Wróć do katalogu

Wystawieni do wiatru

pisane przez życie

Alicja L, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zaczęłabym opisanie swojej historii tak jak w bajce, - Dawno, dawno temu, za górami za lasami, ale nie mogę. To nie było tak dawno, ani też tak daleko, tylko tu, w tym mieście nad Gwdą i dokładnie dwa lata temu. Od jakiegoś czasu spotykałam się z chłopakiem, który bardzo mi się podobał, ale jakoś nie za bardzo za nim tęskniłam, gdy się nie pojawiał przez kilka dni. Jak już był to był, a jak nie było, to miałam dużo zajęć, które absorbowały mnie bez reszty. Tego dnia jednak zadzwonił i umówiliśmy się do kina na wieczorny seans. Film miał być z tego typu, co to bardziej podoba się mężczyznom, czyli zabili go a on uciekł, albo inaczej dużo sensacji i męskiej siły. Nie miało to dla mnie specjalnego znaczenia, czasami ja też lubię popatrzeć na odrobinę przemocy. O umówionej godzinie przyszłam pod kino, ale mojego absztyfikanta tam nie było. No nic - pomyślałam sobie - trochę na niego zaczekam, może się nieco spóźni, było jeszcze kilka minut do rozpoczęcia seansu. Zaczęłam powoli spacerować pod wejściem do kina i dopiero po chwili zauważyłam, że nie tylko ja nerwowo spoglądam na zegarek. Chłopak, który czekał na jakąś swoją spóźnialską, wydał mi się całkiem do rzeczy i zrobiło mi się go szkoda.Miał minę smutnego psiaka. Pomyślałam sobie, że pewnie i moja mina nie należy do najszczęśliwszych, ale ja nie byłam smutna, ja byłam zła, przecież mamy telefony komórkowe, wystarczyłoby zadzwonić i nie musiałabym kwitnąć na schodach pod drzwiami do kina. Ostatni raz spojrzałam na zegarek i już chciałam wracać do domu, kiedy usłyszałam nieśmiały głos za plecami. Obejrzałam się za siebie trochę przestraszona, bo nie zauważyłam, że ktoś do mnie podchodzi, ale mój strach zastąpiło zdziwienie, obok mnie stał chłopak, który jak ja na kogoś czekał. Przeprosił mnie grzecznie i spytał, czy nie poszłabym z nim do kina. – Mam dwa bilety – powiedział - i tak samo jak pani zostałem wystawiony do wiatru, może szkoda aby bilety się zmarnowały i może szkoda zmarnować wieczór rozpamiętując, dlaczego oni nie przyszli. Spojrzałam z bliska w twarz mężczyzny, budziła zaufanie, więc nie namyślałam się wiele. Poszliśmy do tego kina we dwoje, muszę przyznać, że podjęcie tej decyzji było naprawdę trafne. Ten wieczór był naprawdę bardzo miły i miał dla mnie jeszcze małe niespodzianki. Zamiast filmu sensacyjnego, obejrzałam świetną komedię, chłopak z którym wybierałam się do kina musiał pomylić daty seansów, ale nieważne, ubawiłam się świetnie, a i mina tak niespodziewanie poznanego chłopaka, trochę się poprawiła. Obserwując kątem oka swojego towarzysza, zdążyłam zauważyć, że jest całkiem przystojny i ma bardzo ładny uśmiech. Kiedy wyszliśmy z kina, nie musiał dwa razy powtarzać zaproszenia do kawiarni, chciałam się przekonać, czy jego towarzystwo mnie nie znudzi. No i nie znudziło, nie mogliśmy się nagadać. Najpierw śmialiśmy się z filmu, a potem znalazło się dużo ciekawych tematów do rozmowy, nawet nie zauważyliśmy jak minęła północ, czas było wracać do domu. Kiedy podałam Jurkowi /bo tak miał na imię/ rękę na dobranoc usłyszałam, że nic lepszego nie mogło mu się przydarzyć jak to, że jego sympatia nie przyszła, dzięki temu spotkał mnie i bardzo się z tego cieszy. Umówiliśmy się na „pierwsze” spotkanie na dzisiejszy wieczór /przecież już było po północy/. Chciałam, aby ten czas zaczął płynąć szybciej. Od rana chodziłam z głową w chmurach, wszystko leciało mi z rąk, a czas wlókł się niemiłosiernie. Tylko na moment wróciłam na ziemię, kiedy zadzwonił do mnie mój chłopak, który w jednej chwili stał się byłym chłopakiem.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych