Wróć do katalogu

wydestylowana czułość slowa

sami zobaczycie

ahriman, opublikowano , 5 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

'Strasznie, nie?' (nie wiem, czy to powiedziałaś czy pomyślałaś; czasem rzeczywistość miesza mi się z wyobrażeniem ludzkich myśli). Gdybym tylko miał odwagę i wierzył, powiedziałbym Ci, jak pięknie i NIEstrasznie jest. Patrz, po niebie suną chmury. Białoszare obłoki migrują spokojnie, na wschód. Może nad rosyjskie wiecznie falujące stepy, a może ku postrzępionym ostro (ale gustownie) szczytom Uralu. Na pewno są ludzie, którzy wiedzą, jaki jest następny przestanek cumulusa. Czytali w podręcznikach, słyszeli w szkole, widzieli na zdjęciach. Rozgryźli zagadkę chmurzych wędrówek. Ja jednak wolę pozostawić t w strefie mistycyzmu. Popatrz na ludzi. Tych zwykłych (a może nie?), których mijamy na ulicy. Uśmiechnij się do nich, tak szczerze, nawet nie radośnie. Zasiejmy trochę przyjemności na Mokotowie. Słuchaj, wyszedłem, parę dni temu na ulicę. Z bloku za mną wyszła kobieta, od góry przyciskał ją jakiś straszny ciężar. Zmęczona, szare (może lekko niebieskie) oczy. Przed sobą pchła z wyraźnym niezadowoleniem duży, ciemnozielony wózek z maluchem błogo zatopionym w nieświadomym śnie. Zaraz za nią wybiegł synek, całkowite przeciwieństwo matki – ciemne kasztanowe włosy (uwielbiam ten jesienny kolor), roześmiana do granic możliwości, blada twarzyczka. Szedłem szybko, jak mam w zwyczaju. Chłopczyk podbiegł do mnie i zaczął kroczyć najszybciej jak potrafił, tylko po to by dotrzymać mi kroku. Wyrzucał przed siebie niezgrabnie nogi, potykając się co raz. Zwolniłem trochę, spojrzałem na chłopca i podarowałem mu uśmiech, taki delikatny. Z tyłu usłyszałem śmiejącą się pięknie i harmonijnie matkę, której ta chwila beztroski łaskawie ujęła męczącą dekadę. Maluch stanął i przez chwilę wyglądał na zaskoczonego tą odwzajemnioną, bezpodstawną radością. Nie minęła sekunda a śmiał się równie szeroko i głośno jak matka. ('Śmiech jednak pozostaje w rodzinie, wędruje przez pokolenia i nas w pewien sposób określa'). Siedzę czasem w oknie i oglądam osiedlowe życie. Niby nic nadzwyczajnego, ale w jakiś dziwny sposób mnie zachwyca. Wieczorem, gdy ulice zatopione są w ciężkim, żółtym świetle starych latarni, patrzę na ludzi. Patrz, to ten sam mężczyzna,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych