Zapach Skandynawii cz. IV
"Ciche trzykrotne pukanie do drzwi, choć subtelne i delikatne, wystraszyło ją bardzo, gdyż wpatrzona w okno, trwała w głębokim zamyśleniu. Dźwięk ten, przeszywający ją na wskroś sprawił, iż serce niemalże podskoczyło jej z wrażenia do gardła.&qu
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
IV
Tito, tak jak obiecał, zjawił się popołudniu i zapukał do pokoju Róży, która właśnie skulona na szerokim parapecie za firanką, podziwiała ciągnący się po horyzont lśniący port jachtowy i niewzruszony miejski gwar, który z nią czy bez niej wyglądałby według niej zupełnie tak samo. Ciche trzykrotne pukanie do drzwi, choć subtelne i delikatne, wystraszyło ją bardzo, gdyż wpatrzona w okno, trwała w głębokim zamyśleniu. Dźwięk ten, przeszywający ją na wskroś sprawił, iż serce niemalże podskoczyło jej z wrażenia do gardła.
„Rety!” – pomyślała podekscytowana, patrząc w stronę wyjścia – „Jednak przyszedł. A może to nie on?”
Z szybkim jak po ogromnym wysiłku pulsem, zeskoczyła na podłogę, w biegu niezdarnie nasadziła buty i związała włosy, po czym lekko zdyszana przekręciła z trzaskiem zamek i otworzyła drzwi na długi ciemny korytarz.
- Cześć – rzekł wesoło Tito z błyskiem w oczach. – Jesteś gotowa?
Dziewczyna odetchnęła głęboko, kierując nieporadnie swoje spojrzenie gdzieś w bok, uśmiechając się przy tym nieśmiało. Pobieżnie zmierzyła przybyłego gościa. Wyglądał zadbanie i elegancko. Nosił rozpinany na suwak ciemnoniebieski sweter i czarne jeansy.
- Prawie. – odparła obcym sobie głosem, lekko zdenerwowana, zła na siebie, że tak wielkie emocje wywołuje u niej to spotkanie. – Wezmę tylko torebkę i narzucę jakiś żakiet.
Po chwili jechali już windą na dół. Na zewnątrz ulica jak zwykle była ruchliwa i gwarna - tego pięknego dnia zatopiona cała w słońcu. Zaczęli iść deptakiem w stronę rynku głównego. Róża raz po raz zerkając na swojego towarzysza nie mogła uwierzyć, że idzie on przy jej boku, ale niezmiernie cieszyła się z tego. Nieco bardziej już rozluźniona, rozglądała się dookoła i korzystała z tak niezwykłej chwili.
- Podoba ci się w Szwecji? – zapytał w końcu Tito, gdy mijali szumiąca fontannę i bawiące się koło niej radosne dzieci.
- Właściwie tak. – odparła, zadowolona, że faza ciszy wreszcie minęła – Chociaż żałuję, że nie ma tu ze mną moich przyjaciół.
- Jak to? – zdziwił się trochę, patrząc na nią pytająco.- Przecież są chłopacy, z którymi przyjechałaś.
- Tak, ale… – rzekła z zawahaniem w głosie - nie znamy się zbyt dobrze. W sumie to poznaliśmy się dopiero na promie jak tu płynęliśmy.
- Naprawdę? – zapytał ze współczuciem - Pewnie musisz się tu czuć trochę samotna?
- Może odrobinę… - rzekła ze smutkiem – Ale każdy chyba czasem czuje się trochę samotny, nieprawdaż? A jak to jest tutaj z Tobą?
- Hmm… ze mną? – zamyślił się na moment, patrząc gdzieś w bok, po czym dodał – Jestem tu już prawie dwa lata. Czasem bardzo tęsknię za domem, zwłaszcza, gdy mam gorsze chwile, ale wtedy od razu biorę telefon i dzwonię do rodziców.
- A skąd właściwie jesteś? – zaciekawiła się, zerkając badawczo – Ze Stanów?
- Nie – odparł z uśmiechem, głosem jak z aksamitu – z Nigerii.
- Serio??? – otworzyła usta w wielkie O - To strasznie daleko Ja nigdy nie byłam w Afryce. Powiedz… jak tam jest?
- Przepięknie – odrzekł bez namysłu, patrząc na nią z radością małego dziecka – Naprawdę przepięknie. Chciałbym Ci kiedyś móc pokazać.
Dziewczyna zamilkła na chwilę, nieco zakłopotana jego odpowiedzią. Po krótkiej pauzie odparła nieśmiało – No może kiedyś…
„Rety” – pomyślała od razu z wyrzutem – „Dlaczego to powiedziałam? „No może kiedyś” Żenada. A tak w ogóle to co on ode mnie właściwie chce? Patrzy na mnie i mówi jakby nie był to do końca koleżeński spacer. A może mi się tylko tak wydaje?”
- A czym zajmujesz się w hotelu? – zagadnęła, zmieniając temat po chwili krępującej ciszy.
- Jestem na praktykach – zaczął uśmiechając się ciągle – Pomagam lekarzowi, ale nie ma zbyt wiele pracy. Poza tym studiuję medycynę w Sztokholmie. A ty? Nic jak do tej pory nie wspominałaś w tej kwestii o sobie.
- Ja? – machnęła ręką - Nie ma wiele do opowiadania. Jestem po pierwszym roku Akademii Wychowania Fizycznego. Tutaj trafiłam całkiem przez przypadek. Była to moja… hmm dość nagła i spontaniczna decyzja.
- A do kiedy zostajesz? – zapytał bez ogródek.
- Tito! – odparła żartobliwie, udając zupełne zrezygnowanie – nie załamuj mnie takimi pytaniami! Będę tu do końca sierpnia. Minął tydzień a ja już odliczam dni do wyjazdu.
- Odliczasz dni? – zaśmiał się cicho - Chyba nie jest tu aż tak źle? Chociaż pewnie tęsknisz za swoim chłopakiem? Na jego miejscu to bym cię w ogóle tutaj nie puścił.
- Nie mam chłopaka. – odparła obojętnie.
Przechodzili właśnie na drugą stronę ulicy, gdy Tito bezceremonialnie zapytał „dlaczego”.
„Dlaczego?!” – pomyślała zbulwersowana, marszcząc czoło i obserwując samochód, który zatrzymał się, aby ustąpić przechodniom pierwszeństwa – „Jak można pytać „dlaczego”?”
Zła była na siebie, że tak naprawdę sama dobrze nie zna odpowiedzi na tak proste pytanie. Próbowała przypomnieć sobie dlaczego nie jest już z Robertem, z którym razem chodziła do liceum, ale w tak nerwowej chwili jej dawny chłopak jakoś zamazał się jej w pamięci. Jego twarz tak znajoma i harmonijna, teraz wydawała się daleka i obca. Idąc z wolna, patrzyła przed siebie, na otaczających ją ludzi oraz budynki i próbowała poskładać myśli w jedną sensowną…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Nina Bogatko
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…