Wróć do katalogu

Zagubieni w czasie I Tajemnice

Dwójka bohaterów zostaje obdarzona niezwykłą mocą.

RumcajS159, opublikowano , 14 min czytania, 2,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

I Tajemnice

Stała sama na dachu budynku. Dookoła panowała cisza i wszechobecna pustka. Trzymała w ręku kawałek papieru. Cel. Po raz kolejny był tak blisko i tak daleko jednocześnie. Ponownie dostała tylko marną wskazówkę prowadzącą zapewne do kolejnej wskazówki. Czy jej podróże kiedyś się skończą? - Agnieszka! Agnieszka! O tu jesteś wszędzie Cie szukam i co udało Ci się? - Skąd Ty się tu wziąłeś? Mówiłam abyś nie skakał za mną. - No wiem, ale nie mogłem się powstrzymać. Masz coś? Czy znowu kolejna poszlaka? - Poszlaka. Zaczynam wątpić Hubert czy to ma jakikolwiek sens. Skaczemy od przyszłości do przeszłości blisko 3 lata i cały czas tylko wskazówki. Kolejne kartki prowadzące do kolejnych kartek. Tylko raz trafiliśmy na tego kto je zostawiał. I oczywiście nie udało nam się za nim skoczyć. Był lepszy i to dużo lepszy od nas. Potrafi zamykać za sobą tunele, a my dalej błądzimy. Prowadzi nas tak jak mu się podoba. - To prawda, ale szukanie tych kartek to jedyny sposób aby odnaleźć tych których straciliśmy. Oni muszą gdzieś tam być. Poświęciliśmy na to tyle czasu. Nie mam zamiaru się teraz poddać. Pokaż mi tą kartkę... - Masz. Kolejny dziwny język potrafisz to odczytać? - Uuu. Tym razem się postarał. Wygląda mi to na stary japoński język. - No to potrafisz to odczytać czy nie? - Ja? Wątpię. Ale znam kogoś kto nam może pomóc. Kierunek Chiny.

4 Lata wcześniej... - Aga! Agnieszka! No chodź już ile można na Ciebie czekać? - Już idę. Gdzie Ci się tak spieszy? Lepiej powiedziałbyś gdzie jedziemy. - Ostatnio znalazłem coś fajnego. Nie powiem Ci co, bo w sumie sam nie wiem co to jest. Wygląda mega. - Dobra wezmę jeszcze tylko coś do picia i jedziemy.

Jechali. Sebastian prowadził. Udało mu się zrobić w tym roku prawo jazdy i za zarobione pieniądze kupił sobie auto. Nic specjalnego, ale zawsze jest gdy go potrzebuje. Wyglądała przez okno. Była naprawdę ładna pogoda. Od rana świeciło słońce i nic nie zapowiadało, że miałoby być inaczej. Wyjechali z miasta. Drzewa i pola wyglądały tak ładnie w blasku słońca. W oddali było widać jezioro. To właśnie tam jechali. Sebastian mówił, że znalazł tam jakiś przedmiot przedwczoraj. Podobno wygląda jak pudełko tylko, że nie ma żadnego zamka ani drzwiczek. Byli już prawie na miejscu. Droga z asfaltowej zmieniła się w szutrową. Dojechali do szlabanu i zaparkowali auto. Były wakacje. Mieli mnóstwo wolnego czasu i praktycznie cały ten czas spędzali razem na różnych wycieczkach. Teraz to znalezisko. Ciekawe czym ono jest. I co przyniesie za przygody. - Dalej musimy iść pieszo. Nie jest daleko, jakieś pięć minut drogi od tego miejsca. Buty możesz od razu zostawić. Będziemy szli po wodzie więc na niewiele nam się zdadzą. Dobra zabieram plecak i idziemy. - Jak Ty to tutaj w ogóle znalazłeś? - Sam nie wiem. Przyjechałem popływać, a gdy . - Śmiałeś przyjechać popływać be ze mnie? No wiesz co. Nie wybaczę Ci tego. - Oj Aga daruj. Tak więc, gdy mi się znudziło zacząłem łazić po okolicy. Wtedy usłyszałem jak coś syczy za krzakami. Przeszedłem przez nie i tam było to pudełko. Woda dookoła niego wyparowała jakby jeszcze przed chwilą było gorące, ale gdy go dotknąłem nie poparzyło mnie. W dotyku było jak metal? Sam nie wiem. Z resztą sama ocenisz. To tutaj. - Łał. Wygląda niesamowicie. Próbowałeś je podnieść, albo przenieść? - Nie, wolałem go nie ruszać. - Spróbujmy je otworzyć. Zostaw plecak i mi pomóż. - Jak chcesz, tylko uważaj.

Oboje złapali za tajemniczy obiekt. Nie wiedzieli, że przedmiot jest nie z tego świata. Wypełniony był tajemniczą energią. Siłowali się z nim dłuższą chwilę. Nie byli w stanie go otworzyć. Nikt nie mógł tego dokonać dopóki on tego nie zechciał. Coś jednak go przekonało i stwierdził że to oni mogą zyskać tą tajemniczą moc. Zdjął czar ze skrzynki. Ta uwolniła swą moc i poraziła młodych ludzi niczym prąd. Oboje padli na ziemię. Nieprzytomni. Czas pokaże, czy zasługują na dar. - Ughh... Aga... Agnieszka... cholera jasna... jak piecze... Agnieszka gdzie jesteś? - Tu leże. Co to było? Wiesz co się stało? - To pudełko. Wyzwoliło jakąś energię i nas poraziło. Kurde naprawdę nieźle kopnęło. - Ciekawe jak długo tu leżeliśmy. Z Tobą jak Sebastian? Wszystko w porządku? - Myślę, że tak. Zobacz, ta skrzynka czy cokolwiek to jest. Otworzyła się. - Rzeczywiście. Coś jest w środku. Ughhh... Strasznie nogi mnie bolą. To jakaś kartka. Na niej jest jakiś dziwny napis, ale nie mogę go odczytać. Nie mam pojęcia co to jest. - Zaczyna się ściemniać. Wracajmy do miasta. - Tak masz rację. Zabieramy kartkę. Może w domu uda nam się coś z nią zrobić.

Noc pochłaniała miasto. Zapalały się latarnie uliczne, w domach pojawiało się światło. Z daleka wszystko wyglądało tak magicznie. Samochody na ulicach utworzyły świecącego węża, który zdawał się żyć własnym życiem. Zastanawiali się co ich spotkało. Skąd w ogóle wziął się tajemniczy obiekt i co miała im przekazać owa kartka, która była kolejną tajemnicą. Gdyby do tej pory było ich mało. Próbowała zebrać myśli. Świat przemijał za szybą samochodu. Dojeżdżali do miasta, a to zdawało się ich wciągać swoim nieprzeniknionym blaskiem. Ulice były zakorkowane. Ludzie jak co dzień gdzieś spieszyli. Jedni do pracy, inni do domu. Ciągle w pogoni za czymś, co nadaje rytm życiu. Podjechali pod dom. Sebastian wjechał autem do garażu, a ona poszła zrobić im herbatę. Usiedli razem przy stole. - Masz jakiś pomysł co to może być? Gdy byłem nieprzytomny miałem wrażenie, że widzę różne obrazy, ale dużo mi się w nich nie zgadzało. Jedne pokazywały rzeczy, których nigdy nie widziałem dotąd na oczy inne zaś przedmioty, które występują teraz tylko w muzeach. Cała ta sprawa wygląda bardzo dziwnie. - Ja miałam podobnie. Jednak bardziej mnie zastanawiało, że w każdym miejscu widziałam wszystko tak, jakbym sama tam była. Nie patrzyłam z góry, czy oczami innej osoby tylko sama to wszystko widziałam. - Pokaż mi tą kartkę. Hmm... nie wygląda jakoś nietypowo. Tylko to pismo. Niby litery ale jednak dziwnie zapisane. A tu niżej jakieś pojedyncze znaki. Naprawdę nie mam pomysłu, co to może być. - Nie wiem jak Ty, ale ja idę spać. To był naprawdę męczący dzień. Może jak jutro wstaniemy to będzie nam łatwiej to ogarnąć. - Ok niech Ci będzie..., ale ja pierwszy zajmuje łazienkę! - Osz Ty podły!... Wracaj tu! Tajemniczy obiekt. Zagadka skomplikowana i prosta za razem, a to dopiero pierwsza z wielu jakie stoją przed wami. Niczego nieświadomi śmiertelnicy. Czasu jest jednak dużo. Jeszcze sami się przekonacie jak dużo. Na razie będę się wam przyglądał. Jest to niezmiernie ciekawe... - Wstawaj Aga! No do cholery jasnej wstawaj ile można spać?! Umarłaś tam czy jak? - No dobra, dobra już słyszę Cie. Zaraz zejdę. To co dziś jemy na śniadanie szefie kuchni? - Ha ha ha bardzo śmieszne. Poczyniłem dla nas jajka na twardo, ja mam zasmażaną szynkę do tego, a Ty ser i tylko spróbuj mi narzekać. - No skąd gdzież bym śmiała. Święta zasada mówi

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych