Zajączek
Jak Zajączek przeciwko swej naturze wystąpił.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mały Zajączek przeciągnął się w łóżeczku. Uaaaaa ... ale mi urosły łapki ,uszka i w ogóle cały taki jestem urośnięty.
Kosmaty jegomość wstał, podrapał się łapką i wyskoczył z norki. Na świecie było słonecznie i przyjemnie. Mrugnął oczkami, za strzygł wąsami i pokicał do pobliskiej rzeczki.
Rzeczka była chłodna, nurt wartki a Zajączek pływał jak ryba. Nurkował, chlapał, śmiał się jak Świnka Marchewka po sobotniej czkawce. Wtem do brzegu przykumkała zaciekawiona Żaba. Zajączek niby nic, ale popisy wodno pływackie począł kierować do żabki.
Tymczasem nad brzegiem zebrał się już mały tłum. Pani Czapla, Lisek Cytrusek, nawet Niedźwiedź Brunatny przykołysał swe przyciężkie dupsko z pobliskiego lasu.
-Te Zając czemu pływasz, to nie w twojej naturze, zagaiła Czapla The Siwa. -Raczej zostaw to żabom i rybom, dodał brunatny miś. -Wyłaź Zając, ale już, niecierpliwe tupał rudą łapką Lisek Cytrusek.
Zając uśmiechnął się puścił parę bąbelków i nonszalancko odpłynął pieskiem na drugi brzeg. Oburzone zwierzęta, poczęły radzić co zrobić z TAKIM wybrykiem natury. Dyskusję zaczął Misio. -Ja bym go złapał za te chyże uszka i ... -w ryja, w ryja, gorączkował się lisek cytrusek. -Tylko Spokojnie, dołączyła Czapla The Siwa. Przede wszystkim trzeba się zapytać po co to robi. Może szaleju się najadł i trzeba mu pomóc.
Zwierzęta zebrane w kręgu debatowały tak do późnego wieczora. Wzdychały, stękały, pociły się, ale żadne z nich nie wiedziało co zrobić z kicajem. -No dobra gorączkował się lisek cytrusek, a co jeśli to jest zaraźliwe i jutro Miś zacznie latać. Wszyscy spojrzeli na misia. Lisek zaszedł go od tyłu i skacząc jak żabka próbował dojrzeć czy aby nie urosły mu skrzydła.
Nobliwa czapla The Siwa, poprawiła okulary i tak oto zakończyła rozmowę. -Sprawa nie zając, do jutra nie ucieknie. Wezwij no lisku cytrusku, Panią sowę.
Po chwili, z pobliskiego lasu, trzymając liska za twarz, przyleciała Pani Sowa. -Puść mnie, no puść ty przerośnięta kuro. Zapiszczał lisek. -Hu, hu, hu. Na drugi raz będziesz trzymał gorące kończyny przy sobie. Kilka machnięć wielkich skrzydeł i sowa wylądowała na spalonej słońcem polanie.
Droga przyjaciółko, tyle lat, sowa z czaplą zaczęły się całować. Zwierzątka na wszelki spojrzały w górę czy będzie padać. Bo przecież każde zwierzątko duże i małe, wie... Od kiedy Czapla odbiła Sowie bociana obie panie nie darzą się zbyt wielką sympatią.
Droga przyjaciółko hu hu hu . Lisek zanim próbował szczęścia wkładając mi łapkę pod pióra. Tu lisek rozcierał obolałą mordekę. Wspominał coś o waszym wspólnym problemie.
Tak, tu Czapla The Siwa zasępiła się na chwilę. No jakby to powiedzieć najkrócej. -Zając zwariował. No wiesz ten z siódmego miotu. Ten szary co mieszka pod malinowym krzaczkiem. Kojarzysz, gościa, taki wesolutki robi takie śmieszne małe kupki.
No więc ten kicaj, zaczął pływać. I żadne argumenty o naturze zwierząt do niego nie trafiają. Przecież wszyscy wiemy że ryba pływa, zając kica, misio podbiera pszczółkom miodek. Na te słowa Misio nie wytrzymał i musiał polizać swe łapy.
A Czaple kradną obce ptaki, dodała kąśliwie Sowa.
Ja tak naprawdę to za słodkim nie przepadam. Westchnął cicho Misio. Zwierzątka roześmiały się półgębkiem z szacunku dla postawy brunatnego.
Sowa poprawiła piórka i odpowiedziała. Czemu wy mi zawracacie głowę takimi problemami. Zając wyluzował się , to i nabrał ochoty na pływanie.
Ależ to jest wbrew jego naturze zawtórował chór.
Natura, a co to jest natura. Że czapla poleciała na bociana, lub odwrotnie. To też nie jest zgodne ze sztuką robienia małych ptaków, i co ? stało się.
No a ty tylko o jednym, odpowiedziała Czapla.
Jest problem i trzeba go rozwiązać, a ty tu robisz za najmądrzejszą.
Ale czemu ?
No przecież w każdej bajce jest tak ,że sowa robi za wyrocznie dla zwierzątek.
Dobrze więc, polecę do kicaja i zapytam go czemu chce pływać. I czemu nie chce z nami gadać, kurdupel, mądrala, wielbiciel marchewek jeden, dodał Lisek Cytrusek.
Sowa konkretna była, podleciała nad rzeczkę, zawisła jak koliber i zagaduje zajączka.
Ładną mamy dzisiaj pogodę, i takie tam zajączku.
Zajączek trochę się przestraszył, w końcu sowa zjawiła się nagle i bez makijażu. Ale szybko opanował drżenie zajęczego serca i odpowiedział.
To prawda ładna dzisiaj pogoda, i takie tam, a woda ciepła jak deszczyk z elektrowni Czarnobyl.
Tia, no więc skoro konwenanse mamy już za sobą, to może powiedziałbyś mi czemu ty właściwie pływasz. To przecież wbrew twojej naturze , hę. Dobrze ale może wyjdę na brzeg, tak będzie nam łatwiej rozmawiać.
Sowa i zajączek przysiedli sobie na brzegu rzeczki. Zajączek położył się na plecach susząc futerko, a zniecierpliwiona sowa grzebała kostropatą łapką w norce kreta. Zajączek skończył się suszyć i zagaił. Może byśmy przeszli na ty. Mamusia i moich czternastu braci woła na mnie szaraczek. Cóż za ekscentryczne imię, kąśliwe dorzuciła do pieca sowa. Na mnie mamusia wołała Lucky Lucy od kiedy kot mnie zszamał i zwrócił.
Szaraczek założył łapkę na łapkę i rozpoczął opowieść. Więc tak pani Lucy, tak mam się do Pani zwracać prawda ? Kilka dni temu pewien rolnik, rolnik to takie coś w gumiakach. Złapał mnie za uszy jak obrabiałem jego pole z marchewek.
Miejsce – pole marchewek jak okiem sięgnąć Występuje – rolnik zwyczajny, oraz zając zwany Szaraczkiem w charakterze posiłku Śłońce – w charakterze dekoracji Burek, Pani Gospodyni oraz inni ...
Mam cię ty mały marchewkożerco, zakrzyknął triumfalnie właściciel pola. Chwycił zajączka za uszy i zaczął nim potrząsać jak grzechotką. Odpowiesz mi za wszystkie gryzonie w okolicy. Zajączek jeszcze nigdy nie przestraszył się tak bardzo. Jego małe serduszko poczęło tak szybko bić jak tylko możliwe. Chwilę później, szarak wylądował w starym śmierdzącym strachem, płóciennym worku.
Drogę do wsi pokonał na plecach gospodarza. Obserwując przez dziurkę w od świata, co ważne i krzywdy nie robi. Na podwórku burek szczekaniem oznaczał terytorium. Na czerwonym od krwi pieńku sierp mienił się w słońcu. Gospodyni zaciekawiona wyszła na ganek, złapała się pod boki i nieufnie spojrzała spode łba.
- Józef co ty tam masz, w tym worku ? - Aaa złapałem marchewkożercę na naszym polu. Będzie dobry obiad i skórka na ból nerek.
Józef bo tak nazywał się właściciel nowiutkich gumiaków. Z miną znawcy włożył rękę do worka i wyciągnął zeń kicaja jak iluzjonista z kapelusza. Spojrzał w jego wielkie szare oczy i miną zwycięzcy przekazał mu wyrok. Ja jestem Panem życia i śmierci od mojej dobrej woli zależy twój los.
Zając dyndał w ręce Józefa jak szmaciana lalka. Kat i ofiara powoli zbliżali się do pieńka. Parne letnie powietrze przyniosło zapach krwi wszystkich zabitych kur. W zajęczej duszy pokazały się wszystkie obrazy z jego krótkiego życia. Pierwsza soczysta trawa, własne odbicie w oczach mamy, młode rzodkiewki. Cień orła na niebie. Słowem wszystko co ważne w jego zajęczym życiu.
Przysięgam jeśli przeżyję, to się zmienię, pomyślał szarak. Będę robił to co w życiu ważne i nie zmarnuje więcej ani chwili. Będę pomagał innym bardziej zagubionym ode mnie zwierzakom. Tu zapaliła się nad jego głową żarówka i zrobiła…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil byq73
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…