Wróć do katalogu

Za bramą

Jak odejść by miłość zostawić za bramą.

marla_singer, opublikowano , 4 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Za bramą.

Coś we mnie pękło. Po szklanej tafli biegnie wyraźna rysa pęknięcia. Kiedy tylko ktoś mnie dotknie zobaczy, że rozsypię na niespójne kawałki. Rozsypię się, rozproszę, zniknę. I nigdy mnie nie będzie i nigdy mnie nie było. Zamiast oczu wszyscy mamy lustra. To sprawia, że wydajemy się żywi. Nie widać krwawiących gałek , mózgów, które poćwiartowane przez bezsensowny system wartości chciałyby wypłynąć na zewnątrz. I nie patrzymy głębiej niż w te lustra- chcemy zobaczyć tylko siebie. Siebie w kimś innym. Gdy patrzysz w głębię, ona patrzy na ciebie. Patrzymy w swoje lusterka. W swoje udawane, odbite głębie. Kwiaty, które stały na parapecie a potem zwiędły, wyschły. Degeneracja może się bowiem tylko pogłębiać. Jak dobrze wiedzieć, że mnie nie kochasz. Nie mówisz, a ja wiem. Bo moja degeneracja jest zaraźliwa. Noc zapada. Rys już nie widać.

***

Stałeś za bramą i czekałeś na właściwy moment żeby przekreślić. Żeby przekreślić mnie, nas i wszystko, co wydawało się być wieczne. Może chciałeś zapalić, nerwowo przeszukiwałeś kieszenie. Nie znalazłeś nic poza agrafką, spinaczem, ołówkiem z IKEI i kasztanem, którego dałam ci jesienią na naszym pierwszym spacerze w parku. Jakim cudem znalazł się w twojej kieszeni? Śmieszne, on trwał dłużej od nas. Może ciągle trwa w śmietniku, gdzie go wyrzuciłam. Wyrzuciłam, bo mi go oddałeś. A kasztan bez ciebie nie miał znaczenia. Patrząc z drugiej strony- czy ty miałeś znaczenie bez kasztana? Nigdy się nie dowiem, bo nie ma już was obu. Ale na razie nie oddałeś mi kasztana, tylko obracasz go w dłoni i czekasz aż się odezwę. Co mam powiedzieć? Żebyś został? Poza tym jeszcze nie powiedziałeś o co ci chodzi, liczysz, że wypowiem to sama, tak jakby to była moja wina. Patrzę na ciebie i myślę o chwili, kiedy mówiłeś, że to właśnie ja, że to mnie prosisz, że to mnie kochasz. I wydaje mi się, że tamta chwila ciągle trwa, że się nie skończyła, bo ona się nigdy nie skończy. Zawsze już będzie wczesna jesień, park, zawsze będziesz…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych