Wszystko jest możliwe
O życiowej tragedii pewnego chłopca, który bardzo chciał grać w piłkę nożną...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Południe. Zatłoczona ulica w dużym mieście. A na niej tysiące ludzi spieszących się do pracy, wołających taksówki, oglądających wystawy sklepowe. Całe morze kierowców, którzy rzucają przekleństwa lub ze znużeniem stoją w korku. Rowerzyści i wrotkarze nie patrzą na nic, jadą po chodnikach potrącając przechodniów, przejeżdżają tuż przed maskami samochodów. Nikt go nie widzi. Nikt nie zwraca uwagi na powoli toczący się wózek inwalidzki. Metalowy, najzwyklejszy, z dużymi kołami i materiałowym oparciem. Siedzi na nim kilkunastoletni chłopak. Duże, niebieskie oczy skrywają się pod grzywą rudych loków, patrzą z obawą na innych. Ręce, niezgrabnie obracają koła wózka. I nogi. Martwe, sparaliżowane. Niektórzy odwracają głowę. Wolą nie patrzeć na ludzkie cierpienie. Nie chcą. Inni uśmiechają się z politowaniem. Ich uśmiech, nieszczery, zdaje się mówić "trzymaj się ode mnie z daleka, kaleko!". Kaleka, psychol, różnie go nazywają... Rzadziej, po prostu Piotrek. Piotrek... Ach, jak dawno nie słyszał już tego imienia! Kiedyś, przed wypadkiem, tak mówili do niego przyjaciele. Przyjaciele... A raczej zdrajcy; odwrócili się od niego, kiedy najbardziej ich potrzebował. Niechętnie wraca myślą do tamtej chwili. Wszystko pamięta doskonale, jakby zdarzyło się zaledwie wczoraj, choć minęły już dwa lata. Wtedy czas jakby się zatrzymał. Od zawsze chyba grał w szkolnej drużynie piłki nożnej, Na pozycji atakującego, zawsze najlepszy. Miał niezliczoną ilość goli na koncie. Drużyna go uwielbiała, był kapitanem. Było późne popołudnie. Tego dnia rozgrywali mecz o mistrzostwa dzielnicy. Oni, jego drużyna i przeciwnicy z mniejszego miasta. Od początku szło im wspaniale, wynik z góry był przesądzony. Już w połowie mieli ogromną przewagę. I znów nadarzyła się okazja, bramkarz przeciwników był zdezorientowany, strzelił bramkę. Jego drugą w tym meczu. Wśród burzy oklasków biegł na swoją stronę boiska. Uśmiechnięty, radosny, szczęśliwy. To stało się tak szybko. Ktoś krzyknął "Uważaj!". Nawet nie pomyślał, że to może być skierowane do niego. Jeszcze uśmiech nie spełzł mu z twarzy, gdy poczuł…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ellenain
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…