Wróć do katalogu

wyjazd... /episode 1/

opowiadanie o miłości

teddyboy, opublikowano , 5 min czytania, 2,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

WYJAZD...

Miarowy stukot kół pociagu działał na mnie usypiająco. Zrezygnowana patrzyłam przez okno patrząc beznamiętnie na przysypane lekkim śniegiem pola, zastanawiając się dlaczego to znowu ja musze jechac na kolejne nudne szkolenie. Koleżanki jak zwykle wykreciły się w rozmaity sposób – choroba dziecka, nieobecnośc męża.... ja nie mialam ciągle nikogo i jakos zawsze tak najłatwiej było szefowej wyznaczyć mnie...

Chcąc odpędzic złe mysli, nałożyłam słuchawki i poddałam się zniewalającemu głosowi Amy Mcdonald i jej „this is the life” – jak zwykle podziałało jak balsam na moją skołatana dusze i poczułam się ciut lepiej. Niestety, gdy wysiadłam na mojej stacji i poczułam przenikliwy wiatr zacisnęłam zęby z wściekłości myśląc o koleżankach z pracy spędzających ten dzień w ciepłym biurze, popijając herbatke i pewnie w duchu podsmiewające się ze mnie ze znowu się dałam wrobić. W niewesołym nastroju dotarłam do hotelu, gdzie znudzony recepcjonista podał mi klucz i wręczył wymięty program szkolenia, którego nawet nie przejrzałam. Przeskakując po kilka stopni wbiegłam na góre, gdzie czekał na mnie przytulny i ciepły pokój. Rrzuciłam rzeczy w kąt a sama padłam na łózko, wyciągnęłam papierosa na którego miałam chęć już od dawna, lecz specjalnie chciałam wycelebrowac ten moment, zaciągnęłam się z rozkoszą – parszywy nałóg, ale podobnie jak Brigitte Jones z premedytacja nie chciałam się z nim rozstać.Po długiej i wyczerpującej podrózy poczułam się od razu lepiej. Ogarnęłam rzeczy, szybka kapiel i wróciła mi chęc do życia. Hmm, może zejde na dół – pomyślałam, kieliszek koniaku nie zaszkodzi, przeczesałam włosy rzut okiem na lustro – „no nie jest zle”. Chwyciłam laptopa – zawsze to inaczej wyglada , mogę udawac ze pracuje i poudawac prawdziwa bizneswoman – zaśmiałam się sama do siebie. Hotelowy barek, mimo dośc późnej pory przywital mnie gwarem rozbawionych gości, siadłam przy jedynym wolnym stoliku, rozglądając się dyskretnie zastanawiałam się kogo z nich spotkam na jutrzejszym szkoleniu. Popijając drinka, przeglądałam swoja pocztę, w której oczywiście nie było nic porywającego. Z lektury wyrwal mnie głęboki głos pytający „Beg you pardon, may I share a table with you?” podniosłam wzrok i ujrzałam wysokiego bruneta uśmiechającego się zawadiacko. Yes of course- rzuciłam swobodnie, a tajemniczy nieznajomy skorzystał skwapliwie. Przyjrzałam mu się dyskretnie, był ubrany nonszalancko ale z wyraźnym smakiem- zielony sweter, brązowa marynarka i

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych