Wróć do katalogu

Z pieśni i bajęd osiedlowego łazęgi bajęda pierwsz

Na początku był krzyk. Wobec pustki, każdy szept jest za głośny. Wobec szeptu każde słowo jest światełkiem zrozumienia. Jeżeli jest ktoś, kto skorzysta z blasku. Krzyk wobec słowa jest nieskończonością. Co innego zostaje wobec niej? Św. Bajdurzyn, P

bartek, opublikowano , 5 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Każdy dzień, w którym Dziadek odprowadzał Błażeja do przedszkola zaczynał się Krzykiem. Od nadspodziewanie mocnych dźwięków wyrzucanych z małego gardziołka włos jeżył się na głowach szacownych pań woźnych i przedszkolanek. Choć powinny od dawna podlegać znieczulicy i nie reagować na wrzaski, zawsze, mimowolnie, ich pulchne ciała pełne bladego tłuszczu przebiegał dreszcz. Krótkie iskierki niepokoju, kiedy z głównego holu rozlewało się rozpaczliwe wołanie: „Ja nie chcę!”. Jakby dziadek prowadził Błażeja do tortorni mistrza Mikołaja, albo własnoręcznie, tępym nożem pozbawiał go skóry. Miałby święty Bartłomiej czeladnika. Jeśli nie święci skórę garbują, to Błażej może podoła. Ale. Ale Dziadek tylko sprawnymi ruchami silnych dłoni stolarza pozbawiał wnuka kurteczki, przyodziewał w fartuszek i gestem nie dającym nadziei na możliwość sprzeciwu kierował wrzask ku pierwszemu piętru. Po pełnych patosu pożegnaniach mały skazaniec zapewniony, że katorga skończy się po podwieczorku w smętnej ciszy oddawał się w opiekę uspokojonych pań wychowawczyń. Potem było już tylko gorzej. Co prawda Błażej nie wiedział, czym jest nieskończoność, bo kto wie, ale byłby zapewne skłonny utrzymywać, że czas do podwieczorku ma w przybliżeniu taką właśnie wartość. Ale jako się rzekło ogarniała go „smętna” cisza, więc już nie krzyczał. Na podwórku też nie krzyczał. Aczkolwiek, gwoli ścisłości należy zaznaczyć, że nie krzyczał zawsze. Trzeba się cenić. Szczególnie wyróżniał się Błażej wstrzemięźliwością w pewnej bardzo specyficznej sytuacji: nie krzyczał pod oknem. MAMA, MAMA! Popołudnia rozdzierane krzykami dzieci. MAMA, MAAAMAAA! Nigdy do ojca. Może nigdy go nie było? Zawsze do matki. Wołanie trzepotało echem wśród szarych ścian i wracało zwielokrotnione. Rozpaczliwe. MAAMAA,MAAMAA! Wrzeszczeli chłopcy i dziewczynki jakby byli porywani i wywożeni gdzieś daleko, gdzie tylko święty Bartłomiej wiedziałby co się z nimi dzieje. Czasem ktoś wołał babcię. Ale rzadko, chyba dlatego, że trudniej skandować. Bo jak? Bab-cia, Bab-cia, Ba-bcia? W każdym razie, rozpaczliwym krzykom ogłuszonych szarością męczenników odpowiadało współczujące CO?! Po czym następowała…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych