Wróć do katalogu

Zakon Ciemności

Kasandra i Millcare muszą zmierzyć się z jednym z najpotężniejszych zakonów zła, pomóc mężczyźnie, który dołączył do zakonu żeby uratować swoją żonę.

AwaK, opublikowano , 27 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Księga Światła: Ten kto kocha - głupcem bywa. Ten kto nie kocha nie wie, co to strata bliskiej osoby. Serce pogładziło, zło się rozproszyło. Ratunek w świetle się znajduje. Choroba zabiera nam wiele, czasami potrafi coś dać, ale na pewno wiele zmienia, w moim przypadku nie zmieniła mnie, ale mojego męża. Ludzie mówią, że pojawiła się nadzieja na odegnanie zła, gdy byłam młoda wiele słyszałam o Kapłankach Światłości, podobno pomagają każdemu kto potrzebuje pomocy, więc podążam do domu jej Opiekuna prosić o pomoc. - Proszę, potrzebuje pomocy! Otwórzcie! - Jak się pani nazywa? - Adella Pol. - Proszę zaczekać. - Panienko Faydance, jakaś kobieta mówi, że potrzebuje pomocy, wpuścić ją? - Powiedziała jak się nazywa? - Tak – Adella Pol. - Bravcharm, to chyba jest właścicielka tego sklepu z ubraniami. - Chyba tak. Wpuść ją i przyprowadź. - Dobry wieczór - Dobry wieczór, zmarzła pani, proszę usiąść. Mili zrób pani gorącej herbaty z sokiem z malin. Mam nadzieję, że się pani napije? - Bardzo chętnie, dziękuję. - Proszę powiedzieć, co panią do nas sprowadza. - Śmiało, proszę powiedzieć, czego pani potrzebuje. - Pomocy Kapłanki Światła. Coś złego dzieje się z moim mężem Aronem. - Niech się pani uspokoi. - Nie mogę, kocham go. - Świetnie to rozumiemy. - Niech pani odpocznie a Bravcharm po nich pójdzie.

Jeden z tajemniczych pokoi w mieszkaniu Millcare’a: - Jeszcze raz, musisz się skupić. Żeby wytworzyć energię, trzeba też mieć energię. - Bardzo śmieszne, nie chce mi się już. - Jak nie będziesz ćwiczyć tworzenia kuli energii swoimi rękami, to będziesz musiała mieć dużo energii w nogach, żeby szybko uciekać. - Ładnie się na Was patrzy, jak na stare, dobre małżeństwo. - Hej Bravcharm. - Hej, długo tu jesteś? - Kilka minut. Jest sprawa. Opowiedział nam o kobiecie w potrzebie i musieliśmy wracać do Enigfantu. Była już prawie noc, ale cóż służba nie drużba. W domu Millcare’a zawsze ładnie pachniało, zwłaszcza w pobliżu kuchni, ich gosposia piecze przepyszne ciasta, mogłabym je jeść i jeść. Zanim poszliśmy do salonu musiałam zajrzeć do kuchni i poprosić o jakieś dobre coś. Pani Jofia szybko mnie wypędziła, ale obiecała, że przyśle wypieki. - Dobry wieczór. - Pani Adello, to jest Kasandra, o której pani opowiadałam. - Jesteś taka młodziutka… - Ale z każdym dniem coraz starsza. - Wybacz mi Kapłanko, to było niestosowne. - Nic się nie stało i proszę mi mówić Kasandra. - Ale to nie wypada, jesteś … - Jestem zwyczajną dziewczyną. - Ma tylko niezwykłe zdolności i jest bardzo skromna. Witam panią. - Dobry wieczór. - To Millcare, jest Opiekunem. - Miło Was poznać, choć nie są to dla mnie dobre okoliczności. - Właśnie, proszę nam wszystko opowiedzieć. No i zaczęła opowiadać, trochę to potrwało, ale na szczęście w trakcie opowieści z kuchni dotarły przysmaki. - Ja i mój mąż jesteśmy sprzedawcami, mamy własny mały sklep z ubraniami, wychowaliśmy dwoje dzieci, które już od jakiegoś czasu utrzymują się samodzielnie. Jeszcze w tamtym roku żyliśmy spokojnie, aż do czasu, gdy odebrałam wyniki badań i okazało się, że mam chorobę, która nie zabija szybko, lecz może trwać wiele lat, nawet do starości, tylko z każdym rokiem stajesz się warzywem. Moja trwała już długo, ale nikt o tym nie wiedział. Zaczęła postępować i wtedy zaczęliśmy się zadurzać, żeby mnie leczyć. Pewnego dnia ktoś zaoferował pomoc, ale nie za darmo, tak twierdził mój mąż. Po jakimś czasie objawy i skutki, które przez wszystkie lata zrobiła w moim organizmie choroba znikły. Bardzo się cieszyliśmy, ale po jakimś czasie zauważyłam, że mój mąż się zmienił, stał się oschły, chłody, zaczął wybuchać gniewem. Postanowiłam go śledzić i dwa dni temu byłam świadkiem, jak razem z jakimiś ludźmi ubranymi w ciemne stroje z kapturami torturuje jakiegoś człowieka. - Pierwszy raz widziała pani tych ludzi? - Tak. - Wie, że widziała go pani? - Nie. Wystraszyłam się i uciekłam. Pojechałam do kuzynki, która mieszka niedaleko, a tam usłyszałam, jak ludzie wciąż mówią o Kapłance i postanowiłam tutaj przyjechać. - Może pani opisać tych ludzi? - Oprócz długich ciemnych płaszczów z kapturami … mieli takie dziwne coś, czym torturowali tego człowieka. - Znalazłem kilka zakonów, których członkowie noszą ciemne płaszcze z kapturami, ale nie mam pojęcia, którzy z nich mogą być tymi szukanymi przez nas. - Pokaż mi. Była to książka z opisami różnych zakonów zła, z którymi nie tylko Kapłanki mieli do czynienia, ale również inne dobre czarownice i czarodzieje. - Nigdy nie przypuszczałam, że może ich tyle być. Niech pani ją przejrzy, może znajdzie pani tych, którzy najlepiej przypominają naszych poszukiwanych. Millcarze, jak mamy walczyć z zakonem? - To zależy od zakonu, jego przywódcy, ich zdolności. - Każdy zakon zła ma jakieś cele i określone postępowanie. - Wydaje mi się, że to oni, ich różdżka, jest podobna. - To Zakon Ciemności, największy zakon, utworzył go kiedyś syn jednego z Kapłanów, a teraz jego dzieło jest kontynuowane. Wykruszył się podczas tamtej nocy, gdy większość wojowników Arcykapłana zginęło. - Najwidoczniej zebrali nowych członków i stał się aktywny. - Czym się zajmuje? - Głównie niszczeniem dobra. - No, co Ty? Myślałam, że zbierają kwiatki i robią bukiety. - Ich zła ,,różdżka’’ niszczy w ludziach dobro, powoduje, że stają się źli, to ich karmi. - Poza tym składają ofiary z magicznych istot. Porywają czarownice, magów, magiczne stworzenia i na takim ogromnym stole zabijają w nich dobro, ale do tego stopnia, aż umrą. - Dlaczego? Czy nie byliby bardziej pożyteczni, gdyby byli po ich stronie? - Nie, bo w ich kodeksie jest żeby pod żadnym pozorem nie bratać się z dobrą magią, nawet jeśli została ona zabrana z ciał, w których się znajdowała. Z kości zabitych osób tworzą nowe różdżki. - Popaprańcy. - Jak większość zła. - Jest coś o paktach? - Dlaczego o paktach? - Myślę, że pani mąż zawarł z nimi pakt, on przejdzie na złą stronę a pani będzie zdrowa. - Chyba masz rację, zawierający z nimi pakt jest lepszą zdobyczą, niż torturowany, ponieważ z własnej woli odchodzi od dobra i po złożeniu podpisu z każdym dniem staje się coraz bardziej zły. - To znaczy, że nie można go już uratować? - Kasandra ma moc niszczenia w ludziach zła. Przywracania ich dobru. - Jeszcze tego nie próbowałam. - Poradzisz sobie. - A jeśli ten pakt powoduje, że zła nie da się wypędzić? - Musimy zniszczyć zakon. - Jest nas kilkoro, a ich mnóstwo. A jeszcze jedno, kto dokładnie nimi kieruje? - Kapłan o nazwie Minerfor. - Ma moc wydobywania mocy, potrafi tak namieszać człowiekowi w głowie, że myśli tylko o złu. Strzela kulami ognia, może oparzać nimi nie powodując śmierci, bardziej człowiek czuje, że płonie, a tak naprawdę to tylko iluzja. - Niezły gagatek. - Może wydobyć moją moc? - Wątpię, sama jesteś swoją mocą. Czarownice dziedziczą moce, ale nie są nimi, Ty zrodziłaś się z mocy. Na pewno może sprawić, że będzie słabsza, ale wątpię żeby mógł ją Ci odebrać. - Świetnie, a co z resztą kompani? - Też mają moce rzucania kulami ognia, ale głównie wykorzystują różdżkę. - To się nazywa – Minuir. - Ok. Rozumiem, że rano wyruszamy? - Tak. Dlatego musimy odpocząć. Ma pani przygotowany pokój, jeśli ma pani jakieś życzenie, wystarczy poprosić służbę.

Gdy służąca odprowadziła panią Pol do pokoju, my musieliśmy pogadać o wyprawie i przygotować plan. - Kasandro musisz spróbować porozumieć się z Księgą, bo to silny Kapłan, powinien do jego zniszczenia być potrzebny eliksir i zaklęcie. - A ja postaram się znaleźć sposób odebrania im Minuiru. - Nie możesz im ich po prostu odebrać? - Nie, są silne, mogłyby zwrócić się przeciwko mnie. - Może Kasandra wypowie jakieś zaklęcie? - Faydance, kochanie potrafię władać wieloma przedmiotami, która są magiczne, poradzę sobie. - Wiem, tylko głośno myślę. - Dobrze, pójdę gołąbeczki dogadać się z Księgą. Poszłam do pokoju, w którym była, ale zauważyłam, że jest zamknięta. - Czemu mi to robisz? Jesteś mi potrzebna. - Kasandro Księga Ci nie pomoże. - Kto to mówi? - Nie bój się, jestem tu by Ci pomóc. - Jak chcesz mi pomóc? - Kapłan, z którym będziesz walczyła to bardzo silny przeciwnik, ale można z nim wygrać. - Powiedz jak, to Ci oddam swoje ciastko. - Musisz dotrzeć do jego serca. - To on je ma? - Jest człowiekiem i kiedyś czuł dobro, zaznał go. Miłość jest silna, potrafi wszystko pokonać, on był kochany. - Przez kogo? - Matkę, miłość matki do dziecka, to coś najcudowniejszego na świecie. - I co mam niby zrobić? - Przypomnij mu to. - Wątpię żeby go to zniszczyło. - Zakłóci jego moc, którą dostał po ojcu. - Była czarownicą? - Nie, była zwyczajną dziewczyną, która myślała, że jej miłość zmieni ukochanego mężczyznę. - Nie zdołała. - Nie. Zginęła na oczach swojego syna, jako zdrajczyni rodziny. - Ale on nadal ma ją w sercu. - Mam nadzieję. - Skąd to wiesz? Pokaż się. I pokazała, była przezroczysta, miała długie blond włosy i beżową suknię, wyglądała jak anioł, ale nim nie była. - Jesteś duchem… - Tak i matką mężczyzny, którego musisz uwolnić od zła. - Wybacz, ale chyba muszę go zabić. - Zrobisz, co uznasz za słuszne, ale proszę jeśli będzie szansa… - Ale on jest zły, jest Kapłanem Ciemności… - Nie chce żeby piekło go pochłonęło. - Dobrze, postaram się. - Dziękuję. To było dziwne, rozmowa z duchem to nowość, ale cóż chyba muszę się przyzwyczaić do takich sytuacji. - Kasandro, wiesz już coś? - Nie, muszę chyba poszukać gdzie indziej. - Ok. Chodźmy razem może pójdzie szybciej. Czas spędzony w bibliotece był dość długi, ale udało nam się znaleźć przepisy na eliksiry chroniące moce. - Chyba musi nam wystarczyć. Pójdę po składniki i pomogę Ci je przygotować. - Dobrze. Przygotowywanie eliksirów bywa groźne, ostatnim razem wysadziłam dwa garnki i przypaliłam sobie włosy. Tym razem byłam uważna i nie śpieszyłam się. - Żyjemy, mamy eliksiry i wszystko jest na swoim miejscu, no i nic nie wysadziłaś. - Nie śmiej się. To nie moja wina, że za szybko dodałam wtedy składniki, mogło być napisane w przepisie. - Racja, to wina Twojej babki. - Całe życie będziesz mi to wypominał? - Nie, tylko połowę. Teraz czas do łóżek. - Mam nadzieję, że nie będę miała koszmarów. Dobranoc. - Dobranoc, śnij o mnie. - To wole koszmary. Papa. Leżąc w łóżku myślałam o duchu matki Kapłana i o tym, czy kiedyś spotkam swoją mamę. Tak rozmyślając zasnęłam. To była kolejna noc ze snem, ale nie tym, co zazwyczaj, śniłam o małym chłopcu, który bawi się na łące chyba ze swoją mamą, biegał, śmiał się, widać było, że jest szczęśliwy. Niestety na niebie zaczęły zbierać się ciemne chmury, zrobiło się ciemno i nagle zobaczyłam, że chłopiec zamienił się w dorosłego mężczyznę, który stał i patrzył na grób. Obudziłam się przerażona widokiem jego oczu, były czarne i biło z nich zło, ale w środku widziałam coś błyszczącego, wiedziałam, że gdybym się nie obudziła pewnie widziałabym jak płacze. Zastanawiałam się, czy ten sen może mi w czymś pomóc, gdy przyszedł Millcare: - Gotowa do drogi? - Tak, a Ty? - Oczywiście. - Hej, my też jesteśmy gotowi. - Świetnie, gdzie pani Pol? - Czeka w ogrodzie, powiedziała, że musi chwilę pomyśleć. Przyprowadzę ją do samochodu. Jechaliśmy jakieś 5 godzin z małą przerwą na wzięcie rzeczy od kuzynki pani Adelli. Potem dojechaliśmy do ich domu, wyglądał zwyczajnie, miał kilka pokoi kuchnie połączoną z salonem, dwie łazienki, piwnicę, garaż i strych. - Mają państwo ładny dom. - To dom rodziców mojego męża, zamieszkaliśmy w nim zaraz po ślubie. Kochanie… - Gdzie byłaś? - U mojej kuzynki. - Kim są Ci ludzie? - Chcą nam pomóc. - Nie potrzebujemy pomocy. - Widziałam tych ludzi, są źli… - Pomogli nam a ja muszę pomóc im. - Ale, tak nie można. - Nie rozumiesz! - Proszę się uspokoić. Gniew nie jest dobry w pana przypadku. - Panie Pol wiemy, że się pan boi, ale postaramy się pomóc. - Jak? Oni zabiją moją żonę, dzieci. - Martwi się pan o nich, więc zło jeszcze panem nie zawładnęło. Mogę wrócić pana dobro i wygnać zło… - Nie! Nie rozumiecie. - Podpisał pan pakt. - Tak i jeśli go nie wypełnię, to stracę wszystkich. - Kochanie, nie widzisz, że jeśli go wypełnisz, to i tak nas stracisz? - Wolę to, niż Waszą śmierć. Zostawcie nas! - Nie! Pana żona poprosiła o pomoc, możemy ich zniszczyć i bez względu na to, czy pan chce być dobry czy nie, zrobimy wszystko, by ich pokonać. - Gdzie on znikł? - Zaczyna się do nich upodabniać. - Mój Boże. - Niech pani nie płacze, wszystko będzie dobrze. - Powie Kapłanowi, że się pojawiliśmy. - Domyślam się, zło zaczyna go pokonywać, ale jeszcze nie wygrało. - Co chcesz zrobić? - Zajmiecie się członkami zakonu, a ja muszę pogadać z Kapłanem. - Jest bardzo niebezpieczny. - Wiem, ale to jego trzeba pokonać. W kieszeni swojej sukienki miałam kryształ, który potrafi oczyszczać na chwilę duszę, aby znów mogła zobaczyć dobro i je poczuć. Nie jest to na stałe, ale mam nadzieję, że wystarczy. Gdy byliśmy na podwórku pojawili się wysłannicy Kapłana. Zaczęła się walka, Miecz Millcare’a był dość silny, żeby ich pokonywać prawie bez problemu, a Bravcharm radził sobie świetnie walcząc swoim magicznym łańcuchem. Postanowiłam zrobić jednego z ,,zakonników’’ swoim poddanym i po dłuższym czasie się udało. - Zabierz mnie do Kapłana. - Dobrze, moja pani. Pojawiliśmy się w miejscu ponurym, ciemnym, ale nie takim strasznym jak się spodziewałam. - Kim jesteś?! - Zgadnij.

Zanim zdążył mnie zaatakować, a ja jego, usłyszałam: - Nie musi. Witaj Kapłanko, co prawda myślałem, że…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych