otrzymujemy ogrom dzieł na przeróżnym poziomie. Niekiedy dostajemy więc poczytną opowiastkę, która wyszła spod pióra totalnego amatora. Ów amator sypie często obiema rękami wszelakimi błędami i nikogo to nie dziwi, i nikogo nie martwi póki „dobrze się czyta”. Gorzej, że ostatnio podobnie podchodzi się do mistrzów. Zresztą uwaga ta nie dotyczy tylko fantastyki czy nawet literatury. Film został dotknięty tą przypadłością nieporównywalnie bardziej. Szybka akcja i dobre efekty specjalne to dość by przymknąć oko na kiepską, nielogiczną fabułę. Forma przerasta treść, jak w baroku.
Na całe szczęście literaci nie zniżają się tak bardzo jak filmowcy. Wpadają raczej w utarte schematy chcąc zapewnić sobie dostęp do głównej grupy konsumentów, którzy może i ponarzekają pod nosem na schematyczność i brak polotu, ale chętnie sięgną jednak do kanonicznej pozycji. Oczywiście eksperymenty mogłyby wynieść autora na wyżyny sławy i popularności, równie dobrze jednak mogłyby nie zostać przyjęte, ba, mogłyby w ogóle nie zostać wydane. Trudno więc oczekiwać od pisarzy form wyjątkowo oryginalnych. Zresztą to też trochę nie tak, że nie ma takich dzieł w ogóle. Są, nawet w dużej liczbie. Ukryte tylko małym nakładem i znikomą reklamą wśród morza nastawionych na dużą sprzedaż pozycji. Inna sprawa, że ocena powieści jest pochodną gustu czytelnika, o którym jak wiemy się nie dyskutuje.
W efekcie wszystkiego powyższego i pewnie wielkiej liczby innych czynników nieskończona ilość typów fantastycznej prozy zbiega się w kilka, wszystkim tak dobrze znanych. Całość oczywiście ewoluuje wraz ze światopoglądami i modą sprawiając, że to co dzisiaj jest poczytne kiedyś pewnie nie zachwyciłoby nikogo, z autorem włącznie. Fantasy narodziła się jako nurt nastawiony na raczej niskich lotów rozrywkę. Była naiwna, prosta w odbiorze i odwoływała się do prymitywnych instynktów. Krótko mówiąc powstał „Conan”. Przez pewien czas powieść fantasy wyglądała następująco:
Typ 1. Samotny bohater v1.0(rębajło) Pobojowisko zaścielały trupy, a krew zabarwiła pobliską rzekę czerwono. Jeden człowiek przechadzał się wśród martwych i dogorywających. Potężny, muskularny brutal o zadziwiająco inteligentnym spojrzeniu. Zatrzymał się na chwilę wpadając w ponurą zadumę. To pole będące kresem dla wielu pozostanie dla niego tylko mglistyw wspomnieniem zacierającym się z każdą wypita butelką i uwiedziona kobietą.
Ale przyszła wojna. Ludzie stali się mniej romantyczni. Nie bawiła ich już postać herosa rozlewającego krew na każdym kamieniu. Narodziła się nowa era fantasy, a od kilkudziesięcioletniego nurtu odłączył się nowy techniczno-futurystyczny kierunek fantastyki nazwany później science fiction. Sama zaś fantasy przeszła rewolucję i niezwykły wybuch form przeżywając swoje złote lata do póki jej córka, SF nie przyćmiła jej blasku. Najpierw angielski pisarz pochodzący z RPA wydał „Hobbita”.
Typ 2.Przygoda v1.0 (wesoła) Wyprostował się spoglądając na odległe, ośnieżone góry. A może nawet Ośnieżone Góry? Gdzieś za jego plecami Dimidam pakował plecaki. Odwrócił się do niego. -Dobre wieści Dimi. – zawołał. –pogoda dopisuje, szlak jest szeroki a w oddali widziałem krzak malin. –Na te słowa Hingis uśmiechnął się od ucha do ucha i oblizał wszystkie swoje trzy policzki oboma językami. -Bosko! Hingisi uwielbiają maliny, a Dimidam najbardziej ze wszystkich. -A fuj! – zakrzyknął jednak Klord, posępny jak zawsze Krasnolud. –Ohyda.- dodał jeszcze, gdyż jego zdaniem nie oddał dostatecznie obrzydliwości czerwonych owoców. Splunął jeszcze na skamieniałe ciała Trolli, które sprytny Bibilin sprytnie oszukał i zarzucił nieproporcjonalnie ciężki plecak na swoje barczyste acz niewielkie plecy.
Zaraz po nim pani Alicja popisała się „Światem Czarownic”
Typ 3. Samotny bohater v2.0(walka z mrokiem), v2.1(walka z mrokiem i własną słabością) i v2.2(2.0 lub 2.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kern
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…