Wróć do katalogu

Wymyśliłam Cię...

Wszystkie marzenia i myśli mogą się zrealizować, nawet te najbardziej zwariowane. Postanowiłam urzeczywistnić postać fikcyjnego bohatera powieści Zmierzch

in500, opublikowano , 9 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dla Kasi...

Część tę dedykuję mojej ukochanej córce Kasi, aby pamiętała, że wszystkie marzenia i myśli mogą się zrealizować, nawet te najbardziej zwariowane. Dlatego tak ważne jest, aby wiedzieć o czym się myśli... o czym marzy... bo wszystko może się spełnić...

Wymyśliłam Cię...

Wymyśliłam Cię nocą przy blasku świec, nauczyłam się ciebie po prostu chcieć. - Tak śpiewała Irena Jarocka w swojej piosence z 1972 roku.

Ja nie musiałam Cię wymyślać... Byłeś cały czas ze mną... Wystarczyło sięgnąć ręką po książkę... Stworzyła Cię Stephanie Meyer w swoich powieściach sagi "Zmierzch".

Wszyscy fani tej powieści są zakochani w postaci głównych bohaterów Edwarda Cullena... lub Belli Swan...

Poszłam nieco dalej - postanowiłam urzeczywistnić postać Edwarda w życiu realnym...

A tak to się zaczęło: Około trzy lata temu moja córka Kasia dała mi jakąś książkę do poczytania. Mówiła, że to takie lekkie, mówiła: spróbuj, a nuż widelec Ci się spodoba.

- Ok, ale wiesz, że jest mi trudno czytać - odpowiedziałam córce. Właściwie to nawet jakikolwiek artykuł, nawet super krótki dla mnie był nie do przeskoczenia. Po prostu - nie rozumiałam co tam było napisane. I nawet kiedy czytałam wielokrotnie to samo to i tak nie kodowało mi się w mojej głowie. Czytałam, bo czytać umiem, ale co tam było zawarte - nie miałam pojęcia. Taki sam efekt był, kiedy próbowałam oglądać jakiś film w telewizji. Widziałam, słyszałam, rozumiałam co mówią, ale nie zapamiętywałam kompletnie nic. Nie potrafiłam powiedzieć o czym jest film, kto w nim grał, o czym były dialogi, gdzie rozgrywała się akcja filmu. Kompletnie nic nie zapamiętywałam. Dziś nie wiem w jakim świecie wtedy żyłam... i jak żyłam...

Zaopatrzona przez córkę w książkę pod tytułem „Zmierzch” Stephanie Mayer pojechałam do domu. Otworzyłam... przeczytałam pewnie jakiś fragment, może i całą stronę. Zaraz, zaraz... a co ja przeczytałam, co tam było napisane? Nie potrafiłam nic powiedzieć o tych kilku zdaniach. Przeczytałam ten sam fragment jeszcze raz... i jeszcze raz... i jeszcze raz... i jeszcze raz... Nie wiedziałam o co w tym fragmencie chodzi...

Postanowiłam wtedy, że będę czytać mimo, że nic mi nie wchodziło do głowy. Przecież tak dawno nic nie czytałam - chyba kilkanaście lat. I niewiele też oglądałam.

Powieść mnie na tyle zaintrygowała, że rozpoznałam moje odczucia, i tylko odczucia, bo w dalszym ciągu nie wiedziałam o czym to jest. Wtedy potraktowałam treść tej książki jako bajkę o wampirach i wilkołakach. Przecież to tylko bajka... Ale wtedy właśnie zaczęły się budzić moje uczucia. Nie bardzo kojarzyłam treści... lecz CZUŁAM, że to mnie jakoś budzi z letargu niemożności. To były tylko odczucia. Żadnych racjonalnych przesłanek.

Dobry objaw - postanowiłam czytać dalej. Poprosiłam o następny tom i następny i jeszcze jeden. (Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie oraz Przed świtem). O dziwo - przeczytałam je jednym tchem. Spodobały mi się moje pozytywne odczucia, choć w dalszym ciągu nie potrafiłam opowiedzieć akcji książki. - Mamo, czy ty te książki zjadasz? - pytała córka śmiejąc się, że jednak coś czytam. - Co z tego, że przeczytałam kiedy nic nie wiem o czym to jest. Zacznę je czytać jeszcze raz. Tego pragnęłam... przeczytać to jeszcze raz... - to wołały moje odczucia.

Ponownie czytałam tę samą powieść, a miałam wrażenie jakbym czytała to po raz pierwszy. Lecz zdarzały się fragmenty, które już znałam z poprzedniej sesji... o dziwo - jakaś jednak mała część się zakodowała... Lekarz mówił: czytać... jeśli to sprawia przyjemność, bez względu na efekt braku zapamiętywania... czytać... Ale jednak to nieco dziwne - to tylko TE książki (Saga Zmierzch) ciągnęły mnie do czytania. Co w nich było takiego? Wiedziałam, że budziły się moje odczucia - a to bardzo dobry objaw.

I tak to czytałam raz za razem te same książki... i o dziwo, zaczęło się coś niecoś kodować. Już potrafiłam opowiedzieć ich treść. Już mi się bardzo podobały, już się z przyjemnością w nie zagłębiałam. Każdą wolną chwilę poświęcałam tym książkom. Co w nich było takiego co mnie tak wciągało? Jeszcze wtedy nie wiedziałam. Ja to tylko czułam. Musiały mi odpowiadać treści zawarte w książce... jak…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych