Zakrzyczało we mnie Życie
Coraz mniej tlenu, z każdą minutą wzmaga się duszność. Przestrzeń niebezpiecznie zaczyna się kurczyć...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Deszcz, jak na złość, uwija się pracowicie od samego rana, paraduje po ziemi obrzydliwym kapuśniaczkiem, wlewa się za kołnierze kurtek, oblepia twarze mokrymi włosami, psuje nastrój. A przecież zna nasze plany, wie, że chcemy w góry. Że musimy w góry. Czekamy. Mimo rosnącego zniecierpliwienia, spoglądamy z nadzieją w niebo. A ono, jakby poruszone naszą determinacją, jaśnieje niemal w jednej chwili. Słońce przeciąga się lekko i wysuwa w naszym kierunku cieniutkie promyki nadziei. Chwytamy się ich chciwie. Wyższe partie gór mogą zaczekać, teraz zadowoli nas nawet kilkaset metrów, byle w górę. Jednogłośnie obieramy kierunek na wąwóz i wodospad Kamieńczyk.
Podejście, strome od samego początku, mocno daje się we znaki nieprzygotowanym na taki wysiłek nogom. Ale miny mamy tęgie, nikt nie daje po sobie poznać, że nie jest łatwo. Przecież Świat - czysty, wymyty deszczem, świeży i pachnący - stoi przed nami otworem. Tylko iść, chłonąć zieleń i błękit, wszystkie kolory drzew, krzewów, kwiatów i kamieni!
Wyposażeni w czerwone kaski zsuwamy się po metalowych schodach na platformę widokową. Podziwiamy pionowe, poszarpane, pogruchotane przez rwącą wodę ściany wąwozu. Skały sprawiają wrażenie, jakby ktoś celowo powbijał w nie małe sosenki, paprocie, trawy i kępy jagodowych krzaczków. Wodospad czyni mnóstwo zgiełku, wypełnia głowę nieznośnie hałaśliwymi odgłosami; jest gwałtowny, awanturniczy, niemal bezczelny w swej natarczywości, a jednak nie drażni. Przeciwnie, koi nerwy, ucisza duszę, wyłącza myślenie; zachłannie skupia na sobie całą uwagę. Nasyceni jego widokiem, pokrzepieni gorącą herbatą w schronisku, zarządzamy powrót w dolinę.
Zupełnie nieoczekiwanie stajemy się obserwatorami niezwykłego widowiska. Wystarczył moment
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Nuria1
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…