Wypadek
Nie jest to opowiadnie do końca. Jakiś czas temu napisałam ten tekst i do tej pory nie zabrałam się do dalszej pracy. Zamieszczam je po to, byście ocenili język, styl, poprawną składnię zdań itd.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
PROLOG
Wsiadł do samochodu klnąc pod nosem. Wsadził kluczyk do stacyjki i przekręcił, tym samym uruchamiając samochód. Kierowca czekał na swojego partnera. Na schodach prowadzących do podziemnego parkingu pojawił się mężczyzna. Po czterdziestce, z zarysowującym się pod ubraniem sporym brzuchem. U dołu stanął i zaczął szukać wzrokiem po parkingu jednego z tych wielu radiowozów, które tam stały. Młody wysiadł z samochodu, gdy go zauważył. - Ej! Tutaj. – Krzyknął, machając prawą ręką. Ponownie wsiadł do radiowozu, zamykając już drzwi. Po chwili dołączył do niego drugi. Po odciągnięciu hamulca ręcznego ruszyli. Wyjechali z parkingu i udali się na patrol nocny.
***
Podwinął lewy rękaw czarnej, prostej bluzy z kapturem, bez żadnych obrazków i napisów, by sprawdzić, która godzina. Dochodziła już druga, druga w nocy. Tak czy siak, trochę za późna godzina na samotne wędrówki ulicą. Taki smarkacz jak on powinien być już dawno w ciepłym domciu, w swoim łóżku, śpiąc już od tych dobrych dwóch godzin. Był smarkaczem, w swoim mniemaniu jak i innych. Wmówili mu to i tak już zostało. Pomimo nędznego żywota nie było mu źle. Miał swoje miejsce na ziemi, codzienny kęs jadła a nawet trochę oszczędności. Już dawno przestał się nad sobą użalać, robić z siebie wielką ofiarę. Na widok osób gadających mu o możliwej pomocy nie dobrze mu się robiło. Niech pomogą innym, podobnym do jego, którym to już rozumu i pomysłu zabrakło na to jak przetrwać w świecie takiej nędzy. Był zbyt cwany na to aby innych prosić o pomoc i jałmużnę. Może i nie był dobrze ułożonym obywatelem, ale sprytu mu nie brakowało. „Chłopak jeszcze się ustatkuje”, powiadali. Miał dopiero czternaście lat, a od życia tak już w kość dostał. Tymczasem gdy jego rówieśnicy wagarowali, kradli dla pieniędzy na piwo i papierosy stawał na głowie by w miarę normalnie żyć. Potrzebował leków, jedzenia, ubrań i artykułów szkolnych, a za darmochę tego nie dają, pieniądze też na drzewach nie rosną.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Bramka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…