Z pamiętnika Sheiny... (42)
"Zavierzihnierzy" - "- Nasze zadanie jest bardzo proste. Wybić każdego z nich! - wskazał na Shae. – Co do sztuki!"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Z pamiętnika Sheiny... (42)
Zavierzihnierzy... (siódmy miesiąc, drugi tydzień, drugi dzień)
„W krzywym zwierciadle myśli wszystko jest zniekształcone. Las wygląda inaczej, liście szumią pod wpływem wiatru zupełnie inne melodie. Słońce przybrało ciemniejszy kolor. Coś wisi w powietrzu? A może to moja wyobraźnie płata mi znów figle? Wspomnienia jak bumerang – powracają, gdy obecne wydarzenia zahaczą o tą jedną jedyną strunę, która wyraźnie odstaje od innych. Ta mała, osamotniona nitka, już tak bardzo nadszarpnięta przez czas i porywy losu. Chuda, cienka. W każdym momencie może się zerwać, jeśli wspomnienia przeszłości zbyt często będą ją szarpać. Co wtedy się stanie? Czy przeszłość zniknie? Nie... pozostanie. Lecz straci na ważności. Wtedy wszystko przestanie się liczyć. Naprawdę, a nie na niby, jak niejednokrotnie próbowałam sobie wmawiać. Należałoby pochować wszystkie struny swoich myśli głęboko, w bezpiecznym miejscu, by się nigdy nie zerwały. Skąd takie myśli? Nie wiem...
Lekki zefirek przywiał delikatne szepty budzącego się lasu. Jego drugie życie utuliło się do snu. Mimo wszystko była to spokojna noc. Jestem tak zmęczona, że ledwo na oczy widzę. Nie mogę jednak zasnąć. Cały czas jestem zdana tylko na siebie. I nadal jakiś Ożywieniec może krążyć w okolicy. Już nie wiem, co robić. Dlaczego nadal nikt nas nie znalazł? Ciche westchnięcie, drobny szelest i para czarnych jak noc oczu, błyszczących w świetle dnia, wpatrujących się we mnie bez słowa. Z trudem się powstrzymałam, żeby nie krzyknąć z zaskoczenia. Ocknął się! Co za ulga. Nareszcie, w końcu! Ale wzrok miał lekko mętny, półprzytomny. Patrzył tak na mnie bez słowa przez dłużące się sekundy. Choć wydawało mi się, że to były minuty. Nie wiedzieć, czemu głupio jakoś mi się zrobiło. - Co? – wypaliłam. Ciekawe przywitanie kogoś, kto był nieprzytomny przez kilkanaście godzin. I tak też sobie wtedy pomyślałam, i nagle zaświtało mi również to, że na pewno jest spragniony i głodny. Shae powoli odwrócił ode mnie wzrok i zaczął się rozglądać. Poczułam się tak, jakby jakiś ciężar ze mnie się zsunął. Zaraz chciał się podnieść. Był jednak stanowczo za słaby. I to go w widoczny sposób zirytowało. - Jak długo tu jesteśmy? - Od wczoraj. Wyciągnęłam bukłak z resztką wody, sprawdziłam jej zawartość. I podsunęłam elfowi pod nos. Popatrzył na mnie z wyrzutem. - Woda. Napij się. - Nie jestem spragniony. - Tak? Nie wygłupiaj się – mruknęłam. - Mówię, że nie chcę – warknął. Pewnie, tylko dlaczego tak łapczywie się wpatruje w zawartość? - Nie zachowuj się jak dziecko i pij, bo jesteś odwodniony! Właściwie to kogo on teraz udawał? Gestem obrażonego dziecka wziął ode mnie manierkę i wypił zawartość jednym haustem. Z trudem się powstrzymałam od jakiegoś kąśliwego komentarza. Ale w sumie czemu nie? Jest w końcu osłabiony. Co może mi zrobić? - Daj mi nóż. - Po co? - Nie pytaj, tylko podaj mi nóż. Przez chwilę starałam się wymyślić, po co mu on, ale na nic dobrego nie wpadłam. Znów wyczekująco się we mnie wpatrywał. Wyciągnęłam i mu podałam. A on niespodziewanie chwycił moją rękę. Wziął nóż i jednym szybki ruchem przejechał ostrzem po przedramieniu. W tym momencie widziałam tylko czubek ostrza wbijające się w moją skórę. I nagły, piekący ból. Czerwona nitka zaczęła rozlewać się wzdłuż swojego biegu i powolutku, kroplami skapywać na ziemię. Nóż upadł. Wyrwałam się z łatwością i odskoczyłam gwałtownie na kilka kroków od Niego. - Co ty wyprawiasz?! – krzyknęłam. A On tylko wpatrywał się we mnie bez wyrazu. Rana zaczęła poważnie krwawić. W głowie kłębiły się chaotyczne myśli. Za co, no za co?! Zdjęłam przepaskę z czoła i zrobiłam prowizoryczny opatrunek. Ciężko było wiązać ramie lewą ręką. - To boli – jęknęłam. - Wiem – powiedział tylko. I wszystko stało się jasne... Stałam tak przez chwile, nie wiedząc co powiedzieć. On to też poczuł. Jak również Riviln. I będzie wiedział, gdzie nas szukać. Sama bym na to nie wpadła. A już na pewno nie odważyłabym się tego zrobić. - Mogłeś przynajmniej mnie ostrzec – warknęłam, nadal stojąc na swoim miejscu. - A po co? – uśmiechnął się złośliwie. A we mnie się zagotowało. - Ależ ty delikatny jesteś! Idę po wodę. Wzięłam bukłak do ręki i szybkim krokiem pomaszerowałam w stronę źródełka. Czułam, że musiałam po prostu oddalić się od Niego, że chwila moment i bym wybuchła. No coś takiego! W głowie się nie mieści! - Przyjrzyj się swojemu czołu – usłyszałam za plecami. W głosie jakby dostrzegalna nutka zadowolenia. No tak... odkryłam czoło i to, cokolwiek na nim było. Odbicie w wodzie pokazało mi prawdę. Znamię już się całkowicie wykształciło, całkowicie dojrzało. Czarne, delikatne linie, namalowane jakby ręką artysty stapiały i łączyły się ze sobą, tworzą wzór. Jeden, jedyny w swoim rodzaju. Niepodobny do żadnego innego, niemożliwy do pomylenia. Pośrodku tych zawiłości linii mała jakby kropelka. Niby niebieski klejnocik wyłaniał się na tle skóry. Westchnęłam głęboko. Tak... ładnie to wyglądało, ale ja nie chcę mieć tego cholerstwa na czole! Spojrzałam na prawą dłoń w rękawiczce. Tam też kryło się znamię, które świadczyło dokładnie o tym samym. Nie chcę go oglądać... Nachyliłam się, żeby nabrać wody i aż krzyknęłam z zaskoczona. Równocześnie gdzieś za mną usłyszałam kilka szmerów. Moje odbicie nie było jedynym, jakie ujrzałam. Odwróciłam się gwałtownie. W moją głowę z elfiego łuku wymierzona była elfia strzała. Coś tu było nie tak.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Synis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…