Zagubiony w świetle latarń
"Szedł samotnie, brnąc w śniegu..."
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szedł samotnie, brnąc w śniegu..Na ulicy już zapalono lampy. Było mu zimno. Zgłodniał od 12. Tak, właśnie o 12 jadł ostatni posiłek. Teraz zmierzał do „Przystanku Spokoju” - schroniska dla bezdomnych. Kolacja, nocleg i śniadanie są za darmo. Obiady – pierwszy posiłek gratis, drugi za symboliczne 3 złote. Czasami trzeba było spać na podłodze z braku miejsc, a czasami to nikogo nie było. Żył samotnie, nie miał żadnej rodziny. Jego imię... nikt go nie znał, był tajemniczy. Nikt nie znał jego przeszłości. Nikt go nigdy wcześniej nie spotkał. Długa siwa broda, zakrywająca połowę twarzy. Na czole czapka. Twarz w miejscach, w których było ją widać pokryta była siatką zmarszczek. Czy miał sto lat? Myślę, że tak. Widać było, że w młodości był wysoki, ale teraz po jego wzroście pozostał garb... Było mu zimno... Buty były dziurawe w wielu miejscach. Spodnie brudne, nieco dziurawe, ale dość ciepłe. Na swoim grzbiecie kurtka, a spod niej wyłaniający się wełniany kołnierz swetra nadgryziony przez mole. Na głowie przyciasna czapeczka. Ciągnął za sobą wózek, a w nim stos pozgniatanych puszek aluminiowych znalezionych pod sklepami. Szedł wolno, spokojnie, bez gwałtownych ruchów. Szedł, bo musiał. Szedł na skup „złomu”. Za jeden taki wózek płacono mu 13 złotych. Niewiele. Z trudem mu starczało na coś do jedzenia... Ludzi korzystających z usług schroniska było wiele i czasami nie starczało jedzenia dla wszystkich bezdomnych. Dlatego czasem musiał żywic się sam. Pewnego razu przez dwa dni w ogóle nie jadł. Skręcił za róg i jego oczom ukazał się tłum ludzi – między innymi strażacy... Jego myśli zostały stłumione przez zdanie, które wykrzykiwała jego świadomość „To nie może być to!”... Doszedł do tłumu ludzi... Ktoś go zobaczył i powiedział, że budynek staną w płomieniach o 13. Podobno ktoś zapruszył ogień. Jest jedna ofiara śmiertelna - dyrektorka placówki. Kilka osób odniosło ciężkie obrażenia. Bezdomny nie zostawał tam dłużej...…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil luna.l
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…