Zamroczone serce
tytuł mówi sam za siebie chyba...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Wyście wszyscy powariowali! Znowu to samo! Prosiłem was o s c e n a r i u s z e, a nie o wasze psychodeliczne, chore fantazje! Kto to będzie czytał?! Kto do jasnej Anielki w ogóle zgodzi się to wydać ?! – wrzask sz. p. Dyrektora roznosił się po całym piętrze. I nie był on nieuzasadniony. Od trzech lat kieruje firmą selekcjonującą artykuły, publikacje i inne wypociny, które następnie sprzedawane są gazetom, które nie mają niczego sensownego do wydrukowania na ostatnich stronach. Jeżeli redaktor szuka czegoś ciekawego, czegoś, czym przyciągnie czytelnika – zgłasza się do niego. Przez trzy lata przez jego komputer przewinęły się tysiące pism wszelakiego rodzaju. Czytał wiele rzeczy, w wielu przypadkach sam fakt, że ktoś był w stanie napisać coś takiego wywoływał zdumienie. Ale nic nie było w stanie pobić tej trójki. Od tygodnia prosi ich o serie opowiadań na sezon ogórkowy do jednej z nadmorskich gazet. Klient prosił o coś lekkiego, łatwego w odbiorze i wciągającego. - A wy jak zwykle przynosicie mi te wasze paranoiczne idee! Znalazła się Święta Trójca Noblistów. To jest tak napisane, że chyba nawet wy sami nie wiecie, o co w tym chodzi! Zresztą, mniejsza o styl. Fabuła! Coście wy mi przynieśli ?! – zapytał ich bardzie zdumiony niż wściekły. Byli to trzej typowi studenci, którzy poprzez pisanie próbowali zapewnić sobie byt godny ich warstwy wiekowej – czyli parę groszy. Jan, Edward, i Zbigniew poznali się, gdy po raz pierwszy przynieśli swoje pracę do tej firmy, i po raz pierwszy, dostali opieprz od sz. p. Dyrektora. Od tamtej pory ich znajomość powoli się rozwijała – w odróżnieniu do zdolności pisarskich. - Ty – sz. p. wskazał na Janka – ty ciągle piszesz o tym kolesiu, który łazi po polu, a potem po szpitalu i szuka własnej świadomości. I tak w kółko na całe pięć stronę. - Ty, napisałeś coś o chłopaku, który się powiesił tylko, dlatego że jego dziewczyna wyjechała na dwa tygodnie na wycieczkę szkolną. – Edek przytaknął głową. -A ty… - na twarzy Zbyszka pojawił się uśmieszek, i satysfakcją odparł: - Śmierć. Hehe. -… powinieneś się leczyć. Ja nie rozumiem skąd w was takie „genialne” pomysły. Mówiłem: „proste teksty, do piwa i leżaczków” a nie jakieś bajki wujka Mucha. A może wy coś bierzecie ? – spojrzał na nich podejrzliwie. - Niestety, na chwilę obecną nie stać nas. - Kowalkowski – Edek podniósł wzrok – zmień to „cudo”: wywal ten fragment z łazienką, skróć opisy i zgłoś się do mnie jutro. Reszta – za drzwi! – spotkanie w rodzinnej atmosferze zakończyło się zatrzaskiwanymi drzwiami. Janek zaczął zdanie od swojego ulubionego wyrazu: - Kurwa mać, jak to możliwie? Przecież masz prawie to samo, co my! Też piszesz o zrozumieniu życia… -… i o śmierci! – zawtórował mu Zbyszek. Janek westchnął, wiedział, że czeka go długi wykład. - Brakuje wam tylko jednej rzeczy… - Talentu? - Życia ? - Wątku. Wątku miłosnego. To, o czym od stuleci piszą, malują, śpiewają. I nie ważne, co śpiewają. Ważne żeby było o uczuciach, bo to gawiedź lubi. Ja to miałem, dlatego sz. p. Dyrektor mi przyjął mój tekst. Romantyzmu nie ma tylko w artykułach politycznych i filmach dokumentalnych o rafie koralowej, a wy chyba o tym nie pisujecie. - Ale to jest nudne, w kółko o tym jak to chłopak z dziewczyną. – stwierdził Jan. - Albo chłopak z chłopakiem… -Też powoli nudnawe. Jak to możliwe że ludzi nie mdli ten schabowy podawany na 537 sposobów? - To nieodzowny, ba najważniejszy element naszego życia. Jesteśmy zakochani aż do… -Śmierci – dopowiedział Zbyszek. Powolnym krokiem zaczęli zbliżać się do schodów. W międzyczasie Edward dokańczał swój wywód: - …a czasami miłość wytrzymuje nawet śmierć. Ludzie lubią czytać o rzeczach przyjemnych a miłość jest rzeczą prawdopodobnie najprzyjemniejszą i najwspanialszą. - Sratata. Jako student 2 roku psychologii jestem w stanie zgnieść tą twoją romantyczną mrzonkę. – chłodno stwierdził Janek. - Słucham więc. - Chodzi o seks, a dokładniej o jego efekt, czyli wydanie na świat potomstwa, co jest nieodzownym warunkiem istnienia gatunku. Homo sapiens to hedoniści, wiec żeby doprowadzić do kopulacji muszą odczuwać z tego przyjemność. Rzeczy nieprzyjemnych zazwyczaj unikamy. - Na przykład śmierci! - Ładnie, tylko że, drogi kolego, miedzy seksem a miłością jest nieznaczna różnica. -Wiem, drogi kolego. Miłość to stan, który tworzy naturalny związek miedzy parą ludzi. Związek ten pozwala na dokonywanie stosunków płciowych, i poczęcie potomstwa. Ta romantyczność to nasz sposób na przeżycie. I tyle. - A te wszystkie uczucia, które temu towarzyszą to niby ewolucja? - Powtarzam, hedonizm naszego gatunku. Musimy mieć jakaś rekompensatę za miesiące i lata towarzyszenia tej samej osóbce. Gdy tylko pocznie się dziecko, do danej osoby przyciąga nas macierzyństwo – współpraca dla wspólnego celu- dziecka. Traw ona dopóki dziecko nie dorośnie. A potem trzyma nas już tylko przywiązanie, ewentualnie wnuki. Zresztą w międzyczasie można skombinować rodzeństwo. - Ale przecież nie wszyscy kochają partnerki z którymi maja dziecko. Takich sytuacji jest pełno. - To są naturalne zachowania, ze zwierząt tylko bociany są sobie do końca wierne. Nas ogranicza długa nieudolność dziecka, i normy etyczne – godność i szacunek dla drugiego. Zresztą to, o czym wspominasz, to zazwyczaj efekty rewolucji kulturowej, a nie paranoi zwanej miłością. Jakby
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil be_was
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…